Rozdział 27
Czyste zło
Sobota, 13:37, dwa tygodnie później
- Nie mogę uwierzyć, że babcia
wraca tutaj, to jest takie fajne - zauważył Tripp z tyłu Suburban’a. Siedział
za Layne’m, Keira była pośrodku, Jasper za Rocky.
Właśnie widzieli Verę na
lotnisku. Jechała do domu, żeby wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż i
uporządkować swoje gówno. Kiedy wróci, miała przejąć czynsz Rocky, ponieważ,
chociaż Brendel miał listę oczekujących, nie lubili wypuszczać ludzi z umów
najmu. Aby się wydostać, Rocky musiałaby zapłacić fortunę. Rynek był dobry w
okolicy Very, ale nie zamierzała na to czekać. Po prostu posortuje swoje gówno,
odłoży do magazynu rzeczy, których nie będzie mogła zmieścić u Rocky i nie będzie
spieszyć się ze znalezieniem miejsca na osiedlenie się w mieście. Czynsz w
Brendel był trochę wygórowany, ale Layne zamierzał jej pomagać, dopóki umowa
nie dobiegłaby końca i Vera znalazłaby własnej przestrzeni.
Rocky przenosiła się w
chwili, gdy Vera wracała, a może wcześniej, jeśli Layne mógłby ją do tego
namówić. Nie chciała się jednak wprowadzać, dopóki nie podpisze dokumentów
rozwodowych, co miało nastąpić pod koniec przyszłego tygodnia. Widział,
dlaczego tego chciała i dlatego pozwolił jej tak zagrać.
Layne spojrzał w lusterko
wsteczne na Trippa, a potem przez tylną szybę, by zobaczyć, jak Calais się
odkleja. Devin pojechał za Verą, żeby zwrócić jej wypożyczony samochód i
zawiózł ją na lotnisko, gdzie Layne i jego rodzina spotkali się z nimi. Vera odprawiła
się, wypili drinka i wszyscy machali jej, gdy przechodziła przez kontrolę
bezpieczeństwa. Teraz wciąż byli na I-465.
Layne nie miał pojęcia, dokąd
zmierzał Devin i prawdopodobnie nigdy się nie dowie. Chociaż nie był to dom w Ohio.
Devin leżał na kanapie Layne’a przez ostatnie dwa tygodnie i pomagał Layne’owi
w niektórych jego sprawach.
Nie spieszył się z powrotem
do Cleveland. Layne spodziewał się, że później odbędzie się rozmowa, biorąc pod
uwagę, że Vera i Devin stali się bliscy, ale cieszył się, że rozmowa jeszcze
się nie odbyła. Sprawy się układały. Roc odwiedzała terapeutkę dwa razy w
tygodniu. Lubiła ją. Dobre życie zmieniało się w piękne, a Layne nie chciał,
żeby cokolwiek kołysało tą łodzią, na przykład, aby jego najlepszy przyjaciel i
matka oficjalnie się połączyli.
- Twoja babcia jest fajna –
zauważyła Keira - Jedna z moich babć jest naprawdę nieśmiała. Druga nie jest
zbyt miła. Ale ciotka Joe, Theresa, jest absolutnie niesamowita, kompletna bomba.
Kiedy twoja babcia wróci do domu, powinnam zadzwonić do cioci Teresy i poprosić
ją, żeby przyjechała. Mogłyby coś zrobić, upiec lub coś w tym stylu.
Oczy Layne’a przesunęły się
na Rocky, by zobaczyć, że uśmiechała się do przedniej szyby.
- Myślałem, że dziewczyny nie
powinny lubić jeść, bo nie chcą przytyć - stwierdził Tripp, Layne przewrócił
oczami i Jasper eksplodował.
- Tripp, nie bądź kutasem!
- Co? - zapytał Tripp.
- Joe mówi, że chude
dziewczyny mu się nie podobają – wtrąciła Keira, najwyraźniej nie obrażając się
w najmniejszym stopniu - Mówi, że kobieta musi być kobietą, musi mieć kształty.
– Joe ma rację – wymamrotał
Layne, a ręka Rocky wystrzeliła w górę i puknęła w jego biceps z tyłu knykci.
- Co powiedziałeś, tato? —
zapytał Tripp.
– Powiedziałem – powiedział
głośniej Layne - Joe ma rację.
- Layne! - syknęła Rocky.
- Kochanie, kobieta bez wspaniałego
tyłka? - potrząsnął głową.
Trio z tyłu roześmiało się,
ale poczuł spojrzenie Rocky.
– Nie wiem, dlaczego jesteś
wkurzona, pączuszku – powiedział jej Layne, przekrzykując ich śmiech - Właśnie
tak zdobyłaś swój pseudonim.
- Layne! – powtórzyła Rocky z
sykiem.
- Co to było, tato? - zapytał
Tripp.
Rocky odwrócił głowę, żeby
spojrzeć na tylne siedzenie – Nic, Tripp. Twój ojciec jest nietaktowny.
- Co to jest nietaktowny? -
zapytał Tripp.
– Niedyskretny – odpowiedział
Rocky.
- Niedyskretny? - Tripp
wydawał się zdezorientowany.
– Niegrzeczny – powiedziała Rocky, kładąc duży nacisk na to jedno
słowo, a Layne zachichotał.
– Tata nigdy nie jest
niegrzeczny – wtrącił Jasper – Jest po prostu szczery.
- Myślę, że chłopcy uważają,
że niegrzeczny jest szczery, a dziewczyny uważają, że niegrzeczny jest
niegrzeczny – zaproponowała Keira.
– Dokładnie – mruknęła Rocky,
odwracając się ponownie do przodu.
Layne zorientował się, że
ponownie zastanawia się nad swoim pragnieniem, by dać Rocky córkę, ponieważ ona
zanim osiągnie wiek Keiry, jego chłopcy znikną i one będą miały przewagę
liczebną. Wciąż się nad tym zastanawiał, kiedy zadzwonił jego telefon
komórkowy.
Wyciągnął go z wewnętrznej
kieszeni kurtki, spojrzał na wyświetlacz i zobaczył „Ryker dzwoni”. Odebrał
telefon i przyłożył telefon do ucha.
- Yo – odpowiedział.
- Alexis zniknęła - Ryker
warknął mu do ucha, a mięśnie szyi Layne’a napięły się.
- Słucham?
- Alexis. Nie ma jej. Lissa
miała półdniową zmianę w restauracji, wróciła do domu o pierwszej, a Alexis
zniknęła. Żadnej notatki, nic. Po prostu odeszła.
– Zakładam, że nie miała
planów? – zapytał Layne.
- Tak, jej plany polegały na
wykonaniu jej obowiązków, co oznaczało pozostanie w domu, posprzątanie domu, a
kiedy jej mama wróciłaby do domu, poszłyby na zakupy i do kina.
– Jest z przyjaciółką?
- Nie. Lissa zadzwoniła do
wszystkich jej przyjaciół. Nikt jej nie widział ani nie słyszał.
- Jej obowiązki zostały
wykonane? – zapytał Layne.
– Kogo to obchodzi? - odpowiedział
Ryker.
- Nas to obchodzi, bracie -
powiedział cicho Layne - Musimy zrozumieć, jak długo jej nie ma. Teraz, czy jej
obowiązki są wykonane, a jeśli tak, to o której normalnie wstaje i ile czasu
zajmuje jej sprzątanie domu?
– Nie wiem – odpowiedział
Ryker - Ale dom jest posprzątany.
- W porządku, porozmawiaj z
Lissą, zróbmy tutaj oś czasu – poradził Layne - Kiedy porozmawiasz z Lissą,
zadzwonisz do Colta, ja zadzwonię do Devina, ale kiedy zadzwonisz do Colta,
zaczynasz pukać do drzwi. Czy ktoś widział, jak odchodziła? Jeśli tak, o której
godzinie? Czy szła? Jaki kierunek? Czy była z kimś? Czy wsiadła do samochodu?
Jeśli wsiadła do samochodu, jaki to był samochód? Czy widzieli, kto prowadził?
Czy ktoś jeszcze był w samochodzie? Uzyskaj opis. Prawdopodobnie nie zobaczyli
tablic, ale mogli zobaczyć, czy to były z Indiany, czy coś innego. Zrozumiałeś?
– Rozumiem – warknął Ryker.
– Usłyszysz cokolwiek, zanim
tam dotrę, zgłoś się – rozkazał Layne, rozłączył się i przewinął do Devina.
– Layne – szepnęła Rocky i
Layne poczuł, że powietrze w samochodzie zmieniło się z radosnego w napięte.
- Tripp, łap telefon, dzwoń
do Giselle. Tak? – rozkazał Layne, ignorując Rocky.
- Dobrze, tato - odparł
Tripp.
Przyłożył telefon do ucha i
usłyszał odpowiedź Devina – Już za mną tęsknisz?
- Alexis McGraw zniknęła –
powiedział Layne Devin’owi i usłyszał syk wdechu Rocky – Powinna robić zakupy
ze swoją matką, ale Lissa wróciła do domu i już jej nie było. Brak notatki. Powiedziałem
Ryker’owi, co ma zacząć. Muszę podrzucić Keirę, więc musisz do niego dotrzeć.
– Jasne, idę – powiedział
Devin i rozłączył się.
– Może mnie pan zabrać,
gdziekolwiek pan chce, panie Layne. Mogę poprosić mamę lub Joe, żeby po mnie
przyjechali – zaoferowała cicho Keira z tyłu - Zadzwonię do nich teraz i mogą
się tam ze mną spotkać.
– Byłoby dobrze, Słonko –
odparł Layne. – To trzydzieści cztery Easton Street.
– Okej – szepnęła i usłyszał,
jak przekopuje torebkę.
– Hej, Giselle, jak leci? -
powiedział Tripp do telefonu i Layne wstrzymał oddech – Och, fajnie. Tak, odwieźliśmy
babcię, jest okej… - kontynuował, a Layne wypuścił oddech.
Dłoń Rocky podniosła się do
jego kolana i ścisnęła. Przykrył ją swoją i ścisnął jej tył. Potem jechał
ostrożnie z cennym ładunkiem, ale cały czas swędziła go stopa, by wcisnąć pedał
gazu.
*****
W chwili, gdy dotarli do domu
Lissy, drzwi się otworzyły, wszyscy z jego SUV’a wpadli w frontowe drzwi domu.
Ryker wypadł pierwszy, za nim Devin, Colt, Sully i Merry, a Lissa wyszła jako
ostatnia, by stanąć na małym werandzie. Nie wyglądała dobrze. Wyglądała na
przerażoną do szaleństwa. Rocky popędził Keirę do Lissy. Layne, Jasper i Tripp
podeszli do mężczyzn, Jasper zatrzymał się kilka kroków dalej. Był na swoim
telefonie, Layne nie wiedział dlaczego i był skupiony na tej sprawie, więc nie
zwracał uwagi.
– Około południa – stwierdził
Ryker, zanim Layne w ogóle się zatrzymał - Srebrne BMW. Ta suka siedziała za
kierownicą.
Towers.
Kurwa.
- Kto widział? – zapytał
Layne.
- Sąsiadka po drugiej stronie
ulicy. Suka jest wścibska jak diabli, również brzydka, ale przysięgam, bracie,
jak jej informacje pomogą, to, kurwa, pocałuję ją – odpowiedział Ryker - Powiedziała,
że nic o tym nie pomyślała, ponieważ Lexie podeszła prosto do samochodu,
wydawała się podekscytowana jej widokiem, wsiadła i pojechały.
- Nikogo więcej nie było w
samochodzie? – zapytał Layne.
– Nie – odpowiedział Ryker.
Oczy Layne’a przesunęły się
po grupie - Co jeszcze mamy?
– Niewiele, stary – mruknął
Colt, nie odrywając wzroku od Ryker’a, a jego ciało było zaalarmowane – Lissa
dzwoniła do przyjaciółek Alexis. Nikt nie wie o żadnych planach. To atak z
zaskoczenia.
Zadzwonił telefon Layne’a.
Wyciągnął go i zobaczył, że wyświetlacz mówi: „Dave Dzwoni”. Odebrał.
– Dave, jestem w środku…
– Coś się dzieje – przerwał
mu Dave – Mam dyżur w twoim biurze, słucham Rutledge’a. Właśnie rozmawiał z
kimś, komu powiedział, że jest za gorąco. Był przerażony, choć nie podał
żadnych szczegółów. Ktokolwiek to był, nie słuchał. Teraz mam ciszę i patrzę,
jak jego samochód się porusza. Wygląda na to, że może wyjeżdżać z miasta.
Devin umieścił pluskwy, a
potem Layne umieścił urządzenie śledzące w samochodzie Rutledge’a. Mimo że
rzeczy ostygły do tego stopnia, że były lodowato zimne, oba urządzenia były
nadal stale monitorowane w biurze.
- Gdzie? – zapytał Layne.
- Jest na Green i wydaje mi
się, że jest w drodze na 74 – odpowiedział Dave.
- Racja, dwie godziny temu
Alexis McGraw wsiadła do samochodu z Nicolette Towers - powiedział mu Layne.
- Gówno! – syknął Dave.
– Miej na niego oko –
rozkazał Layne - Mamy tu kilku chłopców, dostaniemy kogoś do śledzenia.
– No dobrze – powiedział Dave
i rozłączył się.
Layne spojrzał na Merry’ego -
Czy ktoś pilnował Rutledge’a?
- Dochodzenie trwa, ale
dobiega końca, ponieważ nie mamy wystarczająco dużo. Po prostu gówniana policyjna
praca, więc nie dostanie dobrej oceny wydajności, ale wygląda na to, że
zostanie oczyszczony. Nie uciekł, co wyglądało dla niego dobrze. Kapitan
odwołał jednostkę na ogonie – wyjaśnił Merry.
- Musisz to zgłosić. Kieruje się
do Indy, wygląda na to, że 74. Po drodze musi dostać ogon. Właśnie z kimś
rozmawiał, próbując przekonać ich, że jest za gorąco, a potem wyszedł –
powiedział im Layne, a Sully wyjął telefon, zanim Layne skończył mówić.
Sully odsunął się i Layne
usłyszał dzwonek telefonu Jaspera. Odwrócił się i omiótł swojego syna
spojrzeniem, by zobaczyć, że Jasper wciąż trzyma się w tyle, z ciałem częściowo
odwróconym, oczami wbitymi w ziemię i jest intensywnie skupiony.
Zanim zdążył ustalić, co robi
Jasper, wyczuł, że Ryker jest w ruchu i odwrócił się, by zobaczyć, jak Ryker
kieruje się w stronę swojego motocykla.
– Ryker – zawołał Layne, idąc
za nim.
– Jadę na I-74 – mruknął
Ryker.
– Ryker – Layne położył dłoń
na jego dużym ramieniu, ale Ryker otrząsnął się i ruszył dalej.
– Zadzwoń, kiedy dowiesz się,
dokąd jedzie – Ryker przerzucił nogę przez motocykl i usadowił się, wkładając
kluczyk do stacyjki.
Ręka Layne’a wystrzeliła i
wyrwał kluczyki swojemu przyjacielowi.
Ryker odwrócił głowę do
Layne’a i miał ten przerażający wyraz twarzy.
- To nie jest dobry pomysł,
bracie – warknął.
– Wsiadanie na motocykl nie
jest dobrym pomysłem, kiedy jesteś wkurzony i chcesz wyrządzić szkody. Możemy
mieć nadzieję, że jeszcze nic się nie stało. Czy tak jest, czy nie, Alexis i
Lissa będą cię potrzebowały właśnie tutaj, nie muszą znajdować czasu, aby cię
odwiedzić i porozmawiać z tobą przez szybę – odpowiedział Layne.
– Ona ma moją dziewczynę –
warknął Ryker.
- Wiem i to nie pomaga, kiedy
spędzamy czas na tej rozmowie. Zsiadaj z motocykla – rozkazał Layne.
Ryker spojrzał na niego.
- Tato – zawołał Jasper.
Layne zaryzykował i odwrócił
się plecami do przerażającego, wkurzonego Ryker’a, by zobaczyć Jaspera
biegnącego do niego.
– Tiffany nie odbiera
telefonu – powiedział Jasper, kiedy się zbliżył.
Kurwa!
- Dostałem jej numer po tamtej
ostatniej rzeczy i dzwoniłem do niej. Znam kogoś, kto ma numery niektórych jej znajomych
i numer domowy i oni dzwonili. Nie ma jej w domu. Rodzice powiedzieli, że
będzie spędzać czas z niektórymi swoimi dziewczynami. Żadna z jej przyjaciółek
nie miała od niej wiadomości i nie miały planów.
– Zajmę się tym – mruknął
Colt, wyciągając telefon.
- Tato – zwrócił na siebie
uwagę Jasper.
– Co, kolego?
Jasper wyglądał dziwnie, a
Layne znał ten wygląd. Nie widział tego od Jasa od lat. Był on wahający się,
niepewny, tak jak wyglądał Tripp, kiedy musiał powiedzieć coś, co jego zdaniem
mogłoby zabrzmieć głupio.
Jasper wciągnął go i
powiedział cicho - Dobra, tato, słuchaj mnie uważnie, tak?
– Słucham cię – odpowiedział
cicho Layne, gdy poczuł, że Ryker zsiada z motocykla, a Tripp, Devin i Merry
zbliżyli się.
- Wiem, że nie mamy dużo
czasu, ale czy pozwolisz mi to omówić? – zapytał Jasper, a Layne skinął głową.
- Okej - wyszeptał Jasper, po
czym wziął głęboki oddech - Myślałem o tym wszystkim i coś nigdy nie pasowało
mi w myślach, bo ten facet z Grupy Młodzieży jest tutaj od wieków, jakieś miesiące, prawda?
– Racja – zgodził się Layne.
- Więc nie wiem, jak oni myślą
ani jak pracują, ale praca z trzema dziewczynami nie wydaje się być warta tej
inwestycji, biorąc na to tyle czasu - ciągnął Jasper, a oczy Layne’a przeniósł
się do Devina, którego szczęka była zaciśnięta.
Jego oczy wróciły do syna –
No, dalej – ponaglił Layne.
- Więc wydawało mi się to dziwne,
ale nie wiem, jak działają, więc nie myślałem o tym zbyt wiele, dopóki nie
kazałeś nam pojechać do domu Giselle i zdobyć listę jej przyjaciół.
Przebrnęliśmy przez to i żadna z jej przyjaciółek nie wiedziała zbyt wiele, ale
jednym z nazwisk było Tara Murdoch. Pomyślałem, że to dziwne, bo Giselle nie
trzyma się z Tarą, nikt nie trzyma
się z Tarą. Jest dziwna, Gotka, mnóstwo kolczyków, czarna szminka, totalna
postawa i niezbyt dobra. Tato ma czternaście lat i tatuaże.
Kurwa.
Layne spojrzał na Trippa –
Tara Murdoch była Gotką w zeszłym roku?
Tripp pokręcił głową.
– Była blisko Giselle w
zeszłym roku? - Layne kontynuował.
- Tak, tato - szepnął Tripp -
Były najlepszymi przyjaciółkami.
Kurwa!
– Giselle powiedziała ci,
dlaczego nie jest już przyjaciółką Tary? - Layne kontynuował.
- Nigdy o tym nie
rozmawialiśmy, ale Tara została Gotką. To nie jest coś, co lubiłaby Giselle.
Takie rzeczy zdarzają się dziewczynom cały czas. Jednego dnia są blisko, a
następnego nie - odpowiedział Tripp.
– Rozmawialiście z nią, kiedy
robiliście obchód? – zapytał Layne Jaspera.
– Nie, poszliśmy do jej domu
i… - pokręcił głową - Była tam, stała we frontowym oknie i obserwowała nas z
tym dziwnym wyrazem twarzy. Po prostu stała tam, obserwując nas. Zadzwoniliśmy
i zapukaliśmy, ale ona się nie poruszyła. Po prostu stała tam, obserwując nas.
Myślałem, że to jakieś gotyckie gówno i wiedziałem, że nie była blisko Giselle,
więc pomyślałem, że nic dla nas nie ma, więc odeszliśmy.
Layne skinął na Jaspera –
Masz coś jeszcze?
Jasper skinął głową, wciągnął
powietrze i odpowiedział - Summer Collins i Hannah Blair. Mitch namierzył je obie
na przyjęciu pod koniec szkoły w zeszłym roku. Giselle, Tara, Summer i Hannah
były znane jako piękności przechodzące z gimnazjum. Wszyscy faceci o nich
wiedzieli. Giselle była nieśmiała. Tara zmieniła się w Gotkę. Summer jest
bardziej nieśmiała niż Giselle, nie chodzi na mecze, nie wychodzi na pizzę, po
prostu chodzi do szkoły, nie ma znajomych, których znam, i wraca do domu.
Czasami też nie myje włosów. Po prostu próbuje zniknąć, wiesz? – zapytał
Jasper, ale nie czekając na odpowiedź, kontynuował - Ale to Hannah. Hannah
zniknęła.
Layne zwrócił się do Merry –
Dostałeś raport o zaginięciu Hannah Blair?
Merry potrząsnął głową, ale
Tripp się odezwał – Ona jest w szpitalu, tato. Wszyscy o tym wiedzą. Od tego
lata. Mówi się, że jest w katatonii. Nie rozmawia z nikim. Nawet nie z rodzicami,
jej przyjaciele przestali ją odwiedzać. Ona po prostu… odeszła.
Kurwa, kurwa, pieprzone piekło. Devin miał rację. Coś
przeoczyli.
Nicolette Towers już
urządziła imprezę.
- Wszystkie należały do Grupy
Młodzieży? – zapytał Layne Trippa.
- Nie wiem na pewno, ale tak
myślę. Wiem, że Tara to należała — odpowiedział Tripp.
- Brunetka, blondynka, ruda?
– zapytał Layne.
- Tara była blondynką, ale
teraz jej włosy są czarne – odpowiedział Tripp. – Ale tak, Summer ma rude
włosy, a Hannah była ciemna.
Layne spojrzał na Merry’ego,
ale on już wyciągał telefon, mrucząc - Mam to.
– Rozumiem, to nie było
głupie – wymamrotał Jasper, a Layne spojrzał na swojego chłopca, by zobaczyć,
że nie wyglądał dobrze. Wyglądał na chorego. Myślał, że spieprzył.
– Jasper, otrząśnij się z
tego. Nie mogłeś ich uratować, ale teraz możemy być w stanie uratować Alexis i
Tiffany. Skup się na tym. Tak?
- Powinienem był coś
powiedzieć – wciąż mamrotał, ale robił to, wyglądając gorzej.
- Otrząśnij się Jasper,
musisz pomyśleć - skierował wzrok na Trippa – Potrzebuję, żebyście obaj
pomyśleli. Jakieś inne dziewczyny? Trio. Blondynka, brunetka, ruda. W zeszłym
roku były normalnymi, atrakcyjnymi dziewczynami i zrobiły zwrot w lecie. Mogą
być uczennicami pierwszej lub drugiej klasy. Należały do Grupy Młodzieży, ale
teraz nie chodzą.
Tripp pokręcił głową. Jasper
myślał.
– Jas – podpowiedział Layne.
- Nie - odpowiedział - Ale
żeby być pewnym, potrzebuję moich roczników.
- Gdzie są, u nas czy u
waszej mamy?
- U mamy – odpowiedział
Jasper.
- Jak pomyślisz o kimś, od
razu dzwoń do Merry’ego; nie do mnie, Merry. Tak? - Jasper skinął głową, a
Layne spojrzał na Devina - Zabierz chłopców do ich mamy - Devin skinął głową,
podchodząc do Calais, a Layne spojrzał na Trippa – Ty też, kolego. Siódma i
ósma klasa w zeszłym roku, tak?
– Tak – mruknął Tripp i
pobiegł za Jasperem i Devin’em.
Merry i Sully podeszli do
Ryker’a i Layne’a.
– Tennessee potrzebuje
telefonu, Sul, muszą szarpnąć Gouldinga – powiedział Layne – Ukrył przed nami
informacje. Dostarczył na imprezę co najmniej trzy dziewczyny, może więcej.
Jeśli ich nie dostarczył, przygotował je. Musimy dowiedzieć się wszystkiego, co
wie. Musimy wiedzieć, czy jest więcej dziewczyn. Potrzebujemy go złamanego.
Sully skinął głową i ponownie
odsunął się, spoglądając na swój telefon.
Merry powiedział - Muszę
dostać się na komisariat.
– Dobrze – odparł Layne, ale
Merry już był w ruchu.
– Jak myślisz, co możesz
uzyskać od tych dziewczyn? - zapytał cicho Ryker ze strony Layne’a, a Layne
spojrzał na niego.
– Może lokalizację, choć
wątpię, żeby ją zdublowała. Zdecydowanie powód do nakazu – odpowiedział Layne.
- Oczywiście, żadna z nich
nie mówiła – zauważył Ryker.
– Prawdopodobnie zbyt
przestraszone – odparł Layne.
– Więc może teraz też nie
będą mówiły – zauważył Ryker, z napiętą twarzą i ciałem. Był człowiekiem, który
lubił być w ruchu, w wirze wydarzeń. Kiedy Alexis była na linii, to go
zabijało.
- Marissa Gibbons była twarda
jak stal, Ryker, a mówiła, bo nie chciała, żeby inna dziewczyna musiała stawić
czoła temu, co jej się przydarzyło. Będą mówiły.
- To zajmie trochę czasu. One…
– zaczął Ryker.
– Cierpliwości, bracie –
szepnął Layne i Ryker znów stał się przerażający.
– Twoja dziewczyna nie
dotrzymuje teraz towarzystwa czystemu złu, bracie – odszepnął.
Layne wytrzymał jego
spojrzenie - Trzymaj się mnie, wielkoludzie.
Ryker spojrzał mu w oczy, a
na policzku zadrgał mu mięsień. Potem spojrzał na dom i wymamrotał - Muszę
sprawdzić, co u mojej małej.
Potem poszedł do domu.
Layne spojrzał na swoje buty,
myśląc, kurwa, coś nam cholernie umknęło.
Spojrzał w górę, gdy Joe
Callahan zatrzymał swojego pickupa przed domem, Mustang Vi wjechał za nim.
Patrzył, jak Vi wysiadała, odsunęła swoje siedzenie, by dostać się do
dziecięcego fotelika Angeli z tyłu. Cal zeskoczył i podszedł do Layne’a ze
skupionym wyrazem twarzy.
Właśnie dotarł do Layne’a,
kiedy VW Beetle Feb Colton wjechał za Mustanga.
To były kobiety z miasteczka.
Jak nadchodziły kłopoty, one zwierały szeregi.
Cal zatrzymał się przy nim.
– Mów do mnie – rozkazał.
Layne spojrzał na niego i
zaczął mówić.
Vi z Angelą u jej biodra i
Feb ze swoim synem Jackiem wpadły do domu.
*****
Kiedy Layne nie mógł już
dłużej tego znieść, oderwał oczy od Tary Murdoch, jej płaczącej matki, jej ojca
o kamiennej twarzy, cicho mówiącego Patricka Sullivana, czujnego psychologa
dziecięcego i wyszedł z pokoju obserwacyjnego.
Cal ruszył z nim.
Layne wyciągnął telefon z kurtki,
przewinął w dół i wcisnął przycisk start, idąc do bzyczącej sali głównej.
- Co? - Ryker szczeknął mu do
ucha.
– Spotkajmy się w mieszkaniu
Towers w Brendel – rozkazał Layne.
- Będę tam wczoraj -
odpowiedział Ryker, a potem była martwa cisza.
– Tanner – mruknął Cal.
Layne zatrzymał się i
odwrócił do niego.
- Możesz tu zostać lub jechać
ze mną – stwierdził Layne.
– Jestem z tobą – odparł
natychmiast Cal.
- Tanner! - Sean O’Leary
podbiegł do niego.
Layne zwolnił i skręcił i
spojrzał na Seana.
- Tak?
– Złe wieści i w pewnym
sensie dobre wieści – powiedział Sean, a kiedy Layne tylko gapił się niecierpliwie,
Sean kontynuował – Rutledge nie zaprowadził nas na miejsce, ale zaprowadził nas
prosto do czterech członków jej armii. Policjant na jego ogonie wezwał
wsparcie. Przybyli szybko, ale czekali i byli tam, gdy Rutledge albo naciskał
zbyt mocno, albo się niecierpliwił. Bez względu na przyczynę oddano strzały,
chłopcy weszli.
– Rutledge? – zapytał Layne.
- Oberwał. Nadal żyje, choć
jest źle i jest w drodze do szpitala – odpowiedział Sean.
- Kurwa, Sean, to nie jest dobra wiadomość – uciął Layne.
- Nie, dobra wiadomość jest
taka, że Rutledge powalił jednego z jej armii, gliniarze zdobyli pozostałych
trzech, wszyscy byli uzbrojeni i, człowieku, jest bardzo prawdopodobne, że
dostaniemy balistyczne dopasowanie na kulach, które wyciągnęli z ciebie –
odpowiedział Sean.
Sean miał rację, to była w pewnym sensie dobra wiadomość.
- Ktoś z jej załogi wie,
gdzie ma odbyć się przyjęcie? – zapytał Layne.
- Teraz z nimi pracują –
odpowiedział Sean.
Layne skinął głową i ruszył
się, Cal poruszał się razem z nim. Rozdzielili się na parkingu, oboje szli do
swoich samochodów, Cal jechał blisko, gdy Layne jechał do Brendel.
Motocykl Ryker’a stał u
podnóża schodów prowadzących do mieszkania Towers. Layne nie zawracał sobie
głowy znalezieniem miejsca, podobnie jak Cal, zaparkowali przy krawężniku. Obaj
wysiedli i zaczęli biec po schodach, gdzie czekał Ryker.
– Rozwal to – rozkazał Layne,
odwracając głowę do tyłu, by spojrzeć na Ryker’a, który nie zwlekał. Cofnął się
o krok, podniósł swój wielki motocyklowy but i drzwi mieszkania wpadły do
środka.
Alarm natychmiast się
włączył, Ryker i Layne zignorowali go i obaj weszli w przestrzeń. Cal podszedł
do panelu alarmowego, oderwał przód, skręcił ze sobą kilka przewodów i alarm
się zatrzymał.
– Cholera, dziecinna zabawka
– mruknął, przenosząc wzrok na Layne’a - Rocky tu mieszka. Dodaj to do listy
zadań, stary.
Layne nie musiał zastanawiać
się nad bezpieczeństwem Roc. Rocky oficjalnie nie mieszkała od tej nocy w
Pieprzonym Brendel.
– Czego szukamy? – zapytał
Ryker.
– Czegokolwiek – odpowiedział
Layne - Rozejrzyj się.
- Devin przejrzał to miejsce,
bracie, i odnoszę wrażenie, że jest dobry w tym, co robi – zauważył Ryker,
zdejmując poduszki z kanapy.
Layne podniósł poduszkę,
którą zdjął Ryker, wyszarpnął z dżinsów scyzoryk i spojrzał na Ryker’a.
– On musiał postępować delikatnie
– powiedział cicho Layne - My nie musimy.
Potem rozciął poduszkę nożem.
Ryker uśmiechnął się swoim
brzydkim uśmiechem. Był pozbawiony humoru, ale wypełniony czymś innym, co
czyniło go brzydszym i o wiele bardziej przerażającym.
Potem gołymi rękami rozerwał
poduszkę na pół.
*****
Mieszkanie Towers było
czyste, więc przenieśli się do Rutledge’a.
Słysząc to, Cal i Ryker rozdzierali
na dół. A przynajmniej robił to Ryker.
Layne pracował w sypialni,
kiedy podniósł materac na łóżku, jego oczy spoczęły na spodzie materaca, aby
przejść do sprężyn na skrzyni, a potem jego oczy odskoczyły.
Szwy.
Gówno.
Zajął się materacem,
przykucnął do szwów i ostrożnie wsunął nóż. Odrywając materiał, sięgnął i
poczuł to. Znalazł krawędź, wyciągnął dużą, szarą kopertę, a jednocześnie
wciągnął powietrze.
Wiedział, że nie chce
zobaczyć, co jest w środku. Mimo to ostrożnie otworzył kopertę, wytrzepał
zdjęcia osiem na dziesiątki na materac i użył noża, żeby je przesunąć, gdy
żołądek mu ściskał.
Rutledge. Rutledge i Towers. Towers
z dziewczynami z Rutledge’m patrzącym w kadrze. Rutledge z dziewczynami,
których Layne nigdy nie widział. I także Rutledge z Tarą Murdoch.
Stał, odrywając oczy, patrząc
na ścianę, poświęcając chwilę na zebranie swojego gówna.
Potem wyciągnął telefon i
zadzwonił do Merry’ego.
– Mam nadzieję, że to dobre,
duży człowieku, bo ja…
- Właśnie znalazłem dowody na
to, że Harrison Rutledge jest pedofilem – powiedział mu Layne.
Cisza wtedy - Gdzie jesteś?
– Mieszkanie Rutledge’a.
– Człowieku, wciąż mamy nakaz
przeszukania – warknął Merry.
- Dobrze, w takim razie
pomogliśmy departamentowi w zaoszczędzeniu czasu – odparł Layne - Skończymy,
zostawimy widoczne to, co musisz zobaczyć i wyprowadzimy się. Nikt nie musi
wiedzieć, że nie wy zrobiliście ten bałagan, chłopcy.
– Kurwa, Tanner – syknął
Merry.
- Merry, wyssij to i pracuj z
tym – poradził Layne.
- To nie jest twój ciężar,
bracie, nie zawiodłeś tych dziewczyn – powiedział cicho Merry.
– Nie, bracie, wszyscy zawiedliśmy
– odparł Layne, rozłączył się i dalej patrzył.
*****
- To bzdura! - Ryker
szczeknął - marnowanie czasu.
Oczy Cala spoczęły na Layne.
Z telefonem przy uchu wyszedł z biura Layne’a do recepcji, zamykając drzwi. Cal
sprawdzał wszystkie numery na rachunku za telefon komórkowy Rutledge’a. Miał
połowę.
Dave siedział przy biurku w recepcji
z drugą połową. Zrobili w mieszkaniu zdjęcia wielu, mieli nadzieję, przydatnych
dokumentów i poszli do biura Layne’a, żeby je wydrukować.
Ryker i Layne przeglądali
wyciągi z kart kredytowych.
– Skup się, Ryker – poradził
Layne.
- Każda sekunda, którą
marnujemy… - warknął Ryker.
- Chcesz trzymać się za ręce
i medytować, mając nadzieję, że jej lokalizacja pojawi się w głowie jednego z
nas? - Layne odwarknął – A może chcesz zbadać tego skurwiela i mieć nadzieję,
że potknął się i zaprowadzi nas do twojej dziewczyny?
Ryker spojrzał na niego.
Layne powstrzymał jego spojrzenie, po czym spojrzał z powrotem na wyciągi.
Jego oczy przesunęły się po tym,
który trzymał w dłoni, w dół i z powrotem.
Potem się zatrzymał.
Miał wyciągi z sierpnia.
Sierpień był miesiącem, w którym, według tego, co Tara Murdoch powiedziała
Sully’mu, odbyła się impreza. Zaczęło się od sesji zdjęciowej, podczas której
dziewczętom dali szampana z dodatkiem Rohypnolu lub inne szybko działające pigułki
gwałtu. Obudziła się z zawiązanymi oczami. Knebel z kulką z zawiązany miała na
ustach. Opisała, że czuła to jak knebel, a on to widział na zdjęciach. Była
przywiązana do łóżka. Wzięła pięciu mężczyzn, żadnego z nich nie widziała,
jednego znała. Nie miała pojęcia, ile czasu każdy z nią miał, ale
poinformowała, że nie spieszyli się. Jednak dziewczynie, która tego doświadczyła,
pięć minut mogło wydawać się pięcioma godzinami.
Kiedy to się skończyło,
Towers przekazała jej ostrzeżenia i były one dobre. Żadna z dziewczyn nie
odezwała się ze strachu, że to się powtórzy. Każda z nich miał młodszą siostrę.
Każdej z nich powiedziano, że, jak będą mówiły, wrócą, a siostry będą im
towarzyszyć. Alexis nie pasowała do tego profilu, ale Giselle i Tiffany pasowały.
Dziewczynom kazano powiedzieć rodzicom, że były ze sobą. Zrobiły to i trzymały
swój sekret, dopóki Tara nie wyrzuciła go w pokoju przesłuchań.
Hannah postradała zmysły. Summer
zamknęła się w sobie. A Tara zbudowała mur.
A Harrison Rutledge zamówił
sobie kilka drinków z baru przed swoją kolejką i ten głupiec zapłacił za nie
kartą kredytową.
Layne wstał, chwytając kurtkę
i warknął - Chodźmy.
Głowa Ryker’a wystrzeliła,
gdy wstał z Layne’em - Co dostałeś?
Layne nie odpowiedział. Wyjął
komórkę i był za drzwiami. Oczy Cala powędrowały do niego, gdy Layne przyłożył
telefon komórkowy do ucha.
Skinął głową w stronę drzwi,
Cal odjął komórkę od ucha i ruszył z nimi. Dave nie przegapił ani chwili i
rozmawiał przez telefon.
Merry odpowiedział - Masz
coś, Tanner?
- Poproś Departament Policji
Indianapolis, aby wysłali jednostki do każdego ekskluzywnego hotelu w Indy,
zaczynając od Townsend. I powiedz im, żeby weszli po cichu - rozkazał Layne.
- Okej - odpowiedział Merry i
rozłączył się.
Layne poprowadził Ryker’a i
Cala po schodach.
*****
– Trzymaj się mnie – mruknął
Layne, jadąc przez parking podziemny.
– Powinniśmy wejść do środka
– syknął Ryker.
– Trzymaj się mnie –
powtórzył Layne.
- Cholera, to jest gówno. To
bzdura - mruknął Ryker.
- Taka kobieta nie wróci na
miejsce swojej zbrodni – wyjaśnił Layne - Rutledge miał swoją chorą zabawę w
Imperial. Drugie miejsce w Indy to Townsend. Ona tam jest i jest typem kobiety,
która potrafi wyczuć zagrożenie. Ucieknie. Musi zejść, bracie.
Potem to zobaczył i
zahamował.
Nie srebrne BMW, jej sportową
czerwoną Mazdę.
Przestawił samochód na
neutralny, włączył hamulec i zwrócił się do Ryker’a.
- Nóż - warknął.
Ryker nie wahał się; jego
ręka powędrowała do paska. Wcisnął guzik na swoim wielkim nożu, wyrwał go i
podał.
Layne otworzył drzwi,
rozkazując - Zostań tutaj.
Pobiegł szybko do mazdy,
machając palcami i komunikując się z Calem. Cal skinął głową przez przednią
szybę i minął Suburban’a.
Layne nie patrzył, żeby
zobaczyć, dokąd pojechał Cal. Przykucnął przy tylnej oponie, wbijając nóż Ryker’a
w gumę. Ruszył do przodu i przebił przednią oponę. Pobiegł wokół samochodu i
zrobił to samo po drugiej stronie. Potem pobiegł z powrotem do swojego SUV’a.
Wskoczył do środka, wręczył
Ryker’owi nóż, wyciągnął komórkę, wrzucił bieg, zwolnił hamulec, zlokalizował
wejście dla pieszych do parkingu i wyszukiwał miejsce z dobrą widocznością, a
jednocześnie przewijał w telefonie.
Wcisnął Dzwoń i przyłożył go do ucha.
- Yo - powiedział cicho
Merry.
– Jesteś w Townsend? –
zapytał Layne. Widząc wolne miejsce, zaczął manewrować do tyłu swoim olbrzymem,
wciąż mówiąc.
– Tak, właśnie tu
przyjechałem. To jest to, bracie. Dyrekcja mówi, że trzy tygodnie temu mieli
niezwykłą rezerwację. Jednego dnia dla wielkich pieniędzy, całe piętro
apartamentów opróżnione. Musieli żonglować, ale zrobili to. Jestem w pokoju
ochrony. Mają kamery na korytarzach. Ma wartowników. Dwóch przy windach. Jeden
na zewnątrz każdego pokoju. Trzy pokoje. Dwóch przy wyjściu awaryjnym. Hotelowi
powiedziano, że jest to VIP z rygorystycznymi zabezpieczeniami i że potrzebuje
poufności i dyskrecji, co hotel im zapewnił. Więc mamy tam siedmiu chłopców, z
tego co widzę po wybrzuszeniach w ich marynarkach, ciężko uzbrojonych. Nie
wiemy, czy jest ich więcej w pokojach, a hotel ich nie liczył, biorąc pod uwagę
obietnicę dyskrecji i tak dalej. Tutejsza policja zbiera zespół, aby zdobyć
piętro bez dodatkowych szkód.
- Trzy pokoje? – zapytał
Layne, ustawiając ciężarówkę w położeniu neutralnym, wciskając hamulec i
wyłączając zapłon.
- Niedobre wieści, bracie -
odpowiedział Merry, a kark Layne’a zesztywniał.
- Co?
- Dokądkolwiek szła Tiffany,
zabrała ze sobą siostrę. Ma trzynaście lat, Tanner.
Jezu, Jezu, kurwa.
Nie chciał pytać z Ryker’em u
boku, ale musiał zapytać.
- Czy imprezy się rozpoczęły?
– Ryker jest z tobą? –
zapytał Merry.
– Tak – odpowiedział Layne.
- W takim razie nie odpowiadam
na to pytanie w tej chwili – odpowiedział Merry.
Layne zacisnął zęby i
zacisnął się w piersi. Alexis McGraw była w jego domu. Ryker i Lissa siedzieli
z Layne’m i Rocky przy stole w jadalni, popijając piwo i strzelając gówno, gdy
Alexis i Seth, Keira i Jasper, Tripp i Giselle wylegiwali się na kanapie,
strzelając gówno dzieciaków. Alexis była pełna charakterku, dobrego, choć miał
przewagę. Ale pod tym była słodkim dzieciakiem.
– Masz na nią oko? – zapytał
Layne.
Merry wiedział, o co pytał
Layne – Wszędzie ubrani po cywilnemu, wielkoludzie, ale nikt nie widział Towers.
Może jest w jednym z pokoi. Skanują teraz nagranie z monitoringu, żeby
sprawdzić, czy weszła do hotelu.
- Ona gdzieś jest. Obserwuję
jej samochód. Czerwona Mazda na parkingu, ale nie hotelowym, po drugiej stronie
ulicy i na południe. Unieruchomiłem samochód. Jesteśmy na trzecim poziomie.
– Zadzwonię.
– Merry, ona nie ucieknie –
ostrzegł Layne.
– Jak narobisz bałaganu, Tanner,
ja to posprzątam – odparł Merry.
Layne usłyszał rozłączenie i
zamknął telefon.
- Powiedz mi - szepnął Ryker
tonem złamanego mężczyzny.
Oczy Layne’a powędrowały na
niego.
– Nie każ żałować mi, że
jesteś u mego boku – ostrzegł cicho Layne. Ryker wpatrywał się w niego i
powietrze w kabinie stało się duszne.
- Rozwalę to, żeby cię chronić
- szepnął Layne - Nie pomyl się co do mnie, Ryker. Zrobię, co będę musiał,
żebyś był bezpieczny, abyś mógł się nią zaopiekować, bo bracie, ona cię teraz
potrzebuje. Nie spieprz tego.
Oddech Ryker’a zaczął być
wyraźnie ciężki, a jego ogromna klatka piersiowa poruszała się wraz z nim.
– Nie mogę tego zamknąć,
bracie – wyszeptał.
- Tak, możesz.
– Nie, Tanner.
- Skup się, bracie.
– Lexie – wyszeptał.
– Skup się – warknął Layne.
- Nie mogę.
- Bądź jej bohaterem, Ryker.
Nie każ jej i jej matce stracić więcej, niż dzisiaj straciły.
Patrzyli sobie w oczy, a
Ryker nadal ciężko oddychał.
- Głęboko, Ryker, oddychaj
głęboko, nie płytko, wciągnij powietrze, zatrzymaj je - nalegał Layne.
Ryker skinął głową i wziął
głęboki oddech, odwrócił się twarzą do przodu, nie odrywając oczu od mazdy i
zaciskając pięści na udach.
Layne odetchnął, pochylił
się, opuścił drzwiczki do schowka i wyciągnął swoją trzydziestkę ósemkę.
– Jak będzie szła do samochodu,
ja wkroczę. Ty zadzwonisz do Merry’ego. Cal zapewnia osłonę. Jesteś ostatnią
deską ratunku. Masz to?
– A jeśli nie będzie sama?
- To nie jest sprawa najpierw
strzelaj, a później zadawaj pytania, Ryker. Nie jesteśmy funkcjonariuszami
prawa. Stąpamy tu po cienkim lodzie, robimy tylko tyle, żeby Merry mógł nas kryć.
To jest sprawa ubezwłasnowolnić i uwięzić, tak? – rozkazał Layne.
Ryker ponownie skinął głową.
- Więc skoro zapewniasz
schronienie, masz swoją czterdziestkę piątkę? - zapytał, chociaż wiedział.
Ryker nigdzie się nie ruszał bez swojej czterdziestki piątki.
Ryker pochylił się i
wyciągnął zza pasa swoją czterdziestkę piątkę. Potem skinął głową do Layne’a.
Layne zadzwonił do Cala.
– Yo – odebrał Cal - Domyślam
się, że Mazda jest ważna.
- To jej. Masz na to oko?
- Tak.
- Jak podchodzi, ja wchodzę,
ty i Ryker chronicie mi tyły. Masz broń, czy potrzebujesz, żebym ci ją zdobył?
- Moja żona została porwana i
prawie postrzelona w głowę, stary. Wszędzie mam broń.
- Przyjmuję to za tak.
- Dobry wybór, bo to było tak.
– Racja, skończyliśmy –
stwierdził Layne i zamknął telefon.
Potem sięgnął w górę, zgasił
wewnętrzne światło kabiny, wyciągnął kluczyki ze stacyjki, rzucił je Ryker’owi,
który je złapał, a jego wzrok powędrował do drzwi prowadzących na schody.
Layne miał rację, czuła zagrożenie.
Nie czekali nawet pięć minut, a drzwi na schody się otworzyły i pojawiła się
Nicolette Towers, ubrana w chory, pieprzony strój hostessy na imprezę gwałtu
zbiorowego na nastolatkach, w fantazyjnej sukience i szpilkach na wysokich
obcasach, z włosami do góry, z twarzą umalowaną do perfekcji. Miała
ochroniarza, ale, dzięki Chrystusowi, tylko jednego.
Ryker otworzył telefon i
Layne nie patrzył na niego. Otworzył drzwi, prześlizgnął się wokół nich, nie
zamknął ich, pobiegł szybko i cicho, poruszając się za zaparkowanymi pojazdami,
nie spuszczając oczu z Towers i jej zbira.
Szli szybko, ale byli zaangażowani
w intensywną rozmowę, co było błędem. Przynajmniej ochroniarz powinien być
czujny. Musieli namierzyć intensywność operacji szykującej się w hotelu.
Ona wyglądała na wkurzoną. On
wyglądał na nakręconego.
Layne przesunął się po boku
Pathfindera, ustawiając się przy masce. Szli w jego stronę. Pochylił się z
ciałem schowanym za pojazdem, wycelował broń i oparł ręce na masce.
- Ręce tak, bym mógł je zobaczyć - warknął, gdy byli dwa samochody od
Mazdy.
Zbir nie zawahał się.
Wyciągnął broń z kabury na ramieniu i zaczął strzelać. Towers rzuciła się do Mazdy.
Kule uderzyły w Pathfindera i
odbiły się rykoszetem. Layne odpowiedział ogniem prawie na oślep, po czym
uchylił się. Więcej ognia oddano w jego stronę, ale także od Cala strzelającego
z przeciwnego kierunku.
Pathfinder przestał
przyjmować trafienia, a Layne poderwał się i zobaczył, że zbir był obrócony,
odpowiadając na ogień Cala. Layne wycelował i wystrzelił, trafił kulę w łydkę i
facet upadł na kolano. Cal dalej strzelał, a do gry wkroczyło więcej
wystrzałów. Ryker wykonał swoją akcję i włączył się.
Mazda cofnęła się z miejsca,
Towers skręciła kierownicą i jechała na felgach. Albo nie wiedziała, albo nie
obchodziło jej to, że jej mężczyzna był za nią, bo Mazda wjechała w niego.
Layne nie był w stanie zobaczyć, jak go trafiła, ale usłyszał jego wycie agonii.
Wrzuciła jedynkę, a Layne wyszedł z ukrycia, przykucnął i rzucił się na maskę
jej samochodu.
Znalazł oparcie na krawędzi
maski przy przedniej szybie jedną ręką, brzuchem do metalu, z oczami utkwionymi
w jej oczach.
Przekręciła kierownicę i
ciało Layne’a poślizgnęło się. Uderzyła w jakiś samochód i przejechała szurając
o niego, a potem następny, wciąż się jadąc.
Potem skręciła kierownicę w
drugą stronę, aby skręcić przez parking, Mazda była prawie niekontrolowana, jadąc
na felgach, a ciało Layne’a poleciało razem z samochodem. Jego chwyt ześlizgnął
się, ale trzymał się palcami.
Wyprostowała samochód, a on
podniósł broń, celując w jej ramię.
Pociągnął za spust w chwili,
gdy ponownie skręciła kierownicę, jego strzał ześlizgnął się, podobnie jak jego
ciało. Tracił uchwyt. Nie byłby w stanie dłużej wytrzymać. Prześlizgiwali się
po samochodach, metal o metal, iskry latały wokół jego nóg. Layne podciągnął
się z powrotem na maskę, uniósł broń i wycelował, gdy usłyszał syreny.
Przecięła kolejny przejazd i
zmieniła kierunek, ale Layne oddał dwa strzały przez przednią szybę, po czym
puścił się, tocząc się wraz z ruchem samochodu. Miał szczęście i wtoczył się
prosto na maskę innego pojazdu, zamiast upaść na ziemię i wpaść pod jej koła
lub zostać roztrzaskanym między Mazdą a innym samochodem.
Przetoczył się przez przednią
szybę i opuścił na nią plecy. Zwinął się do siadu w samą porę, by zobaczyć, jak
Towers przejeżdżała przez dwa puste miejsca, uderzyła w bok samochodu i zatrzymała
się.
Layne ześlizgnął się z
samochodu i podniósł się na nogi, biegnąc w chwili, gdy dotknęły ziemi.
Otworzyła drzwi na oścież i
wypadła, czołgając się. Podniósł broń, wycelował i krzyknął - Nie ruszaj się!
Przewróciła się na plecy,
podnosząc w jego kierunku dwudziestkę dwójkę, a krew plamiła przód jej
sukienki.
Ryker nadszedł z prawej.
Przepychając swoje wielkie ciało przez otwór, spadł między poziomami, jego nogi
jak pnie drzew uderzyły w beton, a potem wstał i wycelował w nią swoją
czterdziestkę piątkę.
- Daj mi powód – warknął.
Cal wpadł za Layne’a, po czym
zwolnił z wyciągniętą bronią, wycelował i przechylił głowę w stronę celownika. Przesunął
się do przodu obok Layne’a.
Jej oczy okrążyły mężczyzn,
po czym jej ręka opadła. Nie żeby się poddawała. Nie mogła już tego utrzymać.
Layne wiedział o tym, ponieważ jej ciało też opadło płasko na plecy na beton w parkingu.
Bańka krwi uciekła z jej ust
i zsunęła się po wargach.
Wszyscy zbliżyli się powoli,
z wyjątkiem Ryker’a, który dotarł tam szybko i wyrzucił jej broń z ręki.
Słyszeli jej sapanie, a potem
krew zabulgotała jej w gardle.
Ryker przykucnął obok niej, a
Layne i Cal napięli się.
– Bracie – szepnął Layne, gdy
jednostki ślizgały się wokół parkingu, z piskiem opon zatrzymując się, wyły
syreny i migały światła.
Było dużo hałasu, ale mimo to
Layne usłyszał, jak Ryker wciągał flegmę do gardła.
Potem pochylił się i splunął,
a oślizgły, żółty glut trafił ją w kość policzkową, rozpryskując się w jej oku.
– Cipa – syknął i wyprostował
się.
- Stój - rozkazał mundur i
wszystkie oczy przeniosły się na zbliżających się gliniarzy.
Layne opuścił rękę z
pistoletem, tak samo Cal. Ryker wsunął swój za pasek z tyłu.
Gliny musiały się być
poinformowane przez w Merry’ego. Natychmiast stracili zainteresowanie Layne’m,
Calem i Ryker’em i wycelowali broń w Towers.
– Chooolera – warknął powoli
Cal, a Layne spojrzał na niego i zobaczył, że patrzył na Layne’a. Potem
uśmiechnął się równie wolno – Jesteś szalonym sukinsynem. Pieprz mnie,
wskoczyłeś na jej samochód, człowieku.
Ryker podszedł bliżej, nie
odrywając oczu od Layne’a.
Potem powiedział dwa słowa.
- Epickie, bracie.
*****
Layne, Cal i Ryker weszli do
foyer Townsend, gdy Merry przechodził przez nie.
W chwili, gdy Merry ich
zobaczył, uśmiechnął się szeroko, przyspieszył krok, a pięść, która ściskała
pierś Layne’a, rozluźniła się.
Nie było powodu do uśmiechu.
Chyba że zdarzył się cud.
- Wieści się rozeszły, wielkoludzie,
pamiętaj o nas, maluczkich, kiedy będziesz się wygrzewał w słońcu LA w blasku
supergwiazdy – zauważył Merry po dotarciu.
- Co? – zapytał Layne przy
tym nieoczekiwanym rozpoczęciu.
– W garażu są kamery z
obsługą, Tanner. To gówno lata tak szybko…
- Zechcesz uciąć te bzdury i
opowiedzieć mi o mojej dziewczynie? - Ryker warknął, a Merry spojrzał na niego,
wciąż uśmiechając się.
– Tak, stary – powiedział bez
wahania - Zajęli piętro. Jedyną przelaną krwią była krew, która zasługiwała na
przelanie. Zespół, który stworzyli, był na najwyższym poziomie. Kiedy weszli do
pokoi i wszyscy klienci byli w środku. Szampan i przystawki. Dobra wiadomość
dla ciebie, bracie, jest taka, że Alexis i inne dziewczyny nie odzyskały
jeszcze przytomności. Są nie tylko nietknięte; nawet nie wiedzą, gdzie są –
Merry spojrzał na Layne’a – Najwyraźniej czekali, aż się obudzą. Każdy
apartament miał dwie sypialnie i salon. W każdym apartamencie w jednej sypialni
były nasze dziewczyny, w salonie były drinki i przekąski, w ostatniej sypialni
dziewczyny z jej stajni. Zapowiedzi ostatniego aktu, ale nie dostali finałowego
aktu. Niektórzy z nich zostali złapani na gorącym uczynku. Zboczeńcy są wypieprzeni,
każdy z nich, bez spodni, czy w spodniach.
– Nic jej nie jest? - Ryker
warknął.
- Jest absolutnie w porządku.
Jest z kobietą oficerem i wciąż jest nieprzytomna – odpowiedział Merry.
I wtedy Ryker upadł. W jednej
sekundzie stał, w następnej jego tyłek był na podłodze, kolana zgięte do
sufitu, przedramiona na kolanach i głowa pochylona między nogami. Merry, Cal i
Layne spojrzeli z góry na wielkiego mężczyznę, którego ten cud powalił.
Kiedy ramiona Ryker’a zaczęły
się trząść, Cal odsunął się, Merry spojrzał na swoje buty, ale Layne przykucnął
obok swojego przyjaciela.
Owinął dłoń wokół jego grubego
karku i podszedł bliżej.
- Colt powiedział mi, że
skoro używali Boga, może On byłby zmotywowany do pomocy - Layne mruknął,
nacisnął szyję Ryker’a i puścił go – Najwyraźniej był zmotywowany.
Ryker skinął głową w swoje
kolana.
Layne wyprostował się, a
Merry przesunął się o dwa kroki do Cala, dając Ryker’owi czas.
- Nic nowego? – zapytał
Layne.
- Rutledge nadal jest na
operacji. Towers jest przewożona, nie mam pojęcia dokąd, ale mamy ją za
kradzież tożsamości, wiele przypadków prostytucji nieletnich, wiele przypadków
gwałtu, szantażu, porwania, a broń jej chłopców pasuje do kul, które cię
trafiły, bracie, bronią się i mówią, że kazała zabić, więc dochodzi spisek w
celu popełnienia morderstwa. Jak przeżyje po tym, jak trafiłeś ją dwa razy w
klatkę piersiową, już nigdy nie weźmie wolnego oddechu.
– A co z innymi jej
dziewczynami? – zapytał Layne.
- Za wcześnie, by o tym
mówić, bo są przewożone na komisariat na przesłuchanie. Chociaż określono
lokalizację co najmniej jednej z jej stajni. Teraz szykują nalot. Może być
więcej. W każdym z tych pokoi były trzy lub więcej dziewczyn, Tanner, a wczesne
informacje mówią, że te dziewczyny to nie wszystko, co ona miała – odpowiedział
Merry – Trochę zostawiła.
– Jezu – wymamrotał Cal,
słowo pełne obrzydzenia - Jak było to takie duże, jak to możliwe, że było poza
radarem Policji Indianapolis?
Merry potrząsnął głową - Nie
wiem, poza tym suka była sprytna. Ale myślę, że się dowiemy.
- Moje źródło twierdzi, że pracowała
jako opiekun zastępczy – Layne przypomniał Merry’emu.
– Tak, sprawdziliśmy to.
Zrobiła to, ale podobnie jak z Grupą Młodzieży, rekrutowała przez podstawionego
faceta, lub w tym przypadku kobietę, do upadku. Kobieta, która działała jako
jej agent, obecnie jest w areszcie tymczasowym, ale Towers nigdy nie pozwoliła
jej podejść wystarczająco blisko. W rzeczywistości kobieta nigdy nie widziała
Towers. Przekazywała je członkowi załogi Towers, który zniknął po tym, jak
Opieka Społeczna zaczęła węszyć i rozpoczęła śledztwo i nigdy nie został
zlokalizowany. Dziewczynki nigdy nie zostały odzyskane, chyba że później
pojawiły się jako prostytutki, gwiazdy porno, suki motocyklistów i równie
ograniczające zawody. Ten sposób umarł siedem lat temu.
Ryker dotarł do ich grupy.
– Chcę zobaczyć Alexis –
oznajmił.
Merry spojrzał na niego i
skinął głową. Odwrócił się do mundurowego, który stał z oficerem w cywilu i
gwizdnął.
Kiedy zwrócił na siebie uwagę
mundurowego, skinął głową w stronę Ryker’a.
- Ten facet jest opiekunem
Alexis McGraw, rudowłosej dziewczyny w pokoju dwanaście zero trzy. Chce
zobaczyć swoją dziewczynę.
Mundurowy omiótł wzrokiem
Ryker’a od stóp do głów, a potem spojrzał zmarszczony na Merry’ego. Ryker
wyglądał jak strażnik bram piekieł, a nie strażnik ładnej, czternastoletniej
rudowłosej.
– Jest spoko – zapewnił Merry.
– Merry, porozmawiasz teraz z
dziewczynami, czy mogą wrócić do domu? – zapytał Layne i Merry odwrócił się do
niego, gdy zbliżał się mundurowy.
- Jak się obudzą, będą
zdezorientowane, a ponieważ prawdopodobnie były pod wpływem narkotyku, niewiele
będą pamiętać. Możemy z nimi porozmawiać rano - odpowiedział Merry.
Ryker odchodził za mundurowym,
z ręką w motocyklowej kurtce, ale zawołał do Layne’a - Jesteś naszą podwózką,
bracie.
– Nigdzie się nie wybieram –
odkrzyknął Layne.
- Wiem, ale idziesz czy co? -
Ryker wrócił.
Layne spojrzał na Merry’ego i
Cala, skinął głową i poszedł za Ryker’em. Wydawałoby się duży, przerażający, zły,
wyglądający-jak-szalony-wariat Ryker potrzebował swojego najlepszego przyjaciela.
Kurwa.
Usłyszał Ryker’a mówiącego
przez telefon, kiedy zatrzymał się obok niego przy windzie – Liss, kochanie,
nic jej nie jest. Jest okej. Znaleźli ją. Z nią wszystko w porządku. Idę do
niej teraz. Niedługo będziemy w domu. Wszystko jest dobrze.
Winda otworzyła się i wyszedł
Colt z różnymi glinami. Colt klepnął Ryker’a w ramię, kiedy zamieniali się
miejscami, ale jego ręka podniosła się do Layne’a. Layne wziął ją i spojrzał
Coltowi w oczy.
– Cal dzwonił, opowiedział
trochę. Pamiętaj o nas, kiedy będziesz wielką hollywoodzką gwiazdą kina akcji –
zauważył Colt.
Layne puścił jego rękę i
wymamrotał „Ugryź mnie” poprzez swój uśmiech.
Następnie udał się do windy.
*****
Layne wjechał na podjazd
Lissy McGraw i frontowe drzwi domu zostały otwarte, zanim całkowicie się
zatrzymał.
Lissa biegła, ale Layne
zobaczył Jaspera, Trippa, Keirę i Setha Cosgrove stojących na podwórku, każdy z
puszką napoju w dłoniach.
Seth oderwał się i powoli
zbliżył do Suburban’a, gdy Ryker zeskoczył na dół. Layne wysiadł z drugiej
strony i patrzył, jak Rocky szła za Lissą z Devin’em depczącym jej po piętach.
Zanim Layne okrążył maskę, Ryker miał w ramionach Alexis. Nie spała, ale nie była
sobą. Wsunęła swoje chude ramiona wokół jego ogromnych ramion w chwili, gdy
zderzyła się z nimi Lissa. Objęła ramionami ich oboje i wybuchła płaczem.
Rocky podeszła do niego i wzięła
go za rękę.
- Jakoś Seth usłyszał wieści.
Paige też jest w środku. Jasper próbował go nakłonić, by odszedł, ale nie
zrobił tego – wyszeptała, pochylając się blisko.
– To dobry dzieciak –
odszepnął Layne, wpatrując się w Setha, który trzymał się z tyłu, ale jego
spojrzenie było skupione na Alexis.
- Lissa powiedziała nam, że
nic jej nie jest. Czy z nią wszystko w porządku? – zapytała Rocky, a Layne
spojrzał na nią.
– Jest okej – odpowiedział
Layne.
- Całkowicie okej? - Rocky naciskała,
jej oczy były tak intensywne jak Setha i trzymała swoje ciało w dziwny,
ostrożny i czujny sposób.
– Nic jej nie jest, kochanie,
obudziła się wtedy, kiedy do niej dotarliśmy. Nawet nie wie, co się stało, ale
nikt nie miał szansy jej dotknąć.
– Tiffany?
– Tiffany też, wszystko w
porządku - Pochylił się i położył rękę na jej szyi. – Całkowicie dobrze, Rocky.
Rocky skinęła głową, a jej
oczy przeniosły się na Ryker’a, który popychał Lissę, niosąc Alexis do domu.
Layne i Rocky ruszyli razem z nimi. Layne skinął głową Devin’owi, po czym jego wzrok
skierował się na synów.
Wreszcie spojrzał na Setha i
zatrzymał się – Dobrze, że tu jesteś, Seth, ale pozwól, że się tym zajmę, tak?
Zostań tu z Jasem, Keirą i Tripp’em.
Seth skinął głową. Layne
kiwnął głową w odpowiedzi, omiótł wzrokiem swoich chłopców i razem z Rocky
weszli do środka.
Były tam Vi, Feb, Josie i
Paige. Kubki po kawie były wszędzie, ale Vi je zbierała. Angela spała w
ramionach Paige. Jack siedział na tyłku na podłodze, ssąc coś fioletowego i
jadalnego, którym pokrył sobie twarz, co świadczyło o tym, że było lepkie.
Layne widział przez szeroki otwór, że Feb była w maleńkiej kuchni i robiła coś
przy zlewie. Josie wycierała blaty. Lissa, Ryker i Alexis zniknęli,
prawdopodobnie w tylnym korytarzu.
Layne podszedł do wyjścia z
korytarza i czekał.
Ryker wyszedł pięć minut
później, podszedł do Layne’a i zatrzymał się.
- Twój wybór, bracie, jak
chcesz towarzystwa, są tu na dłuższą metę. Jak nie, pozbędę się ich –
zaproponował Layne.
Ryker spojrzał na niego, nie
powiedział ani słowa, po czym odwrócił się i zniknął w pokoju, z którego
wyszedł. Dwie minuty później wrócił.
– Liss lubi słyszeć ludzi w
swoim domu. Alexis pyta o Setha. Twoja załoga posiedzi tu na dłuższą metę.
- Racja - Layne skinął głową
– Zadzwonię do Reggie's i zamówię pizzę.
Layne odwrócił się, by wejść
do salonu, ale odwrócił się, gdy Ryker powiedział - Bracie.
- Tak?
– Obudziła się, kiedy do niej
dotarliśmy.
- Tak stary, byłem tam.
- Obudziła się, kiedy do niej
dotarliśmy – powtórzył Ryker.
Miał coś do powiedzenia, więc
Layne czekał, aż to powie.
Ryker wreszcie się odezwał -
Miała mniej niż godzinę.
– Ryker… – zaczął Layne.
– Jakbyś nie określił tej
lokalizacji, bracie… – urwał i urwał.
– No cóż, zrobiłem to.
Ryker spojrzał mu w oczy.
Potem wyszeptał - Tak,
zrobiłeś.
Potem odwrócił się i zniknął
z powrotem w pokoju.
Layne poszedł do salonu,
patrząc na Rocky.
- Wpuśćcie dzieci. Musimy
zamówić pizzę – powiedział do pokoju.
Oczy Rocky spotkały się z
jego.
Następnie dała mu dołeczek.
*****
Layne obudził dzwonek jego
komórki i Rocky przyszpilała go do łóżka.
Natychmiast podniosła głowę.
Sięgnął do telefonu, jego
oczy przeszukały zegar. To była trzecia czterdzieści dwie. Spojrzał na
wyświetlacz, na którym było napisane „Nieznany rozmówca”. Połączył się i przyłożył
telefon do ucha.
– Layne – odebrał.
- Usłyszałam wiadomość od
twojego mężczyzny, że bezpiecznie do ciebie zadzwonić – odpowiedziała kobieta.
Zajęło mu chwilę, zanim skojarzył głos, a potem to zrobił.
Wspiął się na łóżku, a Rocky
poszybowała razem z nim.
– Marissa – powiedział,
ściskając Rocky, który odwzajemniła uścisk i przycisnęła się mocniej.
– Nie przeżyła – stwierdziła
Marissa.
Marissa miała rację.
Nicolette Towers nie żyła po przyjeździe. Layne nie miał z tym żadnego
problemu.
Jeremy Goulding załamał się i
został przyznał się do Tary, Summer i Hannah, ale nie było innych dziewczyn z miasteczka.
Wiedział jednak o operacjach w innych kościołach małych miast w dwóch
lokalizacjach. Towers często urządzała te imprezy, a dziewczyny sprzedawała po
najwyższej cenie. Jeremy zataił te informacje, ponieważ wiedział, że miał
przerąbane i nie chciał mieć bardziej przerąbane. Pomyślał, że skoro dziewczyny
nie mówiły od miesięcy, ta wiedza nigdy nie ujrzy światła dziennego. Na
szczęście się mylił.
Towers miała dwie stajnie i
rekrutowała inne dziewczyny spoza stanu. Niektóre były uciekinierkami. Niektóre
zostały sprzedane do jej działalności. Niektóre zostały zatrzymane w
poprawczaku i zgarnięte, gdy wyszły, a ich zniknięcie przypisywano ucieczkom,
żadnej z nich nie szukano. Żadna z nich nie pochodziła z Indiany, a więc nie
zostały zauważone przez Policję Indianapolis.
Zaangażowanych było tak wielu
ludzi, od alfonsów, przez rekruterów, po ochronę, że rozmontowanie całej
operacji zajęłoby Policji Indianapolis trochę czasu, ale już się rozpadała.
Niektórzy z mężczyzn, których zabrali, byli bogaczami, ważniakami, bogatymi
maklerami, również nie wszyscy byli lokalni. A wszyscy gadali jak przekupki.
Rutledge przeżył i był
obecnie przykuty kajdankami do łóżka szpitalnego. Cal i Ryker odkryli, gdzie w
swoim mieszkaniu ukrył gotówkę z wypłat i zostawili ją policji z miasteczka.
Było wysoce nieprawdopodobne, żeby zaproponowano mu kaucję. Było też bardzo
mało prawdopodobne, że przeżyje wyrok więzienia.
Balistyka dopasowała trzy pistolety,
którymi strzelano do Layne’a. Dwie kule trafiły w Rutledge’a, jeden znaleziono
obok człowieka, którego Layne postrzelił w łydkę, a następnie Towers przejechała
mu po nogach. Ponieważ jeździła na felgach, odcięto mu jedną nogę.
– Nie, nie przeżyła –
potwierdził Layne, a Roc ponownie go uścisnęła.
– Słyszałam od twojego
mężczyzny, że to ty ją załatwiłeś.
- Zgadza się.
Zapadła cisza.
Następnie - Czy to źle, że się
teraz uśmiecham?
Layne poczuł, jak drgają mu
usta - Nie.
Potem więcej ciszy - Cieszę
się, że nie umarłeś.
Zanim Layne zdążył
odpowiedzieć, miał martwą ciszę.
Rzucił telefon na szafkę
nocną. Potem wsunął się do łóżka, zabierając ze sobą Rocky.
– Wszystko z nią w porządku?
– zapytała Rocky.
– Tak, biorąc pod uwagę, że
powiedziała mi, że się uśmiecha.
Rocky wepchnęła jej twarz w jego
klatkę piersiową i nie był pewien, co oznacza ta odpowiedź, dopóki nie uniosła
głowy, a potem przesunęła swoje ciało tak, aby było na jego, z twarzą na jego
szyi.
– Pączuszku – mruknął,
wsuwając rękę w jej włosy.
Jej usta powędrowały do jego
ucha - Nigdy nie robiłam loda bohaterowi.
Layne zaczął cicho się śmiać.
Poruszyła głową, a jej usta
zbliżyły się do jego.
– Albo… może robiłam –
szepnęła.
- Cóż, kochanie, na co
czekasz? Nie zamierzam cię zatrzymywać – odszepnął.
Poczuł jej uśmiech na ustach.
Potem nie spieszyła się,
przesuwając się w dół jego ciała, zanim zrobiła mu naprawdę, zajebiście
świetnego porannego lodzika o czwartej rano.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń