czwartek, 9 czerwca 2022

11 - Mrok i dzikość

 

Rozdział 11

Mrok i dzikość

 

 

 

Było dziesięć do szóstej, kiedy Layne skręcił w swoją ulicę i zobaczył mercedesa Rocky zaparkowanego nie na podjeździe, ale przy krawężniku za białym oldsmobile Cutlass Calais z około 1987 roku.

Bryka Dev’a.

Ona była wcześniej.

Layne się spóźnił.

Spóźnił się, ponieważ popełnił błąd dzwoniąc do klientki, która była oddana przekonaniu, że jej mąż ją depta, próbując przekonać ją, że jej mąż jej nie robi. Powinna to być dziesięciominutowa rozmowa. Skończyło się to czterdziestopięciominutową rozmową, podczas której zwolniła go i poinformowała go, że zatrudnia kogoś, kto wykona tę pracę właściwie. Layne nie był z tego powodu załamany, głównie dlatego, że przychodziła następnego dnia, by zapłacić gotówką.

Spóźnił się też dlatego, że zatrzymał się w sklepie monopolowym. Miał zamiar kupić butelkę czerwonego wina dla Rocky, ale ostatecznie kupił trzy, a ponieważ nie była pełnoletnia, kiedy byli razem i nie miał pieprzonego pojęcia, co piła (poza czerwonym winem i wymyślnym piwem, na co nie wydawał z zasady), więc kupił butelki wódki, rumu, ginu, tequili, a także margaritę i dwa litry dietetycznej coli i tonik.

Kiedy Layne wjechał na swój podjazd, drzwi garażu były otwarte, a Charger był zaparkowany w środku. Rocky i Dev niewątpliwie zaparkowali na ulicy, ponieważ Layne przyjeżdżał, a Jasper musiał wyjść, by odebrać Keirę.

Zatrzymał się, zeskoczył, a Blondie zeskoczyła za nim.

Layne otworzył tylne drzwi SUV’a i wyjął trzy torby z zakupami. Wprowadził psa do domu, a to wymagało wysiłku, ponieważ Blondie tłoczyła się przy nim w podnieceniu, by dostać się do swoich chłopców. Tak bardzo, że weszli razem do kuchni.

Blondie rzuciła się do przodu, ale Layne zamarł.

Odkurzacz działał, a to dlatego, że Jasper przesuwał go po dywanie w salonie.

Tripp też był w salonie, z ściereczką do kurzu w jednej ręce, puszką pasty do mebli w drugiej i pracował nad drewnem segmentu, na którym stał telewizor.

Rocky wciąż miała na sobie strój roboczy, odwrócona do niego plecami, stojąc przy wyspie, która była oczyszczona z poczty, czasopism, papierów, zużytych kubków po kawie, puszek po napojach, butelek po piwie i innych śmieci. Teraz wydawała się być pokryta warzywami, a na końcu był ogromny bukiet kwiatów. Wszystkie inne blaty również zostały wysprzątane, a także wyczyszczone.

Devin siedział na stołku naprzeciw Raquel, zaciskając palce na butelce piwa.

Kiedy wszedł Layne, zarówno Devin, jak i Rocky się śmiali.

- Cześć tato! - Tripp krzyknął, głowa Jaspera odwróciła się do niego, oczy Devina powędrowały do niego, a Rocky odwróciła się do niego z nożem w dłoni. Blondie szczeknęła i zaatakowała Jaspera i odkurzacz.

- Wszedłem w nowy wymiar? - Layne zapytał pokój, na co Jasper uśmiechnął się, pocierając głowę Blondie.

- Rocky mówi, że dziewczyny nie lubią brudnych domów - krzyczał przez odkurzacz, po czym Blondie straciła zainteresowanie Jas’em i zaatakowała Trippa. Jasper ponownie chwycił za uchwyt odkurzacza i zaczął wpychać go pod stolik do kawy.

Proszę bardzo. Rocky stała za tą działalnością.

– Ona to wie – mruknął Layne, spoglądając na Rocky i łapiąc jej dołeczek, zanim wróciła do warzyw.

Poszedł do wyspy obok niej i postawił swoje torby obok warzyw. Miała przed sobą miskę wypełnioną liśćmi sałaty, pokrojonymi ogórkami, pokrojonymi w kostkę pomidorami, paskami żółtej papryki i pracowała nad marchewką.

– Hej, Dev – przywitał się Layne.

- Chłopcze - odwzajemnił powitanie Dev, jego oczy przesunęły się na Rocky, z powrotem na Layne’a i uśmiechnął się powoli.

Layne nie miał pojęcia, jak długo Rocky tam była, ale niezależnie od tego, jak długo to trwało, zyskała aprobatę Deva.

To nie zaskoczyło Layne’a. Jej tata był gliną, podobnie jak jej brat, a ona znała wszystkich mundurowych i cywilów w hrabstwie – Rocky była w typie Deva. Rocky była również kobietą pięknej odmiany, która nosiła obcisłe spódniczki, szpilki i miękkie swetry – to też był typ Deva.

Layne przesunął się na plecy Rocky, położył rękę na blacie przed nią i odkrył jedną dobrą stronę tego, że miała upięte włosy. Pozostawiło to jej szyję całkowicie odsłoniętą. Mając tę okazję, położył dłoń na jej swetrze przy jej talii, przesunął go do jej brzucha i dotknął ustami skóry za jej uchem.

Wchłonął lekkie drżenie, które przeszło przez jej ciało, zanim zesztywniało i szepnął jej do ucha - Hej, mała.

Ciągle cięła, szepcząc - Hej, Layne.

- Jesteś wcześniej - zauważył, a ona skinęła głową, jej ciało wciąż było sztywne, prawdopodobnie dlatego, że jego przód był przyciśnięty do jej pleców, od bioder do ramion, a on nie tylko nie poruszył żadną ręką, ale także zaczął przesuwać kciukiem tam i z powrotem po miękkim materiale jej swetra.

- Pomyślałam, że pomogę Jasperowi zaimponować Keirze jego troską o jej odżywianie – odpowiedziała i wrzuciła trochę marchewek do miski – Chociaż niezbyt dużą troską. Na deser kupiłam też szarlotkę i lody waniliowe.

Nie przebrała się, bo po pracy poszła do sklepu i przyszła zrobić coś dla jego chłopca.

Layne uśmiechnął się i uniósł twarz z jej szyi, ale nie odsunął się, gdy zapytał - Kwiaty?

– To ode mnie. Nie jesz kolacji z paniami, nie kupując im kwiatów – wtrącił Dev i Layne uśmiechnął się do niego.

- Uczciwe ostrzeżenie, pączuszku. Dev jest kobieciarzem – powiedział Layne Rocky.

– Już sprawił na mnie takie wrażenie – odpowiedziała Rocky, a Layne zachichotał.

Potem przyłożył usta z powrotem do jej ucha i cicho zaprosił - Musisz zdjąć te buty, mała.

- Zrobiłabym to - odpowiedziała - gdybym nie bała się tego, co moje stopy po tym spotkają.

Layne ponownie podniósł głowę, wciąż się uśmiechając, i zawołał do Trippa – Dokończ polerowanie, kolego. W takim razie zdobądź tę rzecz, którą się zamiata podłogę.

Na te słowa Rocky wykręciła szyję i odchyliła głowę do tyłu, by na niego spojrzeć – To się nazywa miotła, Layne.

Uśmiechnął się do niej - Mówiłem ci, że to strefa testosteronu, pączuszku. Jedyną rzeczą w domu, która ma połączenie z pracą, a która nie ma wtyczki ani baterii, jest szmatka, którą poleruje Tripp. Mamy rzecz, która zamiata podłogi.

Rocky wpatrywała się w niego po tym, jak skończył mówić, odkurzacz zamilkł i Layne oderwał wzrok od niej, kiedy usłyszał, jak Jasper oznajmia - Ja się tym zajmę, tato. Tripp posprząta łazienkę na dole, kiedy skończy z meblami.

Layne spojrzał na Trippa. Nie miał pojęcia, jak jego najmłodszy dostał ten obowiązek, ale zaakceptowanie go nadało nowe znaczenie jego uwielbieniu Rocky.

- Wydaje mi się, że mam w garażu maskę przeciwgazową i rękawice przemysłowe, kolego. A kiedy to zrobisz, dam ci pięć dolarów.

Tripp wszedł do kuchni z Blondie depczącą mu po piętach, mamrocząc - Myślę, że to jest warte bardziej z pięćdziesiąt.

Tripp się nie mylił.

Zarówno jego chłopcy, jak i pies wpadli do pomieszczenia gospodarczego, a Layne zwrócił swoją uwagę z powrotem na wyspę. Odjął rękę z brzucha Rocky, złapał kawałek marchewki, którą kroiła i wrzucił go do ust.

Żuł, kiedy zapytał Deva - Jak ci minął dzień?

Devin spojrzał mu w oczy i wyraźnie nie spojrzał na Rocky - Dobrze.

- Jak dobrze? – naciskał Layne.

- Naprawdę dobrze.

Layne przełknął, uśmiechnął się i złapał kolejną marchewkę, którą wrzucił do ust, zanim zapytał Deva - Tlen się rozrzedza?

- Już słyszę, jak ktoś się krztusi – odparł Dev.

Layne chwycił kolejny plasterek marchewki, a Rocky powiedziała - To jest tak fascynujące, jak ty i Devin rozmawiacie kodem, Layne, ale jak weźmiesz kolejną marchewkę, mój nóż przyklei ci rękę do blatu.

Devin zachichotał, a Layne wrzucił marchewkę do ust, zanim położył rękę z powrotem na jej brzuchu. Jej ciało, które się rozluźniło, znów zesztywniało, a jego usta wróciły do jej ucha - Mała, wypiłem dzisiaj cztery kubki kawy i zjadłem kanapkę z panierowaną polędwicą. Nie martwisz się o moje odżywianie?

Odwróciła głowę, jego podniosła się i spojrzała mu w oczy - Myślę, że jesteś wystarczająco zdrowy.

Zbliżył twarz do jej twarzy i wyszeptał - Nie masz pojęcia, ale jak chcesz, później ci pokażę.

Ogień zgasł w jej oczach, intensywność weszła w nie, patrzyła na niego całkowicie wytrącona z równowagi i wiedział o tym, bo przełknęła.

Walczył z chęcią pocałowania jej, gdy chłopcy z psem ponownie weszli do pokoju niosąc nową broń, by zaatakować ich brudny dom, a Layne postanowił dać Raquel spokój, odsunął się od niej i skierował w stronę toreb.

- Tripp, wykonuj dobrą robotę, ale rób to szybko. Musimy porozmawiać, zanim Keira tu przyjedzie – oznajmił, opróżniając torby z butelek i poczuł, że wszystkie oczy zwracają się na niego.

- Jezu, chłopcze, zapraszasz nastolatkę na kolację czy urządzasz imprezę? – zapytał Devin, gdy butelki zostały odsłonięte.

– Rocky lubi czerwone wino – odparł Layne i poczuł, jak ciało Rocky, już w stanie gotowości, szarpie się obok niego.

– Tak, widzę to i trochę więcej – mruknął Dev.

- O czym mamy rozmawiać, tato? - Tripp zwrócił na siebie uwagę Layne’a.

– Skończ w łazience, kolego, potem porozmawiamy.

Tripp i Jasper spojrzeli na niego, a potem Tripp zniknął, a Jasper podłączył elektryczne urządzenie, które wysysało gówno z podłóg z płytek i drewna.

Podczas gdy jego chłopcy to robili, a Dev zwrócił uwagę Rocky i zaczęli rozmawiać, Layne odstawił butelki z alkoholem i otworzył jedno z czerwonym. Nalał jej szklankę, wziął sobie piwo i wrócił do niej, by postawić jej szklankę obok jej miejsca pracy na wyspie. Oczyszczała miejsce pracy, teraz, kiedy gigantyczna sałatka była gotowa.

Kiedy jej oczy powędrowały do szklanki, a następnie podniosły się do niego, wymamrotał - Przepraszam, pączuszku, nie mamy w domu żadnych wymyślnych kieliszków.

- W porządku, piją tak we Włoszech – odpowiedziała. Sięgając po małą szklankę, zwróciła się do Deva - Nigdy, oczywiście, nie byłam we Włoszech, ale tak właśnie piją to w filmach rozgrywających się we Włoszech i zawsze uważałam, że to fajne -  Podniosła szklankę i sięgnęła w stronę Deva, kończąc - Witamy w miasteczku, Devin.

Stuknął butelką piwa o jej szklankę, odciągnął łyk i po przełknięciu powiedział - Dev, kochanie. Ładne dziewczyny mogą mówić do mnie Dev.

Uśmiechnęła się do niego – W takim razie Dev.

- Jak jutro masz czas, możesz oprowadzić mnie po mieście – zaprosił Dev, jakby nie rozpoznał już terenu.

- Bardzo bym chciała, ale muszę pracować - odpowiedziała Rocky – Ale powiem ci, że warto wstać wcześnie, pójść do piekarni Hilligoss i kupić sobie pączka. Nigdy nie byłam we Włoszech, ani nigdzie indziej, ale założyłabym się o niezłe pieniądze o każdego pączka Hilligoss, że z czymkolwiek na świecie by się zmierzył, wygrałby.

- Też nie byłem we Włoszech, ale byłem w różnych miejscach i Roc nie kłamie – dodał Layne.

– W takim razie jutro ty stawiasz, chłopcze – powiedział mu Dev.

- Gotowe w łazience! - krzyknął Trip, skręcając za róg i biegnąc w stronę pomieszczenia gospodarczego, jednocześnie żonglując naręczem środków do czyszczenia łazienki.

Layne spojrzał na Jasa, żeby zobaczyć, że też skończył i zwijał sznur.

Odwrócił się do tylnego blatu, zobaczył torebkę Rocky leżącą przy ekspresie do kawy, podszedł do niej i przekopał ją, aż znalazł jej klucze.

Potem zwrócił się do Jaspera, gdy usłyszał, jak Rocky zaczyna mówić - Co ty…?

– Jas – zawołał przez nią. Głowa Jaspera podniosła się i Layne rzucił synowi klucze, które Jasper złapał jedną ręką - Wyciągasz Chargera, a następnie wciągasz Merca Rocky do garażu.

– Layne… – zaczęła Rocky.

Layne mówił przez nią - Zdobądź też klucze od Deva, wciągnij Calais na podjazd za Mercem.

– Ale… – Rocky spróbowała ponownie.

- Jak przywieziesz Keirę, parkujesz za Suburban’em. Opuść drzwi, kiedy wjedziesz Mercem - dokończył Layne.

- Tak, tato - powiedział Jasper, zaniósł zamiatarkę do pomieszczenia gospodarczego i zniknął, gdy Tripp pojawił się ponownie.

– Layne, nie możesz… – zaczął Rocky i Layne spojrzał na nią.

- HOA nie zbyt lubi samochodów zaparkowanych na ulicy na noc.

- Na… - zaczęła ponownie, tym razem szeptem.

- HOA? - Dev wtrącił, brzmiąc na zdegustowanego - Tanner Layne, chłopak, którego z dumą obserwowałem, jak unikał kul, by wejść do domu wypełnionego wrogami, aby złapać zakładnika – ratunek, podczas którego powalił dwóch chłopców z napełnionym tylko do połowy magazynkiem i wybiegł bez draśnięcia na nim, niosąc zakładnika – mieszka w miejscu ze Stowarzyszeniem Właścicieli Domów (HOA)?

Layne usłyszał, jak Rocky wciąga powietrze, a jednocześnie usłyszał, jak Tripp krzyczy - Zrobiłeś to, tato?

– Cholerna prawda, zrobił to, chłopcze – warknął Devin do Trippa, po czym jego wzrok spoczął na Layne - Pies, HOA i udomowienie, trzy rzeczy, o których nie sądziłem, że kiedykolwiek zobaczę z tobą.

– Wszystko się zmienia, Dev – odparł Layne, boleśnie świadom, że z jakiegoś powodu Rocky wpatrywała się w niego, a ona nie robiła tego w taki sam sposób, jak Tripp.

- Brzmi super! - wrzasnął Tripp - Devin, kim byli wrogowie? Gdzie to było? Kiedy…?

Layne spojrzał na Rocky, podczas gdy Tripp zadawał swoje pytania, a gdy tylko spojrzał, spuściła oczy, odwróciła się, żeby widział jej profil i uniosła rękę, żeby mogła wypić łyk wina. Ale nie mogła ukryć faktu, że jej twarz zbladła lub że jej ręka drżała.

- To nie było tak niebezpieczne, jak twierdzi Dev - Layne okłamał Trippa, aby uspokoić wyraźnie wstrząśniętą Rocky.

To było. To było niezwykle niebezpieczne i był to wirtuozerski, gówniany manewr, który wykonał. Mógł zostać zabity i to mogło doprowadzić do zabicia zakładnika.

Problem polegał na tym, że zakładnikiem był ośmioletni, ciemnowłosy chłopiec, którego zdjęcie przypominało mu Jaspera. Został porwany i przetrzymywany jako zakładnik przez trzy tygodnie, a Dev został zatrudniony do zarządzania ekstrakcją, którą spartaczyli federalni – co oznaczało, że dwie części chłopca zostały dostarczone jego rodzicom, palec z ręki i z nogi – a Dev zabrał Layne’a jako wsparcie. To był po części cud, że Layne nie został napełniony kulami, po części doskonała tego osłona od Devina.

Dev nie podzielił się tym, że nie patrzył z dumą, jak robił to Layne. To, co zrobił, to położył się na Layne około dwie sekundy po tym, jak Dev zdjął ostatniego „wrogiego” i zabezpieczyli chłopca.

- Powinniśmy poczekać, aż Jas wróci, żeby on też mógł usłyszeć historię - zasugerował Tripp i Layne oderwał oczy od Rocky, która w tym momencie odwróciła się do niego plecami. Spojrzał na swojego syna, idąc do Rocky, ponownie dopasowując swój przód do jej pleców, opierając oba ciała i swoją dłoń na krawędzi blatu.

- Jasper musi gotować, a ty musisz złapać napój i złapać oddech po wszystkich czynnościach związanych ze sprzątaniem. Rocky i ja mamy coś ważnego do omówienia – powiedział Layne.

Oczy Trippa zwiększyły się i stały się nieufne, gdy spojrzały między Layne’em i Rocky i zapytał - Naprawdę?

– Naprawdę – odpowiedział Layne - Weź sobie napój, kolego.

Tripp skinął głową. Złapał napój i usiadł, gdy Devin popijał od niechcenia piwo, ale Layne wiedział, że był zaalarmowany poważnym tonem Layne’a. Przez to Rocky stała przed nim wyraźnie cicho.

Jasper wszedł, a Layne trzymał się blisko Rocky, nawet gdy odwrócił się do Jas’a.

- Możesz załatwić sprawę z Calais, zanim pojedziesz po Keirę, kolego. Chcę, żebyś to usłyszał i musisz w międzyczasie zorganizować pokaz pieczenia makaronu. Jeśli poczekasz z ugotowaniem tego gówna, aż do jej przybycia, spóźni się na godzinę policyjną, Cal postrada zmysły, a ja będę musiał się upewnić, że moja broń jest naładowana.

Jasper uśmiechnął się i wszedł do kuchni, pytając - Usłyszeć co? - potem położył klucze Rocky na blacie przy jej ręce.

Kiedy to zrobił, Rocky cicho powiedziała - Dzięki Jasper - a Jasper odwrócił do niej swój uśmiech.

Layne trzymał jej ciało przyszpilone, kiedy jego syn oddawał jej samochód, gdy powiedział do Jasa - Po prostu posłuchaj, tak? - a potem zwrócił się do Trippa i zaczął to wykładać.

- Dostałem informację od kolegi z policji, a zaraz później Rocky podzieliła się swoimi obawami dotyczącymi rzeczy, które słyszała w szkole. Ona ma złe przeczycie i ja też, i Tripp, potrzebuję, abyś nam pomógł coś z tym zrobić.

Oczy Trippa były przyklejone do niego i nie zawahał się kiwnąć głową.

- Jakie złe przeczucie? – spytał Jasper zza ich pleców.

- Chodzi o Grupę Młodzieży w Kościele Chrześcijańskim – odpowiedział Layne, co, jak zauważył, sprawiło, że Tripp kiwał głową jeszcze bardziej entuzjastycznie.

– O tak, rozumiem to – powiedział Tripp, a Layne poczuł, jak ciało Rocky sztywnieje przy nim, podobnie jak jego.

- Ja też – dodał Jasper.

- Co możesz zrozumieć? – zapytał Layne.

- Miasto kultu – zauważył Jasper - To cholernie przerażające.

- Całkowicie przerażające - zgodził się Tripp – Jak w tej historii o srokatym dudziarzu, z wyjątkiem tego, że pominął myszy i poszedł prosto po dzieci.

Rocky nacisnęła na niego plecami, obracając się jednocześnie wykręcając szyję i patrząc na niego.

Layne spojrzał na nią i zobaczył, że wyglądała jeszcze bardziej blado, a obawa, którą widział wcześniej tego dnia, zalała jej oczy.

Podniósł dłoń z blatu i przycisnął ją plecami do siebie, obejmując ją ramionami, jedną przy jej klatce piersiowej, drugą przy żebrach. Uścisnął ją uspokajająco i zostawił ramiona tam, gdzie były.

Potem spojrzał na Trippa - Potrzebujemy, żebyś wszedł.

Brwi Trippa zmarszczyły się, a głowa przechyliła się na bok - Wejść?

– Pod przykrywką, kolego, musisz zająć się tą sprawą dla Rocky i dla mnie.

Brwi Trippa powoli się rozłączyły, jego twarz stała się pusta, po czym uśmiechnął się szeroko i podskoczył na swoim stołku - O tak! - krzyknął - Mogę to zrobić.

- Tripp - powiedział cicho Layne - musisz być w tym zimny. To nie jest misja dla napaleńców. To wymaga finezji, kolego.

Tripp skinął głową, a jego głos był cichszy, kiedy powtórzył - Mogę to zrobić.

Jasper przybył do wyspy, stwierdzając - Ja też mogę, a Keira byłaby za tym wszystkim.

Layne spojrzał na Jaspera - Będę otwarty na to, żebyś to zrobił, kolego. Ale Keira, absolutnie nie.

- Dlaczego nie? - odparł Jasper - Jest gotowa na wszystko i jest dziewczyną. Ten facet z Grupy Młodzieży lubi dziewczyny.

W tym momencie dłoń Rocky uniosła się, jej palce zacisnęły się na przedramieniu Layne’a tak mocno, że prawie bolało.

– Nie dla Keiry, Jas – odparł Layne.

- Ona jest szalona, ale jest mądra – odpowiedział Jasper, broniąc swojej dziewczyny. Layne dał mu szczerość - Chcesz, żeby była bezpieczna, trzymaj ją z dala od tego faceta. Czy rozumiesz to, co ci mówię?

Jasper wpatrywał się w niego, krew spływała mu z twarzy, mięsień zacisnął mu się na policzku i skinął głową.

Layne spojrzał na Trippa. – Rozumiesz, Tripp?

– To zły facet – szepnął Tripp, a podekscytowanie zniknęło z jego oczu, a te oczy były szeroko otwarte.

- Nie wiem, ale nauczyłem się słuchać swoich przeczuć i na tym moje przeczucie mówi mi, że cokolwiek się dzieje, nie jest dobre. I nie wiem, co on robi, ale instynkt podpowiada mi, że lubi to robić, ma niezłe branie i nie będzie chciał, żeby ktokolwiek go powstrzymał. Nikt. Ani gliniarz, ani licealista. To oznacza, że musisz tam wejść i być mądrym. Jak poczujesz, że coś jest dla ciebie nie tak, wypierdalaj. Kiedy czujesz się bezpiecznie, słuchasz, oglądasz i masz dwie misje na początek. Po pierwsze, zbliżasz się do dziewczyny, do której Rocky każe ci się zbliżyć. Zaprzyjaźniasz się z nią i robisz to w taki sposób, że kiedy to się stanie, nadal się z nią będziesz przyjaźnił. Nakłaniasz ją, żeby z tobą porozmawiała i to też robisz mądrze. Chcesz wiedzieć o Grupie Młodzieżowej. Chcesz się zaangażować. Chcesz być częścią tego wszystkiego. Chcesz być jej przyjacielem. Ale dowiadujesz się wszystkiego, co możesz o tym, co robią i gdzie to robią. Co zobaczysz. W co pozwolą ci się zaangażować. Ale przede wszystkim w to, w co nie pozwolą. Druga część jest taka, że dajesz mi coś, czego on dotknął. Puszka napoju, długopis. Mam w dupie, co to jest. Starasz się nie dotykać tego zbyt mocno, a dam ci torbę do włożenia. Chcę ściągnąć z tego jego odciski i zbadać je. Musimy wiedzieć, kim jest ten facet i z kim się zmierzymy. Jest w systemie, to pójdzie szybko. Jak nie jest, musimy znaleźć inny sposób. Myślisz, że możesz to zrobić?

Tripp skinął głową.

- Dobrze - powiedział mu Layne, a następnie ponownie ścisnął Rocky, pochylił głowę i powiedział blisko jej ucha - Kogo wybrałaś dla Trippa, kochanie?

Ona też skinęła głową, a Layne podniósł głowę, gdy powiedziała - Masz trzy możliwości, Tripp. Giselle Speakmon, Sabrina Tilley czy Darcy Cassini.

- Giselle Speakmon - powiedział natychmiast Jasper.

- Czemu? - Devin włączył się do rozmowy warknięciem, które sprawiło, że Jasper, Tripp i Rocky podskoczyli.

– Bo jest gorąca – odpowiedział Jasper.

- Odpada - odpalił Devin - Następna.

- Jest gorąca i nieśmiała. Cholernie nieśmiała, to jest bolesne. Ona też jest na pierwszym roku, jak Tripp – kontynuował Jasper, nie odrywając wzroku od Devina - Sabrina jest miła i wygląda dobrze, na upartego, ale jest juniorką, a Tripp byłby poza jej ligą, gdyby nie wyglądała tylko dobrze, i to, jak powiedziałem, na upartego. Więc właściwie jest poza jego ligą. Darcy też jest miła, ale jest na drugim roku i jest wielka jak łódź. Wyglądałoby to zabawnie, zaprzyjaźnił się z którąś z nich. Nie miałby żadnego powodu, żeby to zrobić. Jak ten facet jest drapieżnikiem, jak myślisz, że jest, to zorientuje się co do gry Trippa, jak on zbliży się do jednej z tych lasek. Wszyscy wiedzą, kim jest Tripp i wszyscy wiedzą, co robi tata - Oczy Jaspera powędrowały do ​​jego staruszka - Nikt nie kwestionowałby, że Tripp zaprzyjaźnił się z Giselle. Jest gorąca, a o takich dziewczynach tacy jak Tripp myślą, że są słodkie. Tripp musiałby to wypracować, taka jest nieśmiała, ale gdyby ktoś mógł nakłonić Giselle do gadania, to Tripp i Tripp mógłby zagrać to tak, jakby był tam tylko po to, by Giselle z nim porozmawiała. Tak bym to rozegrał. I będzie spoko. Uda się, nikt nie będzie wiedział, dlaczego tam jest, a on dostanie to, czego potrzebujesz.

W tamtym momencie dla Tannera Layne’a przy tej wyspie wiele się działo. Tak wiele, że Layne nie mógł tego przetworzyć. Pierwszą tego częścią był fakt, że ogromnie przekraczał niedocenienie Jaspera. Druga część była taka, że Devin patrzył na jego najstarszego syna z jawnym szacunkiem, co Devin robił bardzo rzadko. Trzecią częścią było to, że Raquel Merrick stała w jego ramionach nie stawiając oporu z mocno zaciśniętymi palcami, trzymając się go. Ostatnią częścią było to, że Tripp patrzył na swojego brata z bezwstydną miłością promieniującą z jego oczu.

Layne widział wiele rzeczy w swoim życiu, kobieta, którą trzymał w ramionach, była najpiękniejsza. Albo była, dopóki Layne nie zobaczył, jak Tripp tak patrzył na swojego brata.

– W takim razie to Giselle – oświadczył Layne. Usłyszał, że jego głos jest szorstki i wiedział, że Rocky też to usłyszała, bo jej palce ścisnęły jego ramię.

Layne odchrząknął i kontynuował – Grupa Młodzieży spotyka się jutro wieczorem, Tripp, o siódmej trzydzieści. Wtedy zaczynasz.

Tripp ponownie skinął głową Layne’owi.

- Wezmę go i pójdę z nim pierwszego wieczoru – zaproponował Jasper.

- To zadziała, ale nie Keira – odparł Layne.

- Nie Keira – zgodził się Jasper.

- Skąd wiesz, że lubi dziewczyny? - włączyła się Rocky i Jasper spojrzał na nią, kiedy kontynuowała - Widziałeś tego mężczyznę?

- Tak, jest wszędzie, na meczach, w Reggie’s po meczach, na Juwenaliach w zeszłym roku, mniej więcej wtedy, gdy po raz pierwszy przybył do miasta. Jest przystojnym facetem i zawsze jest wokół niego grupa dziewczyn. Zachowuje się całkowicie jak święty, a czasem nawet nosi Biblię, ale myślę, że to po to, by rodzice nie świrowali. W tej grupie młodzieżowej są chłopcy, ale jest ich tylko około dziesięciu. Idą tam, by być z dziewczynami, ale zostają, bo mówią, że ten facet to gówno. Mówią, że jest zabawny, jak wszyscy wychodzą, sprawia, że religia jest fajna.

- Masz przyjaciół, którzy tam chodzą? – zapytał Layne.

- Nie przyjaciele, ale znam niektóre dzieciaki – odpowiedział Jasper.

– W takim razie to twoja praca. Sprawiasz, że rozmawiają w szkole. Dowiedz się, co możesz i daj mi znać – rozkazał Layne, a Jasper skinął głową.

– Czy Keira zna tego faceta? – zapytała nagle Rocky i Layne zacisnął wokół niej ramiona.

– Nie wiem, ale tak sądzę – odpowiedział Jasper - Każdy zna.

– Myślisz, że mógłbyś sprawić, by Keira wskazała mi go na piątkowym meczu?

- Jest daleko. Nie będzie go tam – odparł Jasper.

- W takim razie na jakiejkolwiek grze, bez jej wiedzy, dlaczego go wskazuje – naciskał Rocky.

- Roc, co do cholery? – zapytał Layne.

Puściła go, odwróciła się w jego ramionach i spojrzała na niego - Chcę z nim porozmawiać.

- Czemu?

- I chcę dostać jego zdjęcie i dać je Merry’emu.

- To rozumiem i ja to zrobię, pączuszku, ale nie rozmawiasz z tym facetem.

- Chcę go wyczuć – odpowiedziała.

- Rocky…

- Pracuję z dziećmi na co dzień i z dorosłymi, którzy pracują z dziećmi. Dowiem się, po prostu widząc go wśród dzieci, czy jest dobry, czy nie – wyjaśniła.

- Możesz użyć swojego przeczucia do wielu rzeczy, mała, ale na razie wiem, że złe przeczucia wobec kogoś nie są powodem, aby policja wszczęła pełne śledztwo, nawet jeśli jednym z nich jest twój brat. Muszą usprawiedliwić wykorzystanie ograniczonych zasobów, Rocky, a gdyby Drew mógł to zrobić, sam wykonałby tę robotę – powiedział jej Layne.

Jej twarz się zmieniła, w jej oczach zapłonął ogień, Layne przygotował się, gdy to zobaczył, a ona nie zawiodła.

- Dobrze, w takim razie chcę podejść do niego przyjaźnie i równie przyjaźnie dać mu znak, że nie podoba mi się to, co słyszę w szkole. Zwracam uwagę. I patrzę. A tak przy okazji, mój chłopak jest twardzielem prywatnym detektywem z tego miasteczka. Zrobię to na wystarczająco, by był ostrożny i może ostudzić to, co robi, aby Tripp mógł wykonywać swoją pracę, a w międzyczasie nikomu nie stała by się krzywda lub więcej krzywdy, ale nie na tyle, by zmusić go do ucieczki.

Tak, Rocky była świrem.

- Złapałaś część, kiedy powiedziałem Tripp’owi, że nie chcę, aby ktokolwiek go powstrzymał? – zapytał Layne.

– Tak, Layne, złapałam tę część. Ale nadal chcę, żeby przestał, przynajmniej dopóki go nie złapiemy – odpaliła.

- Pączuszku, nie angażujesz się.

- Już jestem zaangażowana.

- W porządku, w takim razie nie angażujesz się bardziej.

– Layne…

– Nie będziemy o tym dyskutować.

- Layne!

Layne uniósł ręce, by położyć je na jej szczęce i odchylił jej głowę do tyłu, gdy przysunął twarz do jej twarzy - Jasper miał rację, kiedy użył słowa drapieżnik. Za każdym razem, gdy w grę wchodzą dzieci, chodzi o drapieżniki. A drapieżniki są niebezpieczne. Najlepszy scenariusz dotyczy narkotyków. Najgorszy scenariusz, kochanie, nie chcesz wiedzieć. Tak czy inaczej, nie zbliżasz się do tego faceta. Bez pyskówki, bez dyskusji.

– To moje dzieci – warknęła Rocky, wyciągając szczękę z rąk i cofając się.

– Rozumiem – odparł Layne, kładąc ręce na jej szyi i przyciągając ją z powrotem.

- Ktoś musi zapewnić im bezpieczeństwo.

- To byłby Tripp, ale jak powiedziałem dzisiaj, Rocky, to zajmie trochę czasu. Daj mu czas.

– A do tego czasu?

- Do tego czasu miej oczy i uszy otwarte. Jas robi to samo. Tripp robi to samo. Ufasz mi, a my mamy pieprzoną nadzieję.

– To za mało, Layne.

- To jest do bani, mała, wiem o tym, ale to wszystko, co masz - Layne patrzył, jak jej oczy błyszczą i przyciągnął ją jeszcze bliżej, włożył kciuki pod jej szczękę, by odchylić jej głowę do tyłu i przyłożyć czoło do jej czoła - Wiem, że to frustrujące i zabija cię, mała, ale trzymaj się tego i nie pogarszaj tego, wystawiając się tam dla tego faceta.

Wpatrywała się w jego oczy przez chwilę, aż jej się zamknęły. Potem wciągnęła powietrze przez nos i wypuściła je w ten sam sposób.

Otworzyła oczy i szepnęła - W porządku.

– Lubię ją – oświadczył Devin, a głowy Layne’a i Rocky odwróciły się w jego stronę - Założę się, że nawet z tymi fantazyjnymi dupkami nie żyje w żadnym sąsiedztwie z HOA.

Layne odwrócił się do Devina, umieszczając Rocky przed sobą przy blacie i przypinając ją ponownie, gdy odpowiedział - Mieszka w luksusowym kompleksie apartamentowym.

– No dobrze, założę się, że nie obchodzi ją, jakie zasady jej luksusowego apartamentu mówią jej, co może, a czego nie może zrobić ze swoim samochodem – odparł Devin.

- Masz rację. Nie obchodzi mnie to. Ale z czynszem, który płacę, Devin, powinnam móc zaparkować samochód tuż obok basenu, jeśli mam ochotę to zrobić – wtrąciła Rocky.

- Masz basen? – zapytał Devin.

– Tak – odpowiedział Rocky.

- Jakaś ślicznotka się tam opala? - Devin mówił dalej.

- Wprowadziłam się zaledwie kilka tygodni temu, Dev. W Indianie jest październik, więc jeszcze tego nie sprawdziłam i nie będę miała tej szansy aż do następnego lata – powiedziała mu Rocky.

- Cóż, wrócę latem przyszłego roku. Pomogę ci to zbadać – zaproponował Devin, a Layne usłyszał cichy chichot Rocky.

Jego oczy powędrowały do synów i obaj patrzyli na Rocky z uśmiechem.

Potem spojrzał na zegarek i z powrotem na Jaspera - Za późno, żeby zacząć pieczenie makaronu, kolego. Pora na Keirę.

Ciało Jaspera podskoczyło. Spojrzał na zegar na mikrofalówce i syknął - Kurwa! - Potem wyciągnął rękę i poruszył palcami.

– Devin, klucze.

– Nie przejmuję się żadnym HOA – burknął Dev.

- Przejmij się tym albo wracasz do mojego biura i śpisz na mojej kanapie – stwierdził Layne, a Devin spojrzał na niego z uporem.

- Devin! Klucze! - Jasper krzyknął, zdesperowany, by nie spóźnić się po Keirę.

– Po prostu jedź, Jasper. Przesunę samochód Devina i zacznę makaron – powiedziała Rocky, wyślizgując się sprzed Layne’a i kierując się do kuchenki.

– Dzięki, Rocky, jesteś gównem – mruknął Jasper, po czym rzucił się do drzwi.

– Ty też nie przestawisz mojego samochodu, dziewczynko – oświadczył Devin - Żadna kobieta nie jeździ Calais, nieważne, jaka jest ładna.

Rocky odwróciła głowę i wycelowała w niego dołeczek, mówiąc – Zobaczymy - Następnie przesunęła garnek do kranu i zaczęła napełniać go wodą.

Layne odzyskał zapomniane piwo i wziął łyk, nie odrywając oczu od Devina.

Kiedy upuścił piwo na blat, wymamrotał - Stawiam na Roc.

Devin chrząknął.

Dziesięć minut później makaron był w garnku, hamburgery się rumieniły, a Calais był na podjeździe w miejscu za mercedesem Rocky.

Layne uznał to za komicznie zabawne z dwóch powodów.

Po pierwsze, Devin nie kłamał, kiedy powiedział, że nie pozwalał kobietom prowadzić samochodu, a pozwolił Rocky prowadzić jego samochód. To był tylko skręt na podjazd, ale pozwolił jej na to.

Po drugie, Rocky zablokowała na noc własny pojazd.

*****

Layne siedział na fotelu przy swoim stoliku na zewnątrz, z żarzącym się papierosem między dwoma palcami, pozostałe trzy owinął wokół piwa, nie odrywając oczu od ciemnego, małego lasku za jego domem.

Ten las było jednym z powodów, dla których wybrał to miejsce. Przód jego domu zwrócony był na inne domy, musiał przejechać przez ich morze, aby dostać się do swojego domu, ale kiedy wychodził na tylną werandę, widział przyrodę. Nie było tego dużo, ale to było coś.

Devin usiadł naprzeciw niego, trzymając w ustach fajkę.

– Wiem, kim ona jest, chłopcze – powiedział cicho Devin do fajki.

– Wiem, że wiesz – odpowiedział cicho Layne, podniósł piwo i pociągnął łyk.

Spędzili razem dużo czasu, niewiele mówili, ale rozmawiali ze sobą i Devin wiedział wszystko o Raquel.

Devin zamilkł na dłuższą chwilę. Potem wyciągnął fajkę z ust, wypuścił dym i szepnął - Spójrz na to.

Layne spojrzał na Devina, aby zobaczyć, jak Devin zagląda przez ramię do domu, więc Layne obrócił się i też zajrzał do domu.

Dzieciaki i Rocky grali w coś, dziewczyny przeciwko chłopcom.

Keira była na nogach, skakała w górę i w dół, jej długie, ciemne włosy fruwały wszędzie, jej ręce były wyprostowane w górę.

Jasper siedział tyłem w fotelu, z rękami skrzyżowanymi na piersi, udając, że się krzywił, ale jego oczy były przyklejone do Keiry i z jego twarzy można było wyczytać o wiele więcej niż grymas i nic z tego nie było złe.

Layne nie widział Trippa, ponieważ siedział na podłodze.

Rocky wpółleżała na kanapie, z głową zwróconą do tyłu, rękami uniesionymi przed sobą z klaskaniem i słyszał, jak jej śmiech miesza się z okrzykami triumfu Keiry.

Blondie, będąc kobietą, ale głównie psem, skakała wokół Keiry i dzieliła się czymś, co wydawało się być kobiecym zwycięstwem, wielokrotnie szczekając.

Keira pochyliła się i stracił z oczu wszystko oprócz jej tyłka, gdy pocierała Blondynę.

Layne wrócił do nocy.

– Znowu to stracisz, chłopcze, cokolwiek  tego, wytropię cię i zastrzelę. Zrozumiany? - oświadczył Dev.

- Więc to gówno, które mi przekazałeś w sprawie HOA, jest właśnie tym? Gównem?

– Kurwa, Tanner, kiedy byłem w twoim wieku, dołączyłbym do pieprzonego patrolu HOA, gdyby to oznaczało, że mogę do tego wrócić – odpowiedział Devin.

Layne nie odpowiedział. Zamilkł, zaciągnął się ostatni raz papierosem, zgasił go w popielniczce na stole i popijał piwo, podczas gdy Devin cieszył się swoją fajką.

W końcu powiedział - Chcę, żebyś położył się wcześnie spać, jak tylko Keira wyjdzie.

- Czemu? – zapytał Devin.

- Bo śpisz na kanapie. Chcę porozmawiać z Rocky, a jeśli będziesz na kanapie, będę mógł to zrobić tylko na górze.

A Layne nie mówił o pokoju ćwiczeń.

– Rozumiem – powiedział natychmiast Devin, wiedząc, że Layne nie mówił o pokoju ćwiczeń.

Layne mówił dalej.

– Wiem, że wczoraj cię wprowadziłem, ale powtórzę, że potrzebujemy czegoś więcej niż ogona, który gonił Astley, żeby zmusić go do posłuchu. Mówiłem ci, że Rocky mieszka w luksusowym kompleksie apartamentowym, ale nie powiedziałem ci, że ja namówiłem ją do podpisania umowy najmu i zrobiłem to w czasie, gdy myślałem, że jej daleko do bólu. Kiedy on ją odciął, ma za mało. Nie jestem jeszcze przy niej w takiej sytuacji, żebym myślał, że przyjmie ode mnie pomoc. Jej brat tego nie ma, podobnie jak jej tata. Może krótkoterminowo. Długoterminowo, negatywnie. To oznacza, że czas jest przeciwko nam, Dev. Nie chcę, żeby martwiła się bardziej niż już się martwi. Potrzebujemy czegoś na tego gościa, co sprawi, że szybko odciąży Rocky, a potem potrzebujemy czegoś, co sprawi, że odejdzie prawie tak samo szybko. Im brudniejsze, im brzydsze, tym lepiej.

- Jeśli to zależy od czasu, mogę go ubrudzić – zaoferował cicho Devin.

- Dam ci znać, jeśli do tego dojdzie, ale upokorzenie zmusza tylko do posłuchu, kiedy jest się zdemaskowanym za gówno, które sam zrobiłeś. Nie tylko chcę go zastraszyć, chcę go poniżyć. Jak nazmyślasz, to z tym facetem będziemy traktowani z słusznym oburzeniem, a to nam nie pomoże, a może nawet zaszkodzić.

- A jeśli nie ma nic do znalezienia?

- Jest coś do znalezienia. Ten facet to dupek. Musisz to tylko znaleźć.

– Powiedziałeś, że prowadzi śledztwo przeciwko tobie – zauważył Devin.

- Nie mam nic, co zrobiłem, a z czego nie byłbym dumny, poza tym, że odszedłem od tych chłopców, a o tym wszyscy wiedzą.

– Nie, masz rację, Tanner. Nie masz. Ale gówno, które zrobiłeś, może wyglądać na brudne. Jak ten facet nie boi się nieuczciwego grania, musisz być na to gotowy – odpowiedział Dev.

– O to też się nie martwię, Dev. Ludzie w tym mieście, w tym moi chłopcy i Roc, znają mnie i jakim jestem mężczyzną, i, nie wliczając moich chłopców, ale zdecydowanie Roc, znają jego i wiedzą jakim on jest mężczyzną.

– Tak, chłopcze – powiedział łagodnie Devin – Ta dziewczyna wie, jakim jesteś mężczyzną.

Jego ton sprawił, że Layne odwrócił głowę, by spojrzeć na Devina - Co to ma znaczyć?

Devin wpatrywał się w noc, sapiąc ze swojej fajki.

– Dev – popchnął Layne.

Devin nie odwrócił głowy, kiedy odpowiedział - Nie chcesz wiedzieć.

– Mylisz się – odparł Layne. Chciał wiedzieć, co zostało przekazane Devin’owi, ponieważ głos Layne’a zadudnił.

Devin spojrzał na niego – W porządku, więc nie jesteś gotowy, żeby wiedzieć.

Layne wyprostował się ze swojego zgarbienia w fotelu - Nie mam nastroju na tajemnicę, Dev.

Patrzyli na siebie przez stół, zanim Devin zapytał - Chcesz ją z powrotem?

Zamiast odpowiedzieć wprost, Layne powiedział - Spędziłeś z nią wieczór.

– Chcesz ją z powrotem – stwierdził Devin.

– Dev…

Devin wyprostował się, wyciągnął fajkę z ust i pochylił się w stronę Layne’a - Tanner, ta dziewczyna dokładnie wie, jakim jesteś mężczyzną – powtórzył i dokończył – A ty ją przerażasz.

Layne poczuł, jak napinają mu się mięśnie szyi i powiedział nisko i szorstko – Nigdy bym jej nie skrzywdził, staruszku.

– Nie to ją przeraża – odpalił Devin.

- Powtórz?

- Jak to się zaczęło? – zapytał nagle Devin.

- Jak się zaczęło? – zapytał Layne.

- Ty i ona. Dlaczego wróciła do twojego życia?

– Miała jakiś głupi plan… – zaczął Layne, po czym przerwał. Uderzyło go to. Uderzyło go to tak mocno, że nagle wszystko stało się jasne.

Odwrócił się od Devina i spojrzał w noc.

– Chłopcze – podpowiedział Dev.

– Przyszła do szpitala, kiedy mnie postrzelono – odpowiedział cicho Layne.

- Racja - szepnął Dev.

Layne zamknął oczy i mruknął - Kurwa.

- Racja - wyszeptał Dev ponownie.

Layne otworzył oczy i wyszeptał w noc - Jezu.

- Jesteś tak udomowiony, jak podejrzewam, pies, dzieci, dom w małym miasteczku, biuro nad kawiarnią. To nie znaczy, że nie masz w sobie mroku i dzikości, chłopcze. Masz w sobie ciemność i dzikość, nie da się tego wydostać. Zaufaj mi, wiem. Kobieta widzi mrok i dzikość. Może ją to pociągać. Ona może tego chcieć. Może się w nim nawet zakochać. To nie znaczy, że może z tym żyć.

Layne milczał.

Dev usiadł z powrotem na swoim fotelu, przyłożył swoją fajkę do ust i sapnął.

Potem wyjął ją i przemówił - Z tego, co widzę, masz dużo gówna, z którym musisz sobie poradzić. Jej przyszły-były, cokolwiek się dzieje w tym kościele. Ale największą misją, jaką masz na swoim talerzu, jest przekonanie jej, że powrót do domu do mrocznego i dzikiego to dobra rzecz, a co więcej, przekonanie jej, by była w domu i zaryzykowała to, że to mroczne i dzikie może oznaczać, że pewnego dnia nie wrócisz do domu.

– Nic mi się nie stanie, Dev.

- Ja to wiem. Ty to wiesz. Twoja dziewczyna o tym nie wie. Więc musi myśleć, że warto ryzykować.

– Jej ojciec był gliną – zauważył Layne. „Każdy zna wynik, to Rocky”.

– Policjant, który został postrzelony – powiedział Devin, a Layne odwrócił głowę, by spojrzeć na przyjaciela.

- Co?

Devin też odwrócił głowę – Policjant, który został postrzelony. Pamiętam jej historię, chłopcze.

– Więc zna wynik.

– I, powtarzam, Tanner, to nie znaczy, że może z tym żyć.

- Jest blisko z tatą. Jest blisko z bratem. Ona jest w porządku.

– Szalone marzenia – odparł Devin.

Teraz staruszek po prostu go irytował i przekazał mu to, mówiąc - Dev, to nie ma sensu.

- Powiedziałeś mi, że podzieliła twoje szalone marzenia. Poszedłeś polować na swoje. Czy ona opuściła kiedyś to miasto?

Layne spojrzał na niego, po czym odpowiedział - Nie.

- Jak coś znaczy dla ciebie świat, a ty myślisz, że pewnego dnia to stracisz, masz dwie możliwości. Odcinasz się od tego, więc kiedy go stracisz, to cię nie zniszczy. Albo trzymasz to tak blisko, że nigdy nie może odejść. Ale jeśli tak się stanie, masz tyle cennych wspomnień, ile zdołasz zebrać. Pomyśl o swojej dziewczynie, czy któreś z tych brzmi znajomo?

Layne nagle odkrył, że walczy o dostateczną ilość tlenu w płucach.

– Cóż, Tanner? Brzmi?

– Wiesz, że tak, Dev.

- Co z tym zrobisz?

Layne sięgnął po swoje papierosy i spojrzał w noc.

– Dwa papierosy, to wiele mówi – mruknął Devin.

– Zamknij się, Dev – mruknął Layne.

Devin się zamknął. Potem wystukał fajkę do popielniczki i wstał. Obszedł stół i stanął za krzesłem Layne’a, gdy Layne odpalił papierosa.

Na wydechu Layne’a Devin powiedział - Zostawiam cię z dymem.

– Zobowiązany – mruknął Layne.

Devin podszedł do drzwi, a Layne wiedział, że będzie strzał na pożegnanie, zanim jeszcze usłyszał, jak Dev zawahał się przed ich otwarciem.

– Chwyć się i trzymaj, Tanner – szepnął w noc, po czym Layne usłyszał, jak otwierają się drzwi.

- Kurwa - szepnął Layne sekundę po tym, jak usłyszał, że się zamykają.

 


 

3 komentarze:

  1. Dziękuję za rozdział :)
    Tego nie rozumiem chyba cos nie tak: "jego plecy były przyciśnięte do jej pleców" jakoś tego nie potrafię sobie wyobrazić jak się przytulić :)
    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń