sobota, 2 lipca 2022

EPILOG - Piękne życie

 

EPILOG

Piękne życie

 

 

 

Poruszyła się, przesunęła usta w górę jego szyi, przez szczękę, do ust.

Owinął ramię wokół jej talii. Jego druga ręka powędrowała do jej biodra, gdy przesunęła ciało na jego ciele.

– Dziękuję, kochanie – szepnęła.

- Za co?-  odszepnął w odpowiedzi.

Jej nos musnął jego.

- Piękne życie.

*****

Layne otworzył oczy.

Rocky przyszpilała go do łóżka.

Uśmiechnął się do sufitu.

A potem przetoczył się na swoją kobietę.

*****

Layne podszedł do podnóża schodów.

- Pączuszku, zejdź tu na dół! - krzyknął.

- Idę! - odkrzyknęła.

– Tak, Roc, powiedziałaś to dziesięć minut temu! - wciąż krzyczał.

- Cóż, teraz idę! - również nadal krzyczała - Możesz wsadzić CeeCee do samochodu!

To oznaczało, że rzeczywiście schodziła.

Layne odwrócił się do kojca przy stole w jadalni. Blondie leżała na boku przy kojcu. Cecilia była w nim, trzymając się w górze, małe piąstki zacisnęła wokół prętów, duże niebieskie oczy wpatrzone były w tatę, mała kępka ciemnych włosów zebrana była w mini kucyk z małą fioletową kokardką sterczącą prosto na czubku głowy.

Layne zbliżył się i Blondie poderwała głowę i przekręciła ją. Pies spojrzał na niego przez sekundę, jakby nie miała pojęcia, kim on jest, a potem jej ogon zaczął uderzać o podłogę. Prawie nikt nie zbliżał się do Cecylii, chyba że miał aprobatę Blondie.

Sięgnął do kojca i podniósł córkę, która natychmiast wyciągnęła rączkę, chwyciła go za dolną wargę i pociągnęła. Mocno.

Wiedział, co to znaczy, więc opuścił głowę. Puściła jego wargę, a on ukrył twarz w jej szyi i prychnął.

Zachichotała.

Layne wyciągnął twarz z jej szyi, pocałował ją w czoło, po czym podniósł rękę i delikatnie wyciągnął z włosów córki pieprzony kucyk i przeklętą kokardę.

Rzucił to na wyspę, okrążył ją, złapał klucze i wyszedł z córką do SUV-a, a ta paplała w tym samym czasie, kiedy wielokrotnie uderzała go w szczękę.

Przypiął ją pasami do siedzenia i właśnie trzaskał drzwiami, kiedy Rocky wyszła z domu. W jednej ręce trzymała talerz z ciastem, wielką, ale stylową torbę na ramieniu i miała na sobie krótką spódniczkę, słodki top, który opadał z jej ramienia, a jej skóra była opalona. To było dlatego, że Layne zainstalował w ziemi basen, bo Rocky powiedziała mu poprzedniej zimy, że zawsze go chciała. W chwili, gdy nadeszła wiosenna odwilż, kopacze przyszli kopać.

- Powiedziałam ci, że idę - poinformowała go, krocząc dumnie do SUV’a.

– Wsiadaj do samochodu, Roc – odparł Layne, wsiadając.

Przewróciła oczami. Uśmiechnął.

Usiadła, położyła talerz na kolanach i zapięła pasy, gdy Layne wyjeżdżał. Przyspieszyli do przodu, kiedy Rocky odwróciła się i uśmiechnęła do Cecylii.

Wtedy poczuł na sobie jej wzrok.

– Layne, gdzie jest jej kokarda?

– W koszu na śmieci – skłamał Layne.

- Layne! – warknęła Rocky - Zajęło mi dwadzieścia minut, aby to wyglądało dobrze.

- Więc?

Odwróciła się i spojrzała do przodu - Nie mogę w to uwierzyć.

Layne nacisnął przycisk, aby opuścić okno.

- Co robisz? Włącz klimatyzację, to za mocno wieje na CeeCee – rozkazała.

– Jesteś słodka, kiedy jesteś apodyktyczna, pączuszku – odparł Layne, zatrzymał się przed znakiem stopu i zwrócił się do swojej kobiety. Jego ręka wystrzeliła, palce zacisnęły się na opasce w jej włosach. Wyciągnął ją, wyrzucił przez okno, sprawdził, czy droga jest wolna i skręcił w lewo.

- Czy ty właśnie to zrobiłeś? – wyszeptała z irytacją, gdy z powrotem podniósł okno.

– Tak – odparł Layne.

– Ja… nie wiem, co powiedzieć - nadal szeptała z irytacją.

– Więc nic nie mów.

Poczuł na sobie jej wzrok i usłyszał, że przekręciła się na siedzeniu – W zeszłym tygodniu wyciągnęłaś gumką z mojego kucyka i włożyłeś do niej nóż, kiedy szykowałam kolację, a twoja matka i Devin tam byli.

– Tak, Roc, pamiętam. Ja też tam byłem — odparł Layne - Ciągle ci powtarzam, że jak przestaniesz je nosić, ja przestanę robić takie gówno.

Odwróciła się twarzą do przodu i skrzyżowała ręce na piersi. Layne wyciągnął rękę i wsunął ją po jej nagiej nodze, aż zacisnęła nogi i jego palce utknęły między jej udami.

- Sprawisz, że upuszczę ciasto - warknęła.

– Więc przenieś ciasto – odparł Layne.

- Nie możesz mnie obmacywać, kiedy jestem na ciebie zła.

- Dlaczego nie?

Wydała dźwięk w gardle, który sprawił, że Layne zachichotał. Potem przesunęła ciasto, owinęła dłoń wokół jego nadgarstka i wyrwała go spomiędzy swoich nóg. Wykręcił nadgarstek, złapał ją za rękę, zacisnął wokół niej palców i przyciągnął je do ust.

Zrobił tak, jak zamierzał. Dał jej ogromny kamień. Parę miesięcy później, z synami u boku i Josie Judd przy niej boku, wsunął u jego podstawy szeroką złotą obrączkę.

W tym momencie pocałował oba.

Jej palce zacisnęły się wokół jego, kiedy to zrobił, a za nim usłyszał chichot jego córki. Z jakiegoś powodu Cecilia uznawała to za przezabawne, kiedy Layne okazywał jej matce uczucie.

Jego córka często się śmiała.

- Wiesz, co jest denerwujące? - zapytała, kiedy położył jej rękę na swoim udzie.

– Nie – odpowiedział.

- Kiedy jesteś słodki, kiedy jestem na ciebie zła.

– Racja – mruknął.

– Przestań to robić – zażądała.

– Od razu się tym zajmę.

Wiedział, że odwróciła głowę do bocznego okna, kiedy mruknęła - Wielki kłamca.

Layne wybuchnął śmiechem.

*****

Layne zaparkował na pełnej samochodów ulicy przed domem Cala i Vi. Jednym z tych samochodów był czerwony Charger Jaspera. Kolejnym był srebrny Camaro Trippa.

Layne uwolnił swoją wdzięczną córkę z fotelika samochodowego, Rocky chwyciła swoją dużą torbę i ciasto, a on objął ją ramieniem, gdy szli bokiem domu między garażem a domem Cala i Vi i dotarli na tylne podwórko.

Violet świetnie radziła sobie z kwiatami, a jej podwórko było rewelacyjne.

Teraz było również wypełnione ludźmi, ale mimo to Layne natychmiast namierzył swoich synów.

Zatrzymał się. Roc zatrzymała się przy nim, przysunęła się do niego, podniosła się na palcach i musnęła ustami jego usta. Potem pochyliła się i musnęła ustami głowę córki. Potem odwróciła się w stronę tarasu, by zanieść swoje ciasto na stół uginający się pod ciężarem jedzenia.

Layne patrzył, jak Rocky wspinała się po schodach i dotknęła policzkiem do policzka uśmiechniętej Violet, która miała pulchne niemowlę przyczepione do biodra. Osiem miesięcy temu Vi i Cal dodali do swojego potomstwa syna Sama.

Potem Vi oświadczyła, że skończyła.

Cal był innego zdania.

Rozpoczęła się epicka batalia, biorąc pod uwagę, że Cal ciągle wrzucał jej pigułki antykoncepcyjne do toalety, a Vi ciągle narzekała na to do swoich koleżanek, w tym Roc, przy każdej możliwej okazji, których było wiele. Podzieliła się również swoimi strategiami prowadzenia wojny przeciwko determinacji Cala, by mieć kolejne dziecko. Najwyraźniej z tego, co powiedziała mu Rocky, Cal był niezwykle zdeterminowany i wkładał sporo wysiłku w zwycięstwo. Ponadto, według Roc, Vi lubiła narzekać na to, ale nie walczyła o zwycięstwo.

Layne odwrócił się od swojej kobiety i razem z Cecilią udali się do jego chłopców. Aby dotrzeć do celu, Layne musiał unikać Jacka goniącego Angelę po gęstej, zielonej trawie. Kiedy ścieżka stała się wolna, jego wzrok skupił się na synach.

Obaj leżeli na plecach, ramię w ramię, nogi mieli wyprostowane, skrzyżowane w kostkach, ale byli oparci na łokciach. Giselle siedziała po turecku blisko Trippa, opierając kolano na jego biodrze. Keira leżała całkowicie na Jasperze, jej tors był przyciśnięty do jego boku, jedna z jej nóg splątała się z jego nogami, jej ramię spoczywało na jego brzuchu, jej policzek na jego ramieniu, ale gadała z Giselle.

Jasper i Keira nigdy nie przestali być nierozłączni. Podobnie jak jego tata, Jas dokładnie wiedział, czego chciał, kiedy to znalazł, ale w przeciwieństwie do swojego taty, nigdy nie zamierzał tego odpuścić.

Keira podążyła za Jasem do Purdue i niejednokrotnie o różnych porach dnia i nocy odbierała komórkę Jas’a lub telefon w mieszkaniu Jas’a. Layne wiedział, co to oznacza, a także co to mówiło o ich obecnej intymnej pozycji i żadne z nich tego nie ukrywało. Nie miał z tym problemu, a Cal, stojący przy grillu, a nie głupi mężczyzna na dłuższą metę, też nie. Obaj mężczyźni wiedzieli, że przyszłość ujrzy dzieci Jasa i Keiry biegające po tej trawie.

Layne też nie miał z tym problemu. Keira w bolesny sposób nauczyła się dbać o ludzi, których kochała, kiedy ich miała. I nie można było zaprzeczyć, że Keira Winters kochała jego syna, kochała go głęboko i kochała go w sposób, który Layne uznał, że będzie trwał przez całe życie. Jasper był Jasperem, wcześnie udowodnił, że zrobi wszystko dla swojej dziewczyny i nic się nie zmieniło.

W chwili, gdy się zbliżył, wzrok jego synów przesunął się na niego i otrzymał identyczne uśmiechy i skinienia głowy.

Keira powiedziała - Hej, panie Layne - a Layne przywitał ją w odpowiedzi, ale Giselle nie powiedziała ani słowa. Po prostu uniosła ramiona, natychmiast sięgając po Cecilię.

Tripp i Giselle często opiekowali się Cecilią, a Giselle uwielbiała córkę Layne’a i Rocky.

Tripp uwielbiał Giselle.

Nie stała się mniej nieśmiała, ale bardzo związała się z jego synem. Byli nierozłączni jak Jasper i Keira, ale w inny sposób. Publiczne okazywanie uczuć Trippa ograniczało się do trzymania za ręce, a czasami, gdy oglądali telewizję, Giselle zwijała się u jego stóp i opierała głowę na jego kolanie lub zwijała się na siedzeniu kanapy i opierała głowę na jego udzie.

Chociaż raz, kiedy Layne zaczął schodzić po schodach, zauważył, jak całowali i obściskiwali się, gorąco i ekstremalnie mocno, w taki sposób, jaki wskazywał, że robili to często, gdy nie mieli w pobliżu publiczności. Nie robiąc hałasu, Layne cofnął się, zostawił ich w spokoju i miał nadzieję, że z ojcem, macochą i młodszą siostrą na górze, obściskiwanie się zaszło tak daleko, na ile Tripp był przygotowany.

Ale przez cały czas Tripp był łagodny wobec Giselle i wciąż był jedyną osobą, jak Layne zauważył, która mogła wywołać u niej uśmiech lub śmiech, oba nieświadome. Nigdy nie lubiła uwagi, ale czasami Rocky szturchała Layne’a, kiwał głową na Giselle i widział, jak Giselle patrzy, jak jego syn porusza się po kuchni lub siedzi przed telewizorem, a ona robiła to z wyrazem twarzy, który przypominał Layne’owi Rocky. To nie było to samo, ale było równie dobre. Tripp ją rozśmieszał, ale także sprawiał, że czuła się bezpieczna i wyjątkowa, trzy najlepsze prezenty, jakie Tripp mógł jej dać, a jej wygląd jasno wskazywał, że je doceniała.

Podał CeeCee Giselle i upadł na trawę, wyciągając się jak jego synowie.

– Ty i Roc przegapiliście ważne ogłoszenie – stwierdził Jas, kiedy Layne się usadowił, a wzrok Layne’a powędrował do jego chłopca, który teraz nie był już chłopcem w żadnym tego słowa znaczeniu.

- Tak? - zapytał.

- Kate wychodzi za mąż – oświadczył Jas. Layne przeniósł wzrok przez ludzi i odnalazł Kate Winters, siostrę Keiry i starszą córkę Vi. Kate miała właśnie iść do college’u, a teraz opierała się o wysokiego, szczupłego, ale dobrze zbudowanego, ciemnowłosego mężczyznę. Uśmiechała się też radośnie i rozmawiała z ciotką Cala Teresą i wujkiem Vinnie.

- Znacie go? – zapytał Layne.

– Tak, ma na imię Tony. Jest gliną, policja Chicago – odpowiedział Jas, a Layne uśmiechnął się, myśląc, że jabłko zdecydowanie nie spada daleko od jabłoni. Tata Kate był gliną w policji Chicago - Wydaje się solidny – dokończył Jasper.

– Dobrze – mruknął Layne i spojrzał na Keirę – Lubisz go, Keirry?

– Jasne, jest gorący – odparła Keira. Wzrok Jaspera przesunął się ku niej, uśmiechnęła się do niego bezczelnie, po czym pochyliła się blisko jego twarzy. - Nie taki gorący jak ty, Słonko - wyszeptała, zerknęła przez ramię na siostrę i jej mężczyznę, po czym wróciła do Jaspera, gdzie zauważyła - Ale nie da się zaprzeczyć, kobiety Winters mają naprawdę dobry gust.

Jasper spojrzał na swoją dziewczynę, a potem spojrzał na swojego staruszka - Wiesz, tato, byłbym zadowolony z genu, który dałeś Tripp’owi, a który doprowadziłby mnie do kobiety, która nie byłaby kompletną wariatką, a także nie byłaby przez cały czas cholernie irytująca.

Keira, zupełnie tym nie urażona, wybuchnęła śmiechem. Tak samo Tripp i, w mniejszym stopniu, Giselle. Jasper tego nie zrobił.

Layne uśmiechnął się do syna, po czym zobaczył, że Cecilia odsuwała się od Giselle z ramionami wyciągniętymi do Trippa.

Tripp wyjął spod siebie jedną rękę, gdy Giselle straciła bardzo zdeterminowaną CeeCee i ta wylądowała na piersi Trippa. Jego ramię okrążyło duży tyłek siostry. Sięgnęła do góry, schwyciła i pociągnęła za jego wargę, co wywołało uśmiech Trippa i natychmiast pochylił głowę, podniósł ją na klatkę piersiową i dmuchnął w jej szyję.

Cecilia zachichotała.

Narodziny Cecylii były wydarzeniem, które uszczęśliwiło wiele osób, w tym dwóch chłopców Layne’a. Kochali swoją siostrę, a CeeCee lubiła swoją mamę i tatę. Lubiła Verę i Devina. Lubiła Dave’a i Merry’ego. Lubiła Keirę i Giselle.

Ale uwielbiała swoich braci.

Osobą, której to nie uszczęśliwiło, była Gabrielle. Gabby nienawidziła oddania jej synów córce Rocky i Layne’a i nie miała nic przeciwko temu, aby ten fakt był znany. Nic nie mówiła, ale to ją wkurzało, że jej synowie woleli być z tatą, Roc i siostrą, a Gabby będąca Gabby, znalazła swój własny, dziwaczny sposób, by o tym dać znać.

Jak zwykle nie było to dobre zagranie. Jej chłopcom się to nie podobało, a że nie odpuściła, więc udało jej się ich obu zrazić. Teraz żaden z nich nie widywał jej zbyt często. Kiedy Jas wracał do domu z Purdue, spał na dmuchanym materacu w swoim starym pokoju, teraz pokoju Trippa. A Tripp najczęściej przestawał jechać na zmianę do Gabby.

Kiedy to się zaczęło, Gabby zagroziła Layne’owi adwokatami.

Jak powiedział jej tego ranka w mieszkaniu Rocky, Layne nie odpowiedział, ponieważ nigdy nie odpowiadał. Dzwoniła, nie odbierał. Dzwoniła do niego z numeru, którego nie rozpoznawał, odbierał, słyszał jej głos, po czym się rozłączał. Zostawiała wiadomość, nie zwracał jej. Jak w jego biurze zapiszczał brzęczyk i zobaczył ją na monitorze, podchodził do zewnętrznych drzwi i zamykał je. Nigdy nie przychodziła do domu, bo raz tego spróbowała, walenie drzwi pozostało bez odpowiedzi, a Tripp zatrzymał się, gdy ona koczowała na jednym z krzeseł Adirondack Rocky na werandzie i nie poszło to zbyt dobrze z Tripp’em, więc nigdy więcej nie próbowała tego gówna.

Gabby nie weszła w życie jego ani Roc, z wyjątkiem sytuacji, gdy denerwował się, jak jego synowie mówili o jej bzdurnych, gorzkich wybrykach.

Ale Tripp zamienił słowo z matką i było to słowo, którego nie lubiła, ale cokolwiek to było, było to również słowo, które sprawiło, że się wycofała. Potem Tripp poszedł własną drogą i ta droga zwykle prowadziła go do jego pokoju w domu Layne’a i Roc.

Z czasem Tripp nauczył się być spokojnym. Nauczył się też skupiać swoją intensywność. I jedno i drugie razem sprawiło, że Tripp Layne był młodym mężczyzną, z którym nie zadzierałaś, nawet jeśli byłaś jego matką.

Rocky interweniowała w imieniu Gabby i zrobiła to więcej niż raz, kiedy obaj chłopcy byli razem z nimi i osobno. Interweniowała, ale jej wysiłki nie powiodły się.

Devin miał rację, podobnie jak ich ojciec, obaj synowie Layne’a widzieli słaby punkt Rocky, zanim jeszcze ujawniła go tego sobotniego popołudnia, a jej praca nad leczeniem tej rany nie powstrzymała jego synów przed wojowniczo stanowczym nastawieniem, by ją chronić przed wszystkim, cokolwiek mogłoby spowodować jej ból.

Nie dlatego, że ich staruszek kochał Rocky. To dlatego, że oni ją kochali. Dodanie Cecylii tylko wzmocniło ich związek z żoną Layne’a. To nie znaczyło, że nie kochali swojej matki, to po prostu oznaczało, że zagrała wyjątkowo głupio. Znał swoich chłopców. Troszczyli się o Gabby. Znajdą drogę powrotną. Ale kiedy już to zrobią, zrobią to na swoich warunkach.

– Zabieram Ellie do Bloomington w przyszłym tygodniu, tato, bo chce zwiedzić kampus – powiedział Tripp, wyciągając szyję, by uniknąć ręki CeeCee, jednocześnie uśmiechając się do niej i łaskocząc ją w bok palcami.

– W porządku – odparł Layne.

- Jak pójdziesz do Indiana University, nie będziemy mogły już rozmawiać - Keira powiedziała Giselle, pochylając głowę, by ponownie oprzeć policzek na Jasie.

– Mają dobrą szkołę medyczną – odparła Giselle.

- Tak samo jak IU… Purdue - odpowiedziała Keira, a Giselle pokręciła głową z lekkim uśmiechem na jej twarzy.

Byłoby interesujące zobaczyć, jakby Giselle poszła do IU. Była zdecydowana zostać lekarzem i miała dobre do tego oceny. Miała też pracowitość.

Tripp miał jednak niepewną przyszłość. Była niepewna, ale jasna.

Dostał się do drużyny futbolowej All-USA High School Football, a to oznaczało, że nie był tylko gwiazdą w miasteczku, był gwiazdą w całym stanie Indiana. Z Giselle jako jego dziewczyną, Rocky jako jego macochą i uporządkowaną głową, jego oceny były doskonałe. Z tego powodu Tripp miał wybór uczelni. Ale biorąc pod uwagę, że jego gra wciąż się poprawiała, a drużyna liceum odniosła dwa kolejne zwycięstwa w State, a oba miały wiele wspólnego z Tripp’em, który przerósł wszelkie oczekiwania, oczekiwania, które i tak były wysokie, jeśli uniknie kontuzji, to bardzo prawdopodobne było, że po szkole zostanie wcielony do zawodowców.

Prawdę powiedziawszy, Giselle mogła być cicha i nieśmiała, ale była też bystra i wiedziała, czego chce. Jeśli Tripp i Giselle przejdą to przez nadchodzący rok maturalny, ciekawie byłoby zobaczyć, kto za kim podąży.

Raquel cały czas spekulowała na ten temat. Doszła do wniosku, że Tripp pójdzie za Giselle. Layne wiedział, że Tripp zrobi po swojemu i jeśli chciałby utrzymywać kontakt z Giselle, nawet gdyby byli osobno, to by tak uczynił.

Oczy Layne’a przeniosły się z syna na córkę i zobaczył, że w tym momencie, nie dostając tego, czego chciała od jednego brata, Cecilia rezygnowała z Trippa. Przeczołgała się po jego klatce piersiowej, rzucając się na Jaspera, który złapał ją dwiema rękami, opadł na plecy, a przy tym oderwał się od Keiry.

Rzucił Cecilię w powietrze i złapał ją, gdy głośno chichotała. Keira trzymała rękę na brzuchu Jasa i patrzyła z łagodnym wyrazem twarzy i tęsknymi oczami.

Kurwa.

Layne na szczęście został oderwany od myśli o tym, że rychło zostanie dziadkiem, kiedy poczuł zimno na ramieniu i spojrzał w górę, by zobaczyć Rocky trzymającą tam piwo.

– Piwo, skarbie – szepnęła.

– Dzięki, kochanie – mruknął z uśmiechem i wziął butelkę.

Dała mu dołeczek, zanim upadła obok niego, jej ruchy były płynne, a potem zwinęła się w niego tak, jak Keira była zwinięta w Jasa, z wyjątkiem tego, że jej noga nie splątała się z jego, a policzkiem nie oparła się na jego ramieniu. Ale jej tors był przyciśnięty do jego boku, a jej ręka, trzymająca butelkę wymyślnego piwa, spoczywała na jego brzuchu.

– Więc jak Vi czuje się w związku z zaręczynami? – zapytał ją Layne.

– Staro – odparł Rocky.

Layne uśmiechnął się i spojrzał na Vi.

Stała teraz z Calem przy grillu, a Sam został zabrany przez babcię Keiry, Beę. Cal objął ramieniem ramiona Vi i przycisnął ją do piersi, z pochyloną głową i blisko jej twarzy. Vi wyglądała na wkurzoną na sposób, po jakim Layne wiedział, że nie miała tego na myśli, a on wiedział o tym, ponieważ Cal się uśmiechał. Bez wątpienia Vi nie wyglądała na starą. Wyglądała na opaloną, zdrową i pełną charakterku.

Layne pociągnął łyk z piwa, jego oczy zrobiły skan, widząc Colta i Feb wylegujących się na trawie, podobnie jak Layne i Rocky. Angela pełzała po całym Colcie, Jack gonił za nią, a Feb trzymała się swojego mężczyzny. Colt uśmiechał się do Angeli i Jacka. Feb się nie uśmiechała. Czoło Feb było przyciśnięte do szyi Colta, patrzyła w dal, a jej twarz była, nie sposób inaczej opisać, spokojna.

Oczy Layne’a wciąż skanowały i zobaczył Lexie z jej ostatnim chłopakiem. Seth udał się do Ball State, a Alexis przeniosła się do następnego, potem znowu i znowu, zgodnie ze słowami Rocky, Keiry, Giselle i Lissy, z których wszystkie bacznie obserwowały aktywne życie miłosne Alexis.

Teraz spotykała się z przyjacielem Trippa, Shane’m i była oczarowana, ponieważ Shane grał spokojnego. W końcu spotkała równego sobie w stawkach gier, ale Lexie walczyła o zwycięstwo. Poufna informacja od Trippa głosiła, że Shane był nią zafascynowany i nie będzie musiała walczyć zbyt mocno. Shane po prostu nie chciał być nacięciem na pasku Lexie i zamierzał to wygrać.

Jego oczy wciąż skanowały i zobaczył Lissę i Ryker’a, którzy po tym, co się wydarzyło, zostali włączeni do tłumu, a następnie zaczęli się do niego na stałe przypisywać. Zaraz po tym, jak to się skończyło, Ryker wprowadził się do Lissy i jej córki. Niedługo potem Ryker również oficjalnie adoptował Alexis. Dlatego życie Ryker’a było piekłem za życia jako, że był nowym ojcem smoczego ognia, a on bezustannie się na to skarżył. Ale Layne wiedział, że jest pełen gówna. Po sposobie, w jaki Ryker to robił, Layne wiedział, że kochał każdą minutę tego.

Ryker nadal czasami współpracował z Layne’m. Czasami było tak, gdy Layne go potrzebował, ale przez większość czasu, gdy Ryker był znudzony i potrzebował czegoś do zrobienia.

We wszystkich innych przypadkach Ryker był po prostu Ryker’em. Layne dawno temu przeszukał informacje i odkrył, że Ryker został zwolniony warunkowo dwa lata po tym, jak poszedł siedzieć za kradzież samochodu. Po wypuszczeniu pozostał czysty, ale zrobił to, pozostając poza siecią i dlatego Layne nie miał pojęcia, co robił, aby utrzymać swojego Harleya na paliwie, a jego kobietę i córkę szczęśliwymi. Z wyjątkiem tego, że uczynił to swoim biznesem, aby być wśród wszystkich innych, a jego informacje nie były tanie. Layne również nie miał z tym problemu, bo często w swojej pracy potrzebował informacji, a Ryker dawał mu zniżkę.

Jego oczy kontynuowały skanowanie i zobaczył Devina rozmawiającego z ojcem Feb, Jackiem i bratem, Morrie, a Verę niedaleko nich rozmawiającą z matką Feb, Jackie.

Devin i Vera oficjalnie się zeszli, a sześć miesięcy temu podczas małej, prywatnej ceremonii z Layne’em u boku Devina, jego ciocią Flo u boku Very i w jednej ławce wypełnionej tylko Rocky, z prawie nowonarodzoną CeeCee w jej ramionach, Jasperem i Tripp’em, złożyli śluby.

Layne nie był już niepewny, jak się z tym czuł. Vera miała własne życie i lubiła nim żyć, więc to robiła i pozwoliła Dev’owi iść własną drogą. To pozwoliło Dev’owi iść własną drogą bez bólu głowy i ciągłego dokuczania o wyjaśnienie, ale z dobrym posiłkiem każdego wieczoru i kobietą, która znosiła jego złe nastawienie i tak często dawała tyle dobrego, ile mogła. Dlatego zadziałało to dla Devina w sposób, którego nigdy wcześniej nie znalazł, tak samo dla mamy Layne’a.

Byli szczęśliwi – Dev, kłótliwie, Vera szalenie.

I to działało dla Layne’a.

Poczuł, że ręka Rocky opuściła jego brzuch i patrzył, jak pociągnęła piwo, słuchając, jak Keira gada o czymś. Wyjęła butelkę z ust i uśmiechnęła się do Keiry, po czym zaśmiała się cicho, gdy Keira mówiła dalej.

To wtedy dotarło do Layne’a, że świeciło słońce. Piwo było zimne. Dookoła byli przyjaciele i rodzina. Podwórko Vi było piękne. Chłopcy Layne’a byli blisko. Jego córka radośnie paplała do swojego brata. A jego kobieta była przyciśnięta do jego boku, śmiejąc się cicho.

Nic.

Leżał w trawie ze swoimi chłopcami, dziewczyną i kobietą, nie robiąc nic.

Co oznaczało wszystko.

Layne poczuł, jak prześlizguje się przez niego złoty szlak.

Przez cały ten czas nigdy tego nie stracił. Nie był już tak silny, ale nie musiał być. Przechodziło przez niego często, każdego dnia, czasem więcej niż raz. Nauczył się nim rozkoszować, nie brać niczego za pewnik, nawet normalność.

Nie, zwłaszcza nie normalność.

Dlatego uniósł się zdecydowany nie brać niczego za pewnik, z oczami wlepionymi w profil Raquel. Odwróciła głowę. Obrócił się i zacisnął ramię wokół jej talii, podciągając ją do piersi.

– Layne… – zaczęła, ale jego głowa opadła i pocałował żonę.

Mocno.

Smakował ją, czuł jej zapach, poczuł jej miękkie ciało przyciśnięte do swojego i kochał to wszystko.

Ale tym, co słyszał, był chichot jego córki.

I to też kochał.

*****

Layne położył śpiącą Cecylię na brzuszku w jej łóżeczku w starym pokoju Trippa.

Podciągnął kocyk do jej ramion i położył rękę na jej pupci, upewniając się, że się ułożyła.

Potem wyszedł z pokoju, ignorując nadmiar dekoracji z różem, fioletami i spadającymi gwiazdami. Jego żona lubiła robić zakupy i była niezmiernie zachwycona, że miała córkę, o czym Layne wiedział, zanim ją urodziła, ponieważ doktor mu przekazał informacje, których Rocky, niezwykle, nie chciała wiedzieć aż do nadejścia tego dnia.

Od urodzenia Layne nie był pewien, czy jego córka nosiła to samo dwa razy, a rzadko zdarzało się, by wchodził do pokoju CeeCee i nie znalazł jakiejś nowej dekoracji lub zabawki. Vera poradziła mu, żeby ograniczył skłonność Rocky do nadmiernego rozpieszczania ich córki. Ale Layne nie miał zamiaru skorzystać z tej rady. Layne zamierzał pozwolić Roc na bycie taką matką, jaką chciała być i, gdy mijały miesiące, wiedział, że to była dobra decyzja. Było tak głównie dlatego, że Rocky była Rocky, a także dlatego, że miała dwóch dobrych nauczycieli.

Usłyszał, że jego rodzina jest na dole i ruszył w tamtą stronę, ale zatrzymał się, gdy zadzwonił jego telefon. Wyciągnął go, sprawdził wyświetlacz i przyłożył do ucha.

– Co tam, Sully? – przywitał się Layne.

– Mam wieści, Tanner – odparł Sully, a to mogło znaczyć wszystko.

Odkąd wszystko się skończyło, ilość spraw Layne’a nie zmniejszyła się. Teraz, kiedy jego matka zajmowała się jego księgami, a on miał recepcjonistkę, liczba jego spraw podwoiła się. W ten sposób pokój jego córki mógł być wypełniony dziewczęcym gównem, szafa żony obcisłymi sukienkami, wyciąg z karty kredytowej wypełniony drogimi kolacjami, żeby mógł jeść, siedząc naprzeciwko żony, gdy ona miała na sobie obcisłe sukienki, jego młodszy syn miał Camaro, a jego rodzina miała basen w ziemi.

Dlatego przy dużym obciążeniu sprawami, które często wiązały się z pracą policji w miasteczku wiadomość od Sully’ego z mogła znaczyć wszystko.

- Co? – zapytał Layne.

- Harrison Rutledge nie żyje, stary. Stało się wczoraj. Nóż wbity do żyły szyjnej. Wykrwawił się, zanim strażnicy dotarli do jego ciała.

Cóż, trwało to dłużej niż oczekiwano.

– Świat nie jest przez to gorszym miejscem – mruknął Layne.

– Tak – zgodził się Sully – Ale pomyślałem, że chciałbyś wiedzieć.

– Dzięki, Sul – odparł Layne.

- Jeszcze jedno - stwierdził Sully.

- Tak?

- Odmówiono zwolnienia warunkowego Stew Baranski.

Layne uśmiechnął się.

- Nie jest wzorowym więźniem? – zapytał.

- Facet jest nie tylko dupkiem, najwyraźniej jest magnesem na dupków. On i jego załoga nie są zbyt popularni wśród współwięźniów ani strażników. Kutas był często postrzegany jako samotny. Nikt nie wie, dlaczego postawili go przed komisją ds. zwolnień warunkowych.

- Prawdopodobnie mieli nadzieję się go pozbyć. Niezbyt dobra akcja, wypuszczenie go na niczego niepodejrzewającą publiczność, ale przynajmniej pozbyliby się problemu.

– Tak – mruknął Sully i Layne wiedział, że się uśmiechał – Właśnie dlatego.

Layne zachichotał.

- To wszystkie wiadomości, które nadają się publikacji - powiedział Sully, po czym zakończył - …na razie.

– Racja, później – odparł Layne.

- Później.

Layne odjął telefon od ucha i wyczyścił umysł z Harrisona Rutledge’a i Stewarta Baranski. Te dupki miały już dość jego czasu, jego życia, a Rutledge był odpowiedzialny za utoczenie krwi Layne’a. Nie zasłużyli na to, by być w domu Layne’a. Nigdy, ale szczególnie teraz. Wtedy, gdy był wypełniony pięknym życiem, dom Layne’a był miejscem, w którym Harrison Rutledge, martwy czy żywy i Stew Baranski nie zasługiwali na to, by być.

Layne zszedł po schodach i przez rozsuwane szklane drzwi zobaczył, że Devin jest na zewnątrz ze swoją fajką. Potem zobaczył swoich chłopców i ich dziewczyny w salonie, Blondie siedzącą obok Jaspera z głową na jego kolanach, kiedy palcami drapał ją za uszami, a jej oczy były zamknięte w widocznej psiej ekstazie. Vera była w kuchni, wyglądając, jakby miała zamiar coś ugotować, mimo że wszyscy właśnie wrócili z grilla i wszyscy zjedli wystarczająco dużo jedzenia na cały tydzień. Roc siedziała przy wyspie i otwierała pocztę.

Layne podszedł do Rocky, oparł swój przód na jej plecach, odgarnął jej włosy z ramienia i opuścił głowę, by pocałować ją w szyję.

- Możesz oszczędzić ruch, jeśli pozwolisz mi nosić włosy związane w kucyk - zauważyła, otwierając kopertę.

– Zostawimy to, aż skończę dziewięćdziesiąt lat i będę zgrzybiały – odparł Layne.

– Racja – wyszeptała, ale mógł powiedzieć, że zrobiła to przez uśmiech – Jakbyś kiedykolwiek miał być zgrzybiały.

Layne wyprostował się, a Rocky zapytała cicho – Odleciała?

– I padła – odpowiedział Layne.

– Dobrze – szepnęła Rocky.

Zaczął się oddalać, kiedy Rocky wyciągnęła coś z koperty, przestudiowała to, przekręciła i zapytał go - Znasz Farrah Gerald lub Andre Washingtona?

Layne znieruchomiał i spojrzał w dół na grubą, wytłoczoną kartę w jej dłoni.

- Co? – zapytał.

Obracała kartę w tę i z powrotem.

- Farrah Gerald lub Andre Waszyngton – powtórzyła - To jest ich ogłoszenie na ślub. Nie mam pojęcia, kim oni są, ale… - Odwróciła głowę, odwróciła grubą kremową kopertę i przyjrzała się adresowi, po czym spojrzała z powrotem na Layne’a - Jest zaadresowane do nas - Wróciła do karty, również ją odwróciła i ponownie przekręciła, by spojrzeć na Layne’a – I jest notatka, kochanie. Jest napisane - jej wzrok padł na kartkę - „Nie martw się, on mi ciebie przypomina. Jest twardzielem, ale ma też słabość”.

Layne wpatrywał się w kartę. Potem spojrzał na Rocky, która odchyliła głowę, żeby na niego spojrzeć.

I uśmiechnął się.

Trzy wybuchy z przeszłości w pięć minut, jeden oczekiwany, jeden nieistotny, jeden nieoczekiwany, żaden niepożądane.

Layne zbliżył się i spojrzał na Rocky, po czym wsunął dłoń po jej plecach, pod włosy, owijając palce wokół jej karku.

– Marissa Gibbons, kochanie – wyszeptał, patrząc, jak jej oczy rozszerzają się, a potem głowa opadła i wpatrywała się w powiadomienie.

Kiedy to zrobiła, patrzył, jak dołeczek pojawił się na jej policzku.

*****

- Layne.

Zdyszane, piękne. Kurwa.

Layne ciągle wbijał kutasa w swoją żonę.

– Kochanie – szepnęła mu do ucha przez jęki.

– Nie powstrzymuj się – mruknął Layne do jej ucha, jedno z jego przedramion na kanapie, drugą ręką między nimi, z palcem na jej łechtaczce.

- Boże, o mój Boże. Nie przestawaj – błagała, unosząc biodra dla niego, wszystkie jej kończyny były owinięte się wokół niego, nadgarstki miała pod kostkami nóg, palce zaciskała na jego tyłku.

– Przestań się powstrzymywać, kochanie – rozkazał Layne.

Zrobiła, jak jej kazał, uniosła biodra, wygięła szyję w łuk i niski jęk zsunął się z jej gardła, gdy jej cipka pulsowała wokół jego kutasa.

Jego palec opuścił jej łechtaczkę, jego ręka powędrowała do jej biodra, podciągnął ją, by dalej go brała, gdy podchodziła pod niego, a on wbijał się w nią, mocno, głęboko, szybko, a potem jego usta znalazły jej i jęknął w dół jej gardła, gdy eksplodował.

Uspokajał się, a Rocky trzymała go uwięzionego w swoich kończynach, gdy powoli głaskał ich połączoną wilgoć w jej wnętrzu. Kiedy to zrobił, jego usta zbadały jej szyję, a jej odwzajemniły przysługę.

Potem przewrócił się na plecy, utrzymując ich połączenie. Zrobił podniósł się do siadu, złapał narzutę, a następnie położył się, naciągając ją na nagie ciała swojej żony i swoje.

– Jest lato, Jas będzie w domu – powiedziała mu do ucha Rocky.

– Tak – odparł Layne, nie wiedząc, dokąd z tym zmierza.

Uniosła głowę i powiedziała mu - To oznacza, że musimy przestać pieprzyć się na kanapie, Layne.

Layne często pieprzył Rocky na kanapie. Było tu wygodnie, przytulnie i było miejsce do poruszania się. Nie było tak duże jak ich łóżko, ale wydawało się, że jest.

– Wszyscy będą chodzili na późne filmy, pączuszku – przypomniał jej.

- Tak ale…

- Jak wrócą do domu, usłyszymy ich.

– Nie usłyszałabym – powiedziała mu, a on uśmiechnął się.

– No cóż, ja bym usłyszał.

– Hmmm – wymamrotała, marszcząc nos i zwężając oczy – myślałam, że skupiam twoją niepodzielną uwagę, kiedy jesteś we mnie.

- Tak, cóż, jakby wrócili do domu, kiedy byłbym w tobie, to byłby bardzo zły moment – zauważyła Layne, jej oczy zrobiły się duże i wybuchnęła śmiechem.

Layne uśmiechnął się, ale nie śmiał się razem z nią. Delektował się złotym szlakiem, który jej śmiech posłał przez niego, uniósł ręce, by odgarnąć jej włosy z twarzy i przytrzymał je, patrząc.

Otrzeźwiała, ale wciąż się do niego uśmiechała. Potem zauważyła wyraz jego twarzy i wciąż się uśmiechając, zapytała - O czym myślisz, skarbie?

Przyciągnął ją do siebie, dotknął swoimi ustami jej ust i trochę się odsunął.

– Dziękuję, kochanie – wyszeptał.

- Za co? - odszepnęła w odpowiedzi.

- Piękne życie.

Jej usta zrobiły się miękkie, jej oczy wpół przymknęły się, a jej spojrzenie stało się intensywne.

Potem uniosła rękę, położyła ją na jego szczęce, kciukiem przesunęła po jego ustach, gdy obserwowała, jak się poruszał.

Potem podniosła wzrok do jego oczu i dała mu dołeczek.

 


 

 

 

######

 

Dziękuję za lekturę.

Trudno mi określić, co będę tłumaczyła jako następne.

Czwartą częścią serii Miasteczka jest Gry Serca.

To historia Mike Haines’a, którego już znacie

dostępna na https://monique-romans-31.blogspot.com/

Ale kusi mnie odpoczynek w postaci noweli z serii Chaos.

Jej trzecia część - Ride Steady

 

######

 

Dziękuję, ze docenienie moje pracy i wpłaty na:

https://www.paypal.com/paypalme/Monique1b?country.x=PL&locale.x=pl_PL

 

Monique.1.b

 

8 komentarzy:

  1. Dziękuję ❤️jesteś super Moniko❤️osobiście trzymam kciuki za Chaos, ale będę czytać wszystko ❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję i czekam na wszystkie twoje tłumaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za epilog :) Super zakończenie i po twoim odpoczynku czekam na kolejne tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ❤️ mój głos jest na Chaos 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziękuję. Nie zależnie co wybierzesz, będzie cudownie.

    OdpowiedzUsuń