Rozdział 11
Mrok i dzikość
Było dziesięć do szóstej,
kiedy Layne skręcił w swoją ulicę i zobaczył mercedesa Rocky zaparkowanego nie
na podjeździe, ale przy krawężniku za białym oldsmobile Cutlass Calais z około
1987 roku.
Bryka Dev’a.
Ona była wcześniej.
Layne się spóźnił.
Spóźnił się, ponieważ
popełnił błąd dzwoniąc do klientki, która była oddana przekonaniu, że jej mąż
ją depta, próbując przekonać ją, że jej mąż jej nie robi. Powinna to być
dziesięciominutowa rozmowa. Skończyło się to czterdziestopięciominutową
rozmową, podczas której zwolniła go i poinformowała go, że zatrudnia kogoś, kto
wykona tę pracę właściwie. Layne nie był z tego powodu załamany, głównie
dlatego, że przychodziła następnego dnia, by zapłacić gotówką.
Spóźnił się też dlatego, że
zatrzymał się w sklepie monopolowym. Miał zamiar kupić butelkę czerwonego wina
dla Rocky, ale ostatecznie kupił trzy, a ponieważ nie była pełnoletnia, kiedy
byli razem i nie miał pieprzonego pojęcia, co piła (poza czerwonym winem i
wymyślnym piwem, na co nie wydawał z zasady), więc kupił butelki wódki, rumu,
ginu, tequili, a także margaritę i dwa litry dietetycznej coli i tonik.
Kiedy Layne wjechał na swój
podjazd, drzwi garażu były otwarte, a Charger był zaparkowany w środku. Rocky i
Dev niewątpliwie zaparkowali na ulicy, ponieważ Layne przyjeżdżał, a Jasper
musiał wyjść, by odebrać Keirę.
Zatrzymał się, zeskoczył, a
Blondie zeskoczyła za nim.
Layne otworzył tylne drzwi
SUV’a i wyjął trzy torby z zakupami. Wprowadził psa do domu, a to wymagało
wysiłku, ponieważ Blondie tłoczyła się przy nim w podnieceniu, by dostać się do
swoich chłopców. Tak bardzo, że weszli razem do kuchni.
Blondie rzuciła się do
przodu, ale Layne zamarł.
Odkurzacz działał, a to
dlatego, że Jasper przesuwał go po dywanie w salonie.
Tripp też był w salonie, z
ściereczką do kurzu w jednej ręce, puszką pasty do mebli w drugiej i pracował
nad drewnem segmentu, na którym stał telewizor.
Rocky wciąż miała na sobie
strój roboczy, odwrócona do niego plecami, stojąc przy wyspie, która była
oczyszczona z poczty, czasopism, papierów, zużytych kubków po kawie, puszek po
napojach, butelek po piwie i innych śmieci. Teraz wydawała się być pokryta
warzywami, a na końcu był ogromny bukiet kwiatów. Wszystkie inne blaty również zostały
wysprzątane, a także wyczyszczone.
Devin siedział na stołku
naprzeciw Raquel, zaciskając palce na butelce piwa.
Kiedy wszedł Layne, zarówno
Devin, jak i Rocky się śmiali.
- Cześć tato! - Tripp
krzyknął, głowa Jaspera odwróciła się do niego, oczy Devina powędrowały do
niego, a Rocky odwróciła się do niego z nożem w dłoni. Blondie szczeknęła i
zaatakowała Jaspera i odkurzacz.
- Wszedłem w nowy wymiar? -
Layne zapytał pokój, na co Jasper uśmiechnął się, pocierając głowę Blondie.
- Rocky mówi, że dziewczyny
nie lubią brudnych domów - krzyczał przez odkurzacz, po czym Blondie straciła
zainteresowanie Jas’em i zaatakowała Trippa. Jasper ponownie chwycił za uchwyt
odkurzacza i zaczął wpychać go pod stolik do kawy.
Proszę bardzo. Rocky stała za
tą działalnością.
– Ona to wie – mruknął Layne,
spoglądając na Rocky i łapiąc jej dołeczek, zanim wróciła do warzyw.
Poszedł do wyspy obok niej i
postawił swoje torby obok warzyw. Miała przed sobą miskę wypełnioną liśćmi
sałaty, pokrojonymi ogórkami, pokrojonymi w kostkę pomidorami, paskami żółtej
papryki i pracowała nad marchewką.
– Hej, Dev – przywitał się
Layne.
- Chłopcze - odwzajemnił
powitanie Dev, jego oczy przesunęły się na Rocky, z powrotem na Layne’a i
uśmiechnął się powoli.
Layne nie miał pojęcia, jak
długo Rocky tam była, ale niezależnie od tego, jak długo to trwało, zyskała
aprobatę Deva.
To nie zaskoczyło Layne’a.
Jej tata był gliną, podobnie jak jej brat, a ona znała wszystkich mundurowych i
cywilów w hrabstwie – Rocky była w typie Deva. Rocky była również kobietą
pięknej odmiany, która nosiła obcisłe spódniczki, szpilki i miękkie swetry – to
też był typ Deva.
Layne przesunął się na plecy
Rocky, położył rękę na blacie przed nią i odkrył jedną dobrą stronę tego, że miała
upięte włosy. Pozostawiło to jej szyję całkowicie odsłoniętą. Mając tę okazję,
położył dłoń na jej swetrze przy jej talii, przesunął go do jej brzucha i
dotknął ustami skóry za jej uchem.
Wchłonął lekkie drżenie,
które przeszło przez jej ciało, zanim zesztywniało i szepnął jej do ucha - Hej,
mała.
Ciągle cięła, szepcząc - Hej,
Layne.
- Jesteś wcześniej -
zauważył, a ona skinęła głową, jej ciało wciąż było sztywne, prawdopodobnie
dlatego, że jego przód był przyciśnięty do jej pleców, od bioder do ramion, a
on nie tylko nie poruszył żadną ręką, ale także zaczął przesuwać kciukiem tam i
z powrotem po miękkim materiale jej swetra.
- Pomyślałam, że pomogę
Jasperowi zaimponować Keirze jego troską o jej odżywianie – odpowiedziała i
wrzuciła trochę marchewek do miski – Chociaż niezbyt dużą troską. Na deser
kupiłam też szarlotkę i lody waniliowe.
Nie przebrała się, bo po
pracy poszła do sklepu i przyszła zrobić coś dla jego chłopca.
Layne uśmiechnął się i uniósł
twarz z jej szyi, ale nie odsunął się, gdy zapytał - Kwiaty?
– To ode mnie. Nie jesz
kolacji z paniami, nie kupując im kwiatów – wtrącił Dev i Layne uśmiechnął się
do niego.
- Uczciwe ostrzeżenie, pączuszku.
Dev jest kobieciarzem – powiedział Layne Rocky.
– Już sprawił na mnie takie
wrażenie – odpowiedziała Rocky, a Layne zachichotał.
Potem przyłożył usta z
powrotem do jej ucha i cicho zaprosił - Musisz zdjąć te buty, mała.
- Zrobiłabym to -
odpowiedziała - gdybym nie bała się tego, co moje stopy po tym spotkają.
Layne ponownie podniósł
głowę, wciąż się uśmiechając, i zawołał do Trippa – Dokończ polerowanie,
kolego. W takim razie zdobądź tę rzecz, którą się zamiata podłogę.
Na te słowa Rocky wykręciła
szyję i odchyliła głowę do tyłu, by na niego spojrzeć – To się nazywa miotła, Layne.
Uśmiechnął się do niej - Mówiłem
ci, że to strefa testosteronu, pączuszku. Jedyną rzeczą w domu, która ma
połączenie z pracą, a która nie ma wtyczki ani baterii, jest szmatka, którą
poleruje Tripp. Mamy rzecz, która
zamiata podłogi.
Rocky wpatrywała się w niego
po tym, jak skończył mówić, odkurzacz zamilkł i Layne oderwał wzrok od niej,
kiedy usłyszał, jak Jasper oznajmia - Ja się tym zajmę, tato. Tripp posprząta
łazienkę na dole, kiedy skończy z meblami.
Layne spojrzał na Trippa. Nie
miał pojęcia, jak jego najmłodszy dostał ten obowiązek, ale zaakceptowanie go
nadało nowe znaczenie jego uwielbieniu Rocky.
- Wydaje mi się, że mam w
garażu maskę przeciwgazową i rękawice przemysłowe, kolego. A kiedy to zrobisz,
dam ci pięć dolarów.
Tripp wszedł do kuchni z
Blondie depczącą mu po piętach, mamrocząc - Myślę, że to jest warte bardziej z
pięćdziesiąt.
Tripp się nie mylił.
Zarówno jego chłopcy, jak i
pies wpadli do pomieszczenia gospodarczego, a Layne zwrócił swoją uwagę z
powrotem na wyspę. Odjął rękę z brzucha Rocky, złapał kawałek marchewki, którą
kroiła i wrzucił go do ust.
Żuł, kiedy zapytał Deva - Jak
ci minął dzień?
Devin spojrzał mu w oczy i
wyraźnie nie spojrzał na Rocky - Dobrze.
- Jak dobrze? – naciskał
Layne.
- Naprawdę dobrze.
Layne przełknął, uśmiechnął
się i złapał kolejną marchewkę, którą wrzucił do ust, zanim zapytał Deva - Tlen
się rozrzedza?
- Już słyszę, jak ktoś się
krztusi – odparł Dev.
Layne chwycił kolejny
plasterek marchewki, a Rocky powiedziała - To jest tak fascynujące, jak ty i
Devin rozmawiacie kodem, Layne, ale jak weźmiesz kolejną marchewkę, mój nóż przyklei
ci rękę do blatu.
Devin zachichotał, a Layne
wrzucił marchewkę do ust, zanim położył rękę z powrotem na jej brzuchu. Jej
ciało, które się rozluźniło, znów zesztywniało, a jego usta wróciły do jej ucha
- Mała, wypiłem dzisiaj cztery kubki kawy i zjadłem kanapkę z panierowaną
polędwicą. Nie martwisz się o moje
odżywianie?
Odwróciła głowę, jego podniosła
się i spojrzała mu w oczy - Myślę, że jesteś wystarczająco zdrowy.
Zbliżył twarz do jej twarzy i
wyszeptał - Nie masz pojęcia, ale jak chcesz, później ci pokażę.
Ogień zgasł w jej oczach,
intensywność weszła w nie, patrzyła na niego całkowicie wytrącona z równowagi i
wiedział o tym, bo przełknęła.
Walczył z chęcią pocałowania
jej, gdy chłopcy z psem ponownie weszli do pokoju niosąc nową broń, by zaatakować
ich brudny dom, a Layne postanowił dać Raquel spokój, odsunął się od niej i
skierował w stronę toreb.
- Tripp, wykonuj dobrą
robotę, ale rób to szybko. Musimy porozmawiać, zanim Keira tu przyjedzie –
oznajmił, opróżniając torby z butelek i poczuł, że wszystkie oczy zwracają się
na niego.
- Jezu, chłopcze, zapraszasz
nastolatkę na kolację czy urządzasz imprezę? – zapytał Devin, gdy butelki
zostały odsłonięte.
– Rocky lubi czerwone wino –
odparł Layne i poczuł, jak ciało Rocky, już w stanie gotowości, szarpie się
obok niego.
– Tak, widzę to i trochę
więcej – mruknął Dev.
- O czym mamy rozmawiać,
tato? - Tripp zwrócił na siebie uwagę Layne’a.
– Skończ w łazience, kolego,
potem porozmawiamy.
Tripp i Jasper spojrzeli na
niego, a potem Tripp zniknął, a Jasper podłączył elektryczne urządzenie, które
wysysało gówno z podłóg z płytek i drewna.
Podczas gdy jego chłopcy to
robili, a Dev zwrócił uwagę Rocky i zaczęli rozmawiać, Layne odstawił butelki z
alkoholem i otworzył jedno z czerwonym. Nalał jej szklankę, wziął sobie piwo i
wrócił do niej, by postawić jej szklankę obok jej miejsca pracy na wyspie.
Oczyszczała miejsce pracy, teraz, kiedy gigantyczna sałatka była gotowa.
Kiedy jej oczy powędrowały do
szklanki, a następnie podniosły się do niego, wymamrotał - Przepraszam, pączuszku,
nie mamy w domu żadnych wymyślnych kieliszków.
- W porządku, piją tak we
Włoszech – odpowiedziała. Sięgając po małą szklankę, zwróciła się do Deva - Nigdy,
oczywiście, nie byłam we Włoszech, ale tak właśnie piją to w filmach rozgrywających
się we Włoszech i zawsze uważałam, że to fajne - Podniosła szklankę i sięgnęła w stronę Deva,
kończąc - Witamy w miasteczku, Devin.
Stuknął butelką piwa o jej
szklankę, odciągnął łyk i po przełknięciu powiedział - Dev, kochanie. Ładne
dziewczyny mogą mówić do mnie Dev.
Uśmiechnęła się do niego – W
takim razie Dev.
- Jak jutro masz czas, możesz
oprowadzić mnie po mieście – zaprosił Dev, jakby nie rozpoznał już terenu.
- Bardzo bym chciała, ale
muszę pracować - odpowiedziała Rocky – Ale powiem ci, że warto wstać wcześnie,
pójść do piekarni Hilligoss i kupić sobie pączka. Nigdy nie byłam we Włoszech,
ani nigdzie indziej, ale założyłabym się o niezłe pieniądze o każdego pączka
Hilligoss, że z czymkolwiek na świecie by się zmierzył, wygrałby.
- Też nie byłem we Włoszech,
ale byłem w różnych miejscach i Roc nie kłamie – dodał Layne.
– W takim razie jutro ty
stawiasz, chłopcze – powiedział mu Dev.
- Gotowe w łazience! -
krzyknął Trip, skręcając za róg i biegnąc w stronę pomieszczenia gospodarczego,
jednocześnie żonglując naręczem środków do czyszczenia łazienki.
Layne spojrzał na Jasa, żeby
zobaczyć, że też skończył i zwijał sznur.
Odwrócił się do tylnego blatu,
zobaczył torebkę Rocky leżącą przy ekspresie do kawy, podszedł do niej i
przekopał ją, aż znalazł jej klucze.
Potem zwrócił się do Jaspera,
gdy usłyszał, jak Rocky zaczyna mówić - Co ty…?
– Jas – zawołał przez nią.
Głowa Jaspera podniosła się i Layne rzucił synowi klucze, które Jasper złapał
jedną ręką - Wyciągasz Chargera, a następnie wciągasz Merca Rocky do garażu.
– Layne… – zaczęła Rocky.
Layne mówił przez nią -
Zdobądź też klucze od Deva, wciągnij Calais na podjazd za Mercem.
– Ale… – Rocky spróbowała
ponownie.
- Jak przywieziesz Keirę,
parkujesz za Suburban’em. Opuść drzwi, kiedy wjedziesz Mercem - dokończył
Layne.
- Tak, tato - powiedział
Jasper, zaniósł zamiatarkę do pomieszczenia gospodarczego i zniknął, gdy Tripp
pojawił się ponownie.
– Layne, nie możesz… – zaczął
Rocky i Layne spojrzał na nią.
- HOA nie zbyt lubi samochodów
zaparkowanych na ulicy na noc.
- Na… - zaczęła ponownie, tym
razem szeptem.
- HOA? - Dev wtrącił, brzmiąc
na zdegustowanego - Tanner Layne, chłopak, którego z dumą obserwowałem, jak
unikał kul, by wejść do domu wypełnionego wrogami, aby złapać zakładnika –
ratunek, podczas którego powalił dwóch chłopców z napełnionym tylko do połowy
magazynkiem i wybiegł bez draśnięcia na nim, niosąc zakładnika – mieszka w miejscu ze Stowarzyszeniem Właścicieli Domów (HOA)?
Layne usłyszał, jak Rocky
wciąga powietrze, a jednocześnie usłyszał, jak Tripp krzyczy - Zrobiłeś to,
tato?
– Cholerna prawda, zrobił to,
chłopcze – warknął Devin do Trippa, po czym jego wzrok spoczął na Layne - Pies,
HOA i udomowienie, trzy rzeczy, o których nie sądziłem, że kiedykolwiek zobaczę
z tobą.
– Wszystko się zmienia, Dev –
odparł Layne, boleśnie świadom, że z jakiegoś powodu Rocky wpatrywała się w
niego, a ona nie robiła tego w taki sam sposób, jak Tripp.
- Brzmi super! - wrzasnął
Tripp - Devin, kim byli wrogowie? Gdzie to było? Kiedy…?
Layne spojrzał na Rocky,
podczas gdy Tripp zadawał swoje pytania, a gdy tylko spojrzał, spuściła oczy,
odwróciła się, żeby widział jej profil i uniosła rękę, żeby mogła wypić łyk
wina. Ale nie mogła ukryć faktu, że jej twarz zbladła lub że jej ręka drżała.
- To nie było tak niebezpieczne,
jak twierdzi Dev - Layne okłamał Trippa, aby uspokoić wyraźnie wstrząśniętą
Rocky.
To było. To było niezwykle
niebezpieczne i był to wirtuozerski, gówniany manewr, który wykonał. Mógł
zostać zabity i to mogło doprowadzić do zabicia zakładnika.
Problem polegał na tym, że
zakładnikiem był ośmioletni, ciemnowłosy chłopiec, którego zdjęcie przypominało
mu Jaspera. Został porwany i przetrzymywany jako zakładnik przez trzy tygodnie,
a Dev został zatrudniony do zarządzania ekstrakcją, którą spartaczyli federalni
– co oznaczało, że dwie części chłopca zostały dostarczone jego rodzicom, palec
z ręki i z nogi – a Dev zabrał Layne’a jako wsparcie. To był po części cud, że
Layne nie został napełniony kulami, po części doskonała tego osłona od Devina.
Dev nie podzielił się tym, że
nie patrzył z dumą, jak robił to
Layne. To, co zrobił, to położył się na Layne około dwie sekundy po tym, jak
Dev zdjął ostatniego „wrogiego” i zabezpieczyli chłopca.
- Powinniśmy poczekać, aż Jas
wróci, żeby on też mógł usłyszeć historię - zasugerował Tripp i Layne oderwał
oczy od Rocky, która w tym momencie odwróciła się do niego plecami. Spojrzał na
swojego syna, idąc do Rocky, ponownie dopasowując swój przód do jej pleców,
opierając oba ciała i swoją dłoń na krawędzi blatu.
- Jasper musi gotować, a ty
musisz złapać napój i złapać oddech po wszystkich czynnościach związanych ze
sprzątaniem. Rocky i ja mamy coś ważnego do omówienia – powiedział Layne.
Oczy Trippa zwiększyły się i
stały się nieufne, gdy spojrzały między Layne’em i Rocky i zapytał - Naprawdę?
– Naprawdę – odpowiedział
Layne - Weź sobie napój, kolego.
Tripp skinął głową. Złapał
napój i usiadł, gdy Devin popijał od niechcenia piwo, ale Layne wiedział, że był
zaalarmowany poważnym tonem Layne’a. Przez to Rocky stała przed nim wyraźnie
cicho.
Jasper wszedł, a Layne
trzymał się blisko Rocky, nawet gdy odwrócił się do Jas’a.
- Możesz załatwić sprawę z
Calais, zanim pojedziesz po Keirę, kolego. Chcę, żebyś to usłyszał i musisz w
międzyczasie zorganizować pokaz pieczenia makaronu. Jeśli poczekasz z
ugotowaniem tego gówna, aż do jej przybycia, spóźni się na godzinę policyjną,
Cal postrada zmysły, a ja będę musiał się upewnić, że moja broń jest
naładowana.
Jasper uśmiechnął się i
wszedł do kuchni, pytając - Usłyszeć co? - potem położył klucze Rocky na blacie
przy jej ręce.
Kiedy to zrobił, Rocky cicho
powiedziała - Dzięki Jasper - a Jasper odwrócił do niej swój uśmiech.
Layne trzymał jej ciało
przyszpilone, kiedy jego syn oddawał jej samochód, gdy powiedział do Jasa - Po
prostu posłuchaj, tak? - a potem zwrócił się do Trippa i zaczął to wykładać.
- Dostałem informację od
kolegi z policji, a zaraz później Rocky podzieliła się swoimi obawami
dotyczącymi rzeczy, które słyszała w szkole. Ona ma złe przeczycie i ja też, i
Tripp, potrzebuję, abyś nam pomógł coś z tym zrobić.
Oczy Trippa były przyklejone
do niego i nie zawahał się kiwnąć głową.
- Jakie złe przeczucie? –
spytał Jasper zza ich pleców.
- Chodzi o Grupę Młodzieży w
Kościele Chrześcijańskim – odpowiedział Layne, co, jak zauważył, sprawiło, że
Tripp kiwał głową jeszcze bardziej entuzjastycznie.
– O tak, rozumiem to –
powiedział Tripp, a Layne poczuł, jak ciało Rocky sztywnieje przy nim, podobnie
jak jego.
- Ja też – dodał Jasper.
- Co możesz zrozumieć? –
zapytał Layne.
- Miasto kultu – zauważył
Jasper - To cholernie przerażające.
- Całkowicie przerażające -
zgodził się Tripp – Jak w tej historii o srokatym dudziarzu, z wyjątkiem tego,
że pominął myszy i poszedł prosto po dzieci.
Rocky nacisnęła na niego plecami,
obracając się jednocześnie wykręcając szyję i patrząc na niego.
Layne spojrzał na nią i
zobaczył, że wyglądała jeszcze bardziej blado, a obawa, którą widział wcześniej
tego dnia, zalała jej oczy.
Podniósł dłoń z blatu i przycisnął
ją plecami do siebie, obejmując ją ramionami, jedną przy jej klatce piersiowej,
drugą przy żebrach. Uścisnął ją uspokajająco i zostawił ramiona tam, gdzie
były.
Potem spojrzał na Trippa - Potrzebujemy,
żebyś wszedł.
Brwi Trippa zmarszczyły się,
a głowa przechyliła się na bok - Wejść?
– Pod przykrywką, kolego,
musisz zająć się tą sprawą dla Rocky i dla mnie.
Brwi Trippa powoli się rozłączyły,
jego twarz stała się pusta, po czym uśmiechnął się szeroko i podskoczył na
swoim stołku - O tak! - krzyknął - Mogę to zrobić.
- Tripp - powiedział cicho
Layne - musisz być w tym zimny. To nie jest misja dla napaleńców. To wymaga
finezji, kolego.
Tripp skinął głową, a jego głos
był cichszy, kiedy powtórzył - Mogę to zrobić.
Jasper przybył do wyspy,
stwierdzając - Ja też mogę, a Keira byłaby za tym wszystkim.
Layne spojrzał na Jaspera -
Będę otwarty na to, żebyś to zrobił, kolego. Ale Keira, absolutnie nie.
- Dlaczego nie? - odparł Jasper
- Jest gotowa na wszystko i jest dziewczyną. Ten facet z Grupy Młodzieży lubi
dziewczyny.
W tym momencie dłoń Rocky
uniosła się, jej palce zacisnęły się na przedramieniu Layne’a tak mocno, że
prawie bolało.
– Nie dla Keiry, Jas – odparł
Layne.
- Ona jest szalona, ale jest
mądra – odpowiedział Jasper, broniąc swojej dziewczyny. Layne dał mu szczerość
- Chcesz, żeby była bezpieczna, trzymaj ją z dala od tego faceta. Czy rozumiesz
to, co ci mówię?
Jasper wpatrywał się w niego,
krew spływała mu z twarzy, mięsień zacisnął mu się na policzku i skinął głową.
Layne spojrzał na Trippa. –
Rozumiesz, Tripp?
– To zły facet – szepnął
Tripp, a podekscytowanie zniknęło z jego oczu, a te oczy były szeroko otwarte.
- Nie wiem, ale nauczyłem się
słuchać swoich przeczuć i na tym moje przeczucie mówi mi, że cokolwiek się
dzieje, nie jest dobre. I nie wiem, co on robi, ale instynkt podpowiada mi, że
lubi to robić, ma niezłe branie i nie będzie chciał, żeby ktokolwiek go
powstrzymał. Nikt. Ani gliniarz, ani licealista. To oznacza, że musisz tam
wejść i być mądrym. Jak poczujesz, że coś jest dla ciebie nie tak, wypierdalaj.
Kiedy czujesz się bezpiecznie, słuchasz, oglądasz i masz dwie misje na
początek. Po pierwsze, zbliżasz się do dziewczyny, do której Rocky każe ci się
zbliżyć. Zaprzyjaźniasz
się z nią i robisz to w taki sposób, że kiedy to się stanie, nadal się z nią będziesz
przyjaźnił. Nakłaniasz ją, żeby z tobą porozmawiała i to też robisz mądrze.
Chcesz wiedzieć o Grupie Młodzieżowej. Chcesz się zaangażować. Chcesz być
częścią tego wszystkiego. Chcesz być jej przyjacielem. Ale dowiadujesz się
wszystkiego, co możesz o tym, co robią i gdzie to robią. Co zobaczysz. W co
pozwolą ci się zaangażować. Ale przede wszystkim w to, w co nie pozwolą. Druga część jest taka, że
dajesz mi coś, czego on dotknął. Puszka napoju, długopis. Mam w dupie, co to
jest. Starasz się nie dotykać tego zbyt mocno, a dam ci torbę do włożenia. Chcę
ściągnąć z tego jego odciski i zbadać je. Musimy wiedzieć, kim jest ten facet i
z kim się zmierzymy. Jest w systemie, to pójdzie szybko. Jak nie jest, musimy
znaleźć inny sposób. Myślisz, że możesz to zrobić?
Tripp skinął głową.
- Dobrze - powiedział mu
Layne, a następnie ponownie ścisnął Rocky, pochylił głowę i powiedział blisko
jej ucha - Kogo wybrałaś dla Trippa, kochanie?
Ona też skinęła głową, a
Layne podniósł głowę, gdy powiedziała - Masz trzy możliwości, Tripp. Giselle
Speakmon, Sabrina Tilley czy Darcy Cassini.
- Giselle Speakmon -
powiedział natychmiast Jasper.
- Czemu? - Devin włączył się
do rozmowy warknięciem, które sprawiło, że Jasper, Tripp i Rocky podskoczyli.
– Bo jest gorąca –
odpowiedział Jasper.
- Odpada - odpalił Devin - Następna.
- Jest gorąca i nieśmiała. Cholernie nieśmiała, to
jest bolesne. Ona też jest na
pierwszym roku, jak Tripp – kontynuował Jasper, nie odrywając wzroku od Devina
- Sabrina jest miła i wygląda dobrze, na upartego, ale jest juniorką, a Tripp
byłby poza jej ligą, gdyby nie wyglądała tylko dobrze, i to, jak powiedziałem, na upartego. Więc właściwie jest poza jego ligą. Darcy też jest miła, ale jest na drugim roku i jest
wielka jak łódź. Wyglądałoby to zabawnie, zaprzyjaźnił się z którąś z nich. Nie
miałby żadnego powodu, żeby to zrobić. Jak ten facet jest drapieżnikiem, jak
myślisz, że jest, to zorientuje się co do gry Trippa, jak on zbliży się do
jednej z tych lasek. Wszyscy wiedzą, kim jest Tripp i wszyscy wiedzą, co robi
tata - Oczy Jaspera powędrowały do jego staruszka - Nikt nie kwestionowałby, że Tripp zaprzyjaźnił się z Giselle. Jest gorąca, a o takich dziewczynach tacy jak Tripp myślą, że są słodkie. Tripp musiałby to wypracować, taka jest nieśmiała, ale
gdyby ktoś mógł nakłonić Giselle do gadania, to Tripp i Tripp mógłby zagrać to
tak, jakby był tam tylko po to, by
Giselle z nim porozmawiała. Tak bym to rozegrał. I będzie spoko. Uda się, nikt
nie będzie wiedział, dlaczego tam jest, a on dostanie to, czego potrzebujesz.
W tamtym momencie dla Tannera
Layne’a przy tej wyspie wiele się działo. Tak wiele, że Layne nie mógł tego
przetworzyć. Pierwszą tego częścią był fakt, że ogromnie przekraczał
niedocenienie Jaspera. Druga część była taka, że Devin patrzył na jego
najstarszego syna z jawnym szacunkiem, co Devin robił bardzo rzadko. Trzecią
częścią było to, że Raquel Merrick stała w jego ramionach nie stawiając oporu z
mocno zaciśniętymi palcami, trzymając się go. Ostatnią częścią było to, że
Tripp patrzył na swojego brata z bezwstydną miłością promieniującą z jego oczu.
Layne widział wiele rzeczy w
swoim życiu, kobieta, którą trzymał w ramionach, była najpiękniejsza. Albo
była, dopóki Layne nie zobaczył, jak Tripp tak patrzył na swojego brata.
– W takim razie to Giselle –
oświadczył Layne. Usłyszał, że jego głos jest szorstki i wiedział, że Rocky też
to usłyszała, bo jej palce ścisnęły jego ramię.
Layne odchrząknął i
kontynuował – Grupa Młodzieży spotyka się jutro wieczorem, Tripp, o siódmej
trzydzieści. Wtedy zaczynasz.
Tripp ponownie skinął głową
Layne’owi.
- Wezmę go i pójdę z nim
pierwszego wieczoru – zaproponował Jasper.
- To zadziała, ale nie Keira
– odparł Layne.
- Nie Keira – zgodził się
Jasper.
- Skąd wiesz, że lubi
dziewczyny? - włączyła się Rocky i Jasper spojrzał na nią, kiedy kontynuowała -
Widziałeś tego mężczyznę?
- Tak, jest wszędzie, na
meczach, w Reggie’s po meczach, na Juwenaliach w zeszłym roku, mniej więcej
wtedy, gdy po raz pierwszy przybył do miasta. Jest przystojnym facetem i zawsze
jest wokół niego grupa dziewczyn. Zachowuje się całkowicie jak święty, a czasem
nawet nosi Biblię, ale myślę, że to po to, by rodzice nie świrowali. W tej
grupie młodzieżowej są chłopcy, ale jest ich tylko około dziesięciu. Idą tam,
by być z dziewczynami, ale zostają, bo mówią, że ten facet to gówno. Mówią, że
jest zabawny, jak wszyscy wychodzą, sprawia, że religia jest fajna.
- Masz przyjaciół, którzy tam
chodzą? – zapytał Layne.
- Nie przyjaciele, ale znam
niektóre dzieciaki – odpowiedział Jasper.
– W takim razie to twoja
praca. Sprawiasz, że rozmawiają w szkole. Dowiedz się, co możesz i daj mi znać
– rozkazał Layne, a Jasper skinął głową.
– Czy Keira zna tego faceta?
– zapytała nagle Rocky i Layne zacisnął wokół niej ramiona.
– Nie wiem, ale tak sądzę –
odpowiedział Jasper - Każdy zna.
– Myślisz, że mógłbyś sprawić,
by Keira wskazała mi go na piątkowym meczu?
- Jest daleko. Nie będzie go
tam – odparł Jasper.
- W takim razie na jakiejkolwiek
grze, bez jej wiedzy, dlaczego go wskazuje – naciskał Rocky.
- Roc, co do cholery? –
zapytał Layne.
Puściła go, odwróciła się w
jego ramionach i spojrzała na niego - Chcę z nim porozmawiać.
- Czemu?
- I chcę dostać jego zdjęcie
i dać je Merry’emu.
- To rozumiem i ja to zrobię, pączuszku, ale nie
rozmawiasz z tym facetem.
- Chcę go wyczuć –
odpowiedziała.
- Rocky…
- Pracuję z dziećmi na co
dzień i z dorosłymi, którzy pracują z dziećmi. Dowiem się, po prostu widząc go
wśród dzieci, czy jest dobry, czy nie – wyjaśniła.
- Możesz użyć swojego
przeczucia do wielu rzeczy, mała, ale na razie wiem, że złe przeczucia wobec
kogoś nie są powodem, aby policja wszczęła pełne śledztwo, nawet jeśli jednym z
nich jest twój brat. Muszą usprawiedliwić wykorzystanie ograniczonych zasobów,
Rocky, a gdyby Drew mógł to zrobić, sam wykonałby tę robotę – powiedział jej
Layne.
Jej twarz się zmieniła, w jej
oczach zapłonął ogień, Layne przygotował się, gdy to zobaczył, a ona nie
zawiodła.
- Dobrze, w takim razie chcę
podejść do niego przyjaźnie i równie przyjaźnie dać mu znak, że nie podoba mi
się to, co słyszę w szkole. Zwracam uwagę. I patrzę. A tak przy okazji, mój
chłopak jest twardzielem prywatnym detektywem z tego miasteczka. Zrobię to na wystarczająco,
by był ostrożny i może ostudzić to, co robi, aby Tripp mógł wykonywać swoją
pracę, a w międzyczasie nikomu nie stała by się krzywda lub więcej krzywdy, ale nie na tyle, by
zmusić go do ucieczki.
Tak, Rocky była świrem.
- Złapałaś część, kiedy
powiedziałem Tripp’owi, że nie chcę, aby ktokolwiek go powstrzymał? – zapytał
Layne.
– Tak, Layne, złapałam tę część. Ale nadal chcę, żeby przestał,
przynajmniej dopóki go nie złapiemy – odpaliła.
- Pączuszku, nie angażujesz
się.
- Już jestem zaangażowana.
- W porządku, w takim razie
nie angażujesz się bardziej.
– Layne…
– Nie będziemy o tym
dyskutować.
- Layne!
Layne uniósł ręce, by położyć
je na jej szczęce i odchylił jej głowę do tyłu, gdy przysunął twarz do jej
twarzy - Jasper miał rację, kiedy użył słowa drapieżnik. Za każdym razem, gdy w
grę wchodzą dzieci, chodzi o drapieżniki. A drapieżniki są niebezpieczne.
Najlepszy scenariusz dotyczy narkotyków. Najgorszy scenariusz, kochanie, nie chcesz wiedzieć. Tak czy inaczej,
nie zbliżasz się do tego faceta. Bez pyskówki, bez dyskusji.
– To moje dzieci – warknęła
Rocky, wyciągając szczękę z rąk i cofając się.
– Rozumiem – odparł Layne,
kładąc ręce na jej szyi i przyciągając ją z powrotem.
- Ktoś musi zapewnić im
bezpieczeństwo.
- To byłby Tripp, ale jak
powiedziałem dzisiaj, Rocky, to zajmie trochę czasu. Daj mu czas.
– A do tego czasu?
- Do tego czasu miej oczy i
uszy otwarte. Jas robi to samo. Tripp robi to samo. Ufasz mi, a my mamy
pieprzoną nadzieję.
– To za mało, Layne.
- To jest do bani, mała, wiem
o tym, ale to wszystko, co masz - Layne patrzył, jak jej oczy błyszczą i
przyciągnął ją jeszcze bliżej, włożył kciuki pod jej szczękę, by odchylić jej
głowę do tyłu i przyłożyć czoło do jej czoła - Wiem, że to frustrujące i zabija
cię, mała, ale trzymaj się tego i nie
pogarszaj tego, wystawiając się tam dla tego faceta.
Wpatrywała się w jego oczy
przez chwilę, aż jej się zamknęły. Potem wciągnęła powietrze przez nos i
wypuściła je w ten sam sposób.
Otworzyła oczy i szepnęła - W
porządku.
– Lubię ją – oświadczył
Devin, a głowy Layne’a i Rocky odwróciły się w jego stronę - Założę się, że
nawet z tymi fantazyjnymi dupkami nie żyje w żadnym sąsiedztwie z HOA.
Layne odwrócił się do Devina,
umieszczając Rocky przed sobą przy blacie i przypinając ją ponownie, gdy
odpowiedział - Mieszka w luksusowym kompleksie apartamentowym.
– No dobrze, założę się, że
nie obchodzi ją, jakie zasady jej
luksusowego apartamentu mówią jej, co może, a czego nie może zrobić ze swoim
samochodem – odparł Devin.
- Masz rację. Nie obchodzi
mnie to. Ale z czynszem, który płacę, Devin, powinnam móc zaparkować samochód
tuż obok basenu, jeśli mam ochotę to zrobić – wtrąciła Rocky.
- Masz basen? – zapytał
Devin.
– Tak – odpowiedział Rocky.
- Jakaś ślicznotka się tam
opala? - Devin mówił dalej.
- Wprowadziłam się zaledwie kilka
tygodni temu, Dev. W Indianie jest październik, więc jeszcze tego nie sprawdziłam
i nie będę miała tej szansy aż do następnego lata – powiedziała mu Rocky.
- Cóż, wrócę latem przyszłego
roku. Pomogę ci to zbadać – zaproponował Devin, a Layne usłyszał cichy chichot
Rocky.
Jego oczy powędrowały do
synów i obaj patrzyli na Rocky z uśmiechem.
Potem spojrzał na zegarek i z
powrotem na Jaspera - Za późno, żeby zacząć pieczenie makaronu, kolego. Pora na
Keirę.
Ciało Jaspera podskoczyło.
Spojrzał na zegar na mikrofalówce i syknął - Kurwa! - Potem wyciągnął rękę i
poruszył palcami.
– Devin, klucze.
– Nie przejmuję się żadnym
HOA – burknął Dev.
- Przejmij się tym albo
wracasz do mojego biura i śpisz na mojej kanapie – stwierdził Layne, a Devin
spojrzał na niego z uporem.
- Devin! Klucze! - Jasper
krzyknął, zdesperowany, by nie spóźnić się po Keirę.
– Po prostu jedź, Jasper.
Przesunę samochód Devina i zacznę makaron – powiedziała Rocky, wyślizgując się sprzed
Layne’a i kierując się do kuchenki.
– Dzięki, Rocky, jesteś
gównem – mruknął Jasper, po czym rzucił się do drzwi.
– Ty też nie przestawisz
mojego samochodu, dziewczynko – oświadczył Devin - Żadna kobieta nie jeździ
Calais, nieważne, jaka jest ładna.
Rocky odwróciła głowę i wycelowała
w niego dołeczek, mówiąc – Zobaczymy - Następnie przesunęła garnek do kranu i
zaczęła napełniać go wodą.
Layne odzyskał zapomniane
piwo i wziął łyk, nie odrywając oczu od Devina.
Kiedy upuścił piwo na blat,
wymamrotał - Stawiam na Roc.
Devin chrząknął.
Dziesięć minut później
makaron był w garnku, hamburgery się rumieniły, a Calais był na podjeździe w
miejscu za mercedesem Rocky.
Layne uznał to za komicznie
zabawne z dwóch powodów.
Po pierwsze, Devin nie
kłamał, kiedy powiedział, że nie pozwalał kobietom prowadzić samochodu, a
pozwolił Rocky prowadzić jego samochód. To był tylko skręt na podjazd, ale
pozwolił jej na to.
Po drugie, Rocky zablokowała
na noc własny pojazd.
*****
Layne siedział na fotelu przy
swoim stoliku na zewnątrz, z żarzącym się papierosem między dwoma palcami,
pozostałe trzy owinął wokół piwa, nie odrywając oczu od ciemnego, małego lasku
za jego domem.
Ten las było jednym z
powodów, dla których wybrał to miejsce. Przód jego domu zwrócony był na inne
domy, musiał przejechać przez ich morze, aby dostać się do swojego domu, ale kiedy
wychodził na tylną werandę, widział przyrodę. Nie było tego dużo, ale to było
coś.
Devin usiadł naprzeciw niego,
trzymając w ustach fajkę.
– Wiem, kim ona jest,
chłopcze – powiedział cicho Devin do fajki.
– Wiem, że wiesz –
odpowiedział cicho Layne, podniósł piwo i pociągnął łyk.
Spędzili razem dużo czasu,
niewiele mówili, ale rozmawiali ze sobą i Devin wiedział wszystko o Raquel.
Devin zamilkł na dłuższą
chwilę. Potem wyciągnął fajkę z ust, wypuścił dym i szepnął - Spójrz na to.
Layne spojrzał na Devina, aby
zobaczyć, jak Devin zagląda przez ramię do domu, więc Layne obrócił się i też
zajrzał do domu.
Dzieciaki i Rocky grali w coś,
dziewczyny przeciwko chłopcom.
Keira była na nogach, skakała
w górę i w dół, jej długie, ciemne włosy fruwały wszędzie, jej ręce były
wyprostowane w górę.
Jasper siedział tyłem w
fotelu, z rękami skrzyżowanymi na piersi, udając, że się krzywił, ale jego oczy
były przyklejone do Keiry i z jego twarzy można było wyczytać o wiele więcej
niż grymas i nic z tego nie było złe.
Layne nie widział Trippa,
ponieważ siedział na podłodze.
Rocky wpółleżała na kanapie,
z głową zwróconą do tyłu, rękami uniesionymi przed sobą z klaskaniem i słyszał,
jak jej śmiech miesza się z okrzykami triumfu Keiry.
Blondie, będąc kobietą, ale
głównie psem, skakała wokół Keiry i dzieliła się czymś, co wydawało się być
kobiecym zwycięstwem, wielokrotnie szczekając.
Keira pochyliła się i stracił
z oczu wszystko oprócz jej tyłka, gdy pocierała Blondynę.
Layne wrócił do nocy.
– Znowu to stracisz,
chłopcze, cokolwiek tego, wytropię cię i zastrzelę. Zrozumiany? -
oświadczył Dev.
- Więc to gówno, które mi
przekazałeś w sprawie HOA, jest właśnie tym? Gównem?
– Kurwa, Tanner, kiedy byłem
w twoim wieku, dołączyłbym do
pieprzonego patrolu HOA, gdyby to oznaczało, że mogę do tego wrócić –
odpowiedział Devin.
Layne nie odpowiedział.
Zamilkł, zaciągnął się ostatni raz papierosem, zgasił go w popielniczce na
stole i popijał piwo, podczas gdy Devin cieszył się swoją fajką.
W końcu powiedział - Chcę,
żebyś położył się wcześnie spać, jak tylko Keira wyjdzie.
- Czemu? – zapytał Devin.
- Bo śpisz na kanapie. Chcę
porozmawiać z Rocky, a jeśli będziesz na kanapie, będę mógł to zrobić tylko na
górze.
A Layne nie mówił o pokoju
ćwiczeń.
– Rozumiem – powiedział
natychmiast Devin, wiedząc, że Layne nie mówił o pokoju ćwiczeń.
Layne mówił dalej.
– Wiem, że wczoraj cię wprowadziłem,
ale powtórzę, że potrzebujemy czegoś więcej niż ogona, który gonił Astley, żeby
zmusić go do posłuchu. Mówiłem ci, że Rocky mieszka w luksusowym kompleksie
apartamentowym, ale nie powiedziałem ci, że ja namówiłem ją do podpisania umowy
najmu i zrobiłem to w czasie, gdy myślałem, że jej daleko do bólu. Kiedy on ją odciął,
ma za mało. Nie jestem jeszcze przy niej w takiej sytuacji, żebym myślał, że
przyjmie ode mnie pomoc. Jej brat tego nie ma, podobnie jak jej tata. Może
krótkoterminowo. Długoterminowo, negatywnie. To oznacza, że czas jest przeciwko
nam, Dev. Nie chcę, żeby martwiła się bardziej niż już się martwi. Potrzebujemy
czegoś na tego gościa, co sprawi, że szybko odciąży Rocky, a potem potrzebujemy
czegoś, co sprawi, że odejdzie prawie tak samo szybko. Im brudniejsze, im
brzydsze, tym lepiej.
- Jeśli to zależy od czasu,
mogę go ubrudzić – zaoferował cicho Devin.
- Dam ci znać, jeśli do tego
dojdzie, ale upokorzenie zmusza tylko do posłuchu, kiedy jest się zdemaskowanym
za gówno, które sam zrobiłeś. Nie tylko chcę go zastraszyć, chcę go poniżyć. Jak
nazmyślasz, to z tym facetem będziemy traktowani z słusznym oburzeniem, a to
nam nie pomoże, a może nawet zaszkodzić.
- A jeśli nie ma nic do
znalezienia?
- Jest coś do znalezienia.
Ten facet to dupek. Musisz to tylko znaleźć.
– Powiedziałeś, że prowadzi
śledztwo przeciwko tobie – zauważył Devin.
- Nie mam nic, co zrobiłem, a
z czego nie byłbym dumny, poza tym, że odszedłem od tych chłopców, a o tym
wszyscy wiedzą.
– Nie, masz rację, Tanner.
Nie masz. Ale gówno, które zrobiłeś, może wyglądać
na brudne. Jak ten facet nie boi się nieuczciwego grania, musisz być na to
gotowy – odpowiedział Dev.
– O to też się nie martwię,
Dev. Ludzie w tym mieście, w tym moi chłopcy i Roc, znają mnie i jakim jestem mężczyzną,
i, nie wliczając moich chłopców, ale zdecydowanie Roc, znają jego i wiedzą jakim
on jest mężczyzną.
– Tak, chłopcze – powiedział
łagodnie Devin – Ta dziewczyna wie, jakim jesteś mężczyzną.
Jego ton sprawił, że Layne
odwrócił głowę, by spojrzeć na Devina - Co to ma znaczyć?
Devin wpatrywał się w noc,
sapiąc ze swojej fajki.
– Dev – popchnął Layne.
Devin nie odwrócił głowy,
kiedy odpowiedział - Nie chcesz wiedzieć.
– Mylisz się – odparł Layne.
Chciał wiedzieć, co zostało przekazane Devin’owi, ponieważ głos Layne’a zadudnił.
Devin spojrzał na niego – W
porządku, więc nie jesteś gotowy,
żeby wiedzieć.
Layne wyprostował się ze
swojego zgarbienia w fotelu - Nie mam nastroju na tajemnicę, Dev.
Patrzyli na siebie przez
stół, zanim Devin zapytał - Chcesz ją z powrotem?
Zamiast odpowiedzieć wprost,
Layne powiedział - Spędziłeś z nią wieczór.
– Chcesz ją z powrotem –
stwierdził Devin.
– Dev…
Devin wyprostował się,
wyciągnął fajkę z ust i pochylił się w stronę Layne’a - Tanner, ta dziewczyna dokładnie wie, jakim jesteś mężczyzną –
powtórzył i dokończył – A ty ją przerażasz.
Layne poczuł, jak napinają mu
się mięśnie szyi i powiedział nisko i szorstko – Nigdy bym jej nie skrzywdził,
staruszku.
– Nie to ją przeraża –
odpalił Devin.
- Powtórz?
- Jak to się zaczęło? –
zapytał nagle Devin.
- Jak się zaczęło? – zapytał
Layne.
- Ty i ona. Dlaczego wróciła
do twojego życia?
– Miała jakiś głupi plan… –
zaczął Layne, po czym przerwał. Uderzyło go to. Uderzyło go to tak mocno, że
nagle wszystko stało się jasne.
Odwrócił się od Devina i
spojrzał w noc.
– Chłopcze – podpowiedział
Dev.
– Przyszła do szpitala, kiedy
mnie postrzelono – odpowiedział cicho Layne.
- Racja - szepnął Dev.
Layne zamknął oczy i mruknął
- Kurwa.
- Racja - wyszeptał Dev
ponownie.
Layne otworzył oczy i
wyszeptał w noc - Jezu.
- Jesteś tak udomowiony, jak
podejrzewam, pies, dzieci, dom w małym miasteczku, biuro nad kawiarnią. To nie
znaczy, że nie masz w sobie mroku i dzikości, chłopcze. Masz w sobie ciemność i
dzikość, nie da się tego wydostać. Zaufaj mi, wiem. Kobieta widzi mrok i dzikość.
Może ją to pociągać. Ona może tego chcieć. Może się w nim nawet zakochać. To
nie znaczy, że może z tym żyć.
Layne milczał.
Dev usiadł z powrotem na
swoim fotelu, przyłożył swoją fajkę do ust i sapnął.
Potem wyjął ją i przemówił -
Z tego, co widzę, masz dużo gówna, z którym musisz sobie poradzić. Jej
przyszły-były, cokolwiek się dzieje w tym kościele. Ale największą misją, jaką
masz na swoim talerzu, jest przekonanie jej, że powrót do domu do mrocznego i
dzikiego to dobra rzecz, a co więcej, przekonanie jej, by była w domu i zaryzykowała to, że to mroczne i dzikie może oznaczać,
że pewnego dnia nie wrócisz do domu.
– Nic mi się nie stanie, Dev.
- Ja to wiem. Ty to wiesz.
Twoja dziewczyna o tym nie wie. Więc
musi myśleć, że warto ryzykować.
– Jej ojciec był gliną –
zauważył Layne. „Każdy zna wynik, to Rocky”.
– Policjant, który został
postrzelony – powiedział Devin, a Layne odwrócił głowę, by spojrzeć na
przyjaciela.
- Co?
Devin też odwrócił głowę –
Policjant, który został postrzelony. Pamiętam jej historię, chłopcze.
– Więc zna wynik.
– I, powtarzam, Tanner, to
nie znaczy, że może z tym żyć.
- Jest blisko z tatą. Jest
blisko z bratem. Ona jest w porządku.
– Szalone marzenia – odparł
Devin.
Teraz staruszek po prostu go
irytował i przekazał mu to, mówiąc - Dev, to nie ma sensu.
- Powiedziałeś mi, że podzieliła
twoje szalone marzenia. Poszedłeś polować na swoje. Czy ona opuściła kiedyś to
miasto?
Layne spojrzał na niego, po
czym odpowiedział - Nie.
- Jak coś znaczy dla ciebie
świat, a ty myślisz, że pewnego dnia to stracisz, masz dwie możliwości.
Odcinasz się od tego, więc kiedy go stracisz, to cię nie zniszczy. Albo
trzymasz to tak blisko, że nigdy nie może odejść. Ale jeśli tak się stanie,
masz tyle cennych wspomnień, ile zdołasz zebrać. Pomyśl o swojej dziewczynie,
czy któreś z tych brzmi znajomo?
Layne nagle odkrył, że walczy
o dostateczną ilość tlenu w płucach.
– Cóż, Tanner? Brzmi?
– Wiesz, że tak, Dev.
- Co z tym zrobisz?
Layne sięgnął po swoje
papierosy i spojrzał w noc.
– Dwa papierosy, to wiele
mówi – mruknął Devin.
– Zamknij się, Dev – mruknął
Layne.
Devin się zamknął. Potem wystukał
fajkę do popielniczki i wstał. Obszedł stół i stanął za krzesłem Layne’a, gdy
Layne odpalił papierosa.
Na wydechu Layne’a Devin
powiedział - Zostawiam cię z dymem.
– Zobowiązany – mruknął
Layne.
Devin podszedł do drzwi, a
Layne wiedział, że będzie strzał na pożegnanie, zanim jeszcze usłyszał, jak Dev
zawahał się przed ich otwarciem.
– Chwyć się i trzymaj, Tanner
– szepnął w noc, po czym Layne usłyszał, jak otwierają się drzwi.
- Kurwa - szepnął Layne
sekundę po tym, jak usłyszał, że się zamykają.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńTego nie rozumiem chyba cos nie tak: "jego plecy były przyciśnięte do jej pleców" jakoś tego nie potrafię sobie wyobrazić jak się przytulić :)
Czekam na kolejny rozdział.
Dzięki za uwagę 😁
Usuń