czwartek, 30 czerwca 2022

27 - Czyste zło

 

Rozdział 27

Czyste zło

 

 

 

Sobota, 13:37, dwa tygodnie później

- Nie mogę uwierzyć, że babcia wraca tutaj, to jest takie fajne - zauważył Tripp z tyłu Suburban’a. Siedział za Layne’m, Keira była pośrodku, Jasper za Rocky.

Właśnie widzieli Verę na lotnisku. Jechała do domu, żeby wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż i uporządkować swoje gówno. Kiedy wróci, miała przejąć czynsz Rocky, ponieważ, chociaż Brendel miał listę oczekujących, nie lubili wypuszczać ludzi z umów najmu. Aby się wydostać, Rocky musiałaby zapłacić fortunę. Rynek był dobry w okolicy Very, ale nie zamierzała na to czekać. Po prostu posortuje swoje gówno, odłoży do magazynu rzeczy, których nie będzie mogła zmieścić u Rocky i nie będzie spieszyć się ze znalezieniem miejsca na osiedlenie się w mieście. Czynsz w Brendel był trochę wygórowany, ale Layne zamierzał jej pomagać, dopóki umowa nie dobiegłaby końca i Vera znalazłaby własnej przestrzeni.

Rocky przenosiła się w chwili, gdy Vera wracała, a może wcześniej, jeśli Layne mógłby ją do tego namówić. Nie chciała się jednak wprowadzać, dopóki nie podpisze dokumentów rozwodowych, co miało nastąpić pod koniec przyszłego tygodnia. Widział, dlaczego tego chciała i dlatego pozwolił jej tak zagrać.

Layne spojrzał w lusterko wsteczne na Trippa, a potem przez tylną szybę, by zobaczyć, jak Calais się odkleja. Devin pojechał za Verą, żeby zwrócić jej wypożyczony samochód i zawiózł ją na lotnisko, gdzie Layne i jego rodzina spotkali się z nimi. Vera odprawiła się, wypili drinka i wszyscy machali jej, gdy przechodziła przez kontrolę bezpieczeństwa. Teraz wciąż byli na I-465.

Layne nie miał pojęcia, dokąd zmierzał Devin i prawdopodobnie nigdy się nie dowie. Chociaż nie był to dom w Ohio. Devin leżał na kanapie Layne’a przez ostatnie dwa tygodnie i pomagał Layne’owi w niektórych jego sprawach.

Nie spieszył się z powrotem do Cleveland. Layne spodziewał się, że później odbędzie się rozmowa, biorąc pod uwagę, że Vera i Devin stali się bliscy, ale cieszył się, że rozmowa jeszcze się nie odbyła. Sprawy się układały. Roc odwiedzała terapeutkę dwa razy w tygodniu. Lubiła ją. Dobre życie zmieniało się w piękne, a Layne nie chciał, żeby cokolwiek kołysało tą łodzią, na przykład, aby jego najlepszy przyjaciel i matka oficjalnie się połączyli.

- Twoja babcia jest fajna – zauważyła Keira - Jedna z moich babć jest naprawdę nieśmiała. Druga nie jest zbyt miła. Ale ciotka Joe, Theresa, jest absolutnie niesamowita, kompletna bomba. Kiedy twoja babcia wróci do domu, powinnam zadzwonić do cioci Teresy i poprosić ją, żeby przyjechała. Mogłyby coś zrobić, upiec lub coś w tym stylu.

Oczy Layne’a przesunęły się na Rocky, by zobaczyć, że uśmiechała się do przedniej szyby.

- Myślałem, że dziewczyny nie powinny lubić jeść, bo nie chcą przytyć - stwierdził Tripp, Layne przewrócił oczami i Jasper eksplodował.

- Tripp, nie bądź kutasem!

- Co? - zapytał Tripp.

- Joe mówi, że chude dziewczyny mu się nie podobają – wtrąciła Keira, najwyraźniej nie obrażając się w najmniejszym stopniu - Mówi, że kobieta musi być kobietą, musi mieć kształty.

– Joe ma rację – wymamrotał Layne, a ręka Rocky wystrzeliła w górę i puknęła w jego biceps z tyłu knykci.

- Co powiedziałeś, tato? — zapytał Tripp.

– Powiedziałem – powiedział głośniej Layne - Joe ma rację.

- Layne! - syknęła Rocky.

- Kochanie, kobieta bez wspaniałego tyłka? - potrząsnął głową.

Trio z tyłu roześmiało się, ale poczuł spojrzenie Rocky.

– Nie wiem, dlaczego jesteś wkurzona, pączuszku – powiedział jej Layne, przekrzykując ich śmiech - Właśnie tak zdobyłaś swój pseudonim.

- Layne! – powtórzyła Rocky z sykiem.

- Co to było, tato? - zapytał Tripp.

Rocky odwrócił głowę, żeby spojrzeć na tylne siedzenie – Nic, Tripp. Twój ojciec jest nietaktowny.

- Co to jest nietaktowny? - zapytał Tripp.

– Niedyskretny – odpowiedział Rocky.

- Niedyskretny? - Tripp wydawał się zdezorientowany.

Niegrzeczny – powiedziała Rocky, kładąc duży nacisk na to jedno słowo, a Layne zachichotał.

– Tata nigdy nie jest niegrzeczny – wtrącił Jasper – Jest po prostu szczery.

- Myślę, że chłopcy uważają, że niegrzeczny jest szczery, a dziewczyny uważają, że niegrzeczny jest niegrzeczny – zaproponowała Keira.

– Dokładnie – mruknęła Rocky, odwracając się ponownie do przodu.

Layne zorientował się, że ponownie zastanawia się nad swoim pragnieniem, by dać Rocky córkę, ponieważ ona zanim osiągnie wiek Keiry, jego chłopcy znikną i one będą miały przewagę liczebną. Wciąż się nad tym zastanawiał, kiedy zadzwonił jego telefon komórkowy.

Wyciągnął go z wewnętrznej kieszeni kurtki, spojrzał na wyświetlacz i zobaczył „Ryker dzwoni”. Odebrał telefon i przyłożył telefon do ucha.

- Yo – odpowiedział.

- Alexis zniknęła - Ryker warknął mu do ucha, a mięśnie szyi Layne’a napięły się.

- Słucham?

- Alexis. Nie ma jej. Lissa miała półdniową zmianę w restauracji, wróciła do domu o pierwszej, a Alexis zniknęła. Żadnej notatki, nic. Po prostu odeszła.

– Zakładam, że nie miała planów? – zapytał Layne.

- Tak, jej plany polegały na wykonaniu jej obowiązków, co oznaczało pozostanie w domu, posprzątanie domu, a kiedy jej mama wróciłaby do domu, poszłyby na zakupy i do kina.

– Jest z przyjaciółką?

- Nie. Lissa zadzwoniła do wszystkich jej przyjaciół. Nikt jej nie widział ani nie słyszał.

- Jej obowiązki zostały wykonane? – zapytał Layne.

– Kogo to obchodzi? - odpowiedział Ryker.

- Nas to obchodzi, bracie - powiedział cicho Layne - Musimy zrozumieć, jak długo jej nie ma. Teraz, czy jej obowiązki są wykonane, a jeśli tak, to o której normalnie wstaje i ile czasu zajmuje jej sprzątanie domu?

– Nie wiem – odpowiedział Ryker - Ale dom jest posprzątany.

- W porządku, porozmawiaj z Lissą, zróbmy tutaj oś czasu – poradził Layne - Kiedy porozmawiasz z Lissą, zadzwonisz do Colta, ja zadzwonię do Devina, ale kiedy zadzwonisz do Colta, zaczynasz pukać do drzwi. Czy ktoś widział, jak odchodziła? Jeśli tak, o której godzinie? Czy szła? Jaki kierunek? Czy była z kimś? Czy wsiadła do samochodu? Jeśli wsiadła do samochodu, jaki to był samochód? Czy widzieli, kto prowadził? Czy ktoś jeszcze był w samochodzie? Uzyskaj opis. Prawdopodobnie nie zobaczyli tablic, ale mogli zobaczyć, czy to były z Indiany, czy coś innego. Zrozumiałeś?

– Rozumiem – warknął Ryker.

– Usłyszysz cokolwiek, zanim tam dotrę, zgłoś się – rozkazał Layne, rozłączył się i przewinął do Devina.

– Layne – szepnęła Rocky i Layne poczuł, że powietrze w samochodzie zmieniło się z radosnego w napięte.

- Tripp, łap telefon, dzwoń do Giselle. Tak? – rozkazał Layne, ignorując Rocky.

- Dobrze, tato - odparł Tripp.

Przyłożył telefon do ucha i usłyszał odpowiedź Devina – Już za mną tęsknisz?

- Alexis McGraw zniknęła – powiedział Layne Devin’owi i usłyszał syk wdechu Rocky – Powinna robić zakupy ze swoją matką, ale Lissa wróciła do domu i już jej nie było. Brak notatki. Powiedziałem Ryker’owi, co ma zacząć. Muszę podrzucić Keirę, więc musisz do niego dotrzeć.

– Jasne, idę – powiedział Devin i rozłączył się.

– Może mnie pan zabrać, gdziekolwiek pan chce, panie Layne. Mogę poprosić mamę lub Joe, żeby po mnie przyjechali – zaoferowała cicho Keira z tyłu - Zadzwonię do nich teraz i mogą się tam ze mną spotkać.

– Byłoby dobrze, Słonko – odparł Layne. – To trzydzieści cztery Easton Street.

– Okej – szepnęła i usłyszał, jak przekopuje torebkę.

– Hej, Giselle, jak leci? - powiedział Tripp do telefonu i Layne wstrzymał oddech – Och, fajnie. Tak, odwieźliśmy babcię, jest okej… - kontynuował, a Layne wypuścił oddech.

Dłoń Rocky podniosła się do jego kolana i ścisnęła. Przykrył ją swoją i ścisnął jej tył. Potem jechał ostrożnie z cennym ładunkiem, ale cały czas swędziła go stopa, by wcisnąć pedał gazu.

*****

W chwili, gdy dotarli do domu Lissy, drzwi się otworzyły, wszyscy z jego SUV’a wpadli w frontowe drzwi domu. Ryker wypadł pierwszy, za nim Devin, Colt, Sully i Merry, a Lissa wyszła jako ostatnia, by stanąć na małym werandzie. Nie wyglądała dobrze. Wyglądała na przerażoną do szaleństwa. Rocky popędził Keirę do Lissy. Layne, Jasper i Tripp podeszli do mężczyzn, Jasper zatrzymał się kilka kroków dalej. Był na swoim telefonie, Layne nie wiedział dlaczego i był skupiony na tej sprawie, więc nie zwracał uwagi.

– Około południa – stwierdził Ryker, zanim Layne w ogóle się zatrzymał - Srebrne BMW. Ta suka siedziała za kierownicą.

Towers.

Kurwa.

- Kto widział? – zapytał Layne.

- Sąsiadka po drugiej stronie ulicy. Suka jest wścibska jak diabli, również brzydka, ale przysięgam, bracie, jak jej informacje pomogą, to, kurwa, pocałuję ją – odpowiedział Ryker - Powiedziała, że nic o tym nie pomyślała, ponieważ Lexie podeszła prosto do samochodu, wydawała się podekscytowana jej widokiem, wsiadła i pojechały.

- Nikogo więcej nie było w samochodzie? – zapytał Layne.

– Nie – odpowiedział Ryker.

Oczy Layne’a przesunęły się po grupie - Co jeszcze mamy?

– Niewiele, stary – mruknął Colt, nie odrywając wzroku od Ryker’a, a jego ciało było zaalarmowane – Lissa dzwoniła do przyjaciółek Alexis. Nikt nie wie o żadnych planach. To atak z zaskoczenia.

Zadzwonił telefon Layne’a. Wyciągnął go i zobaczył, że wyświetlacz mówi: „Dave Dzwoni”. Odebrał.

– Dave, jestem w środku…

– Coś się dzieje – przerwał mu Dave – Mam dyżur w twoim biurze, słucham Rutledge’a. Właśnie rozmawiał z kimś, komu powiedział, że jest za gorąco. Był przerażony, choć nie podał żadnych szczegółów. Ktokolwiek to był, nie słuchał. Teraz mam ciszę i patrzę, jak jego samochód się porusza. Wygląda na to, że może wyjeżdżać z miasta.

Devin umieścił pluskwy, a potem Layne umieścił urządzenie śledzące w samochodzie Rutledge’a. Mimo że rzeczy ostygły do tego stopnia, że były lodowato zimne, oba urządzenia były nadal stale monitorowane w biurze.

- Gdzie? – zapytał Layne.

- Jest na Green i wydaje mi się, że jest w drodze na 74 – odpowiedział Dave.

- Racja, dwie godziny temu Alexis McGraw wsiadła do samochodu z Nicolette Towers - powiedział mu Layne.

- Gówno! – syknął Dave.

– Miej na niego oko – rozkazał Layne - Mamy tu kilku chłopców, dostaniemy kogoś do śledzenia.

– No dobrze – powiedział Dave i rozłączył się.

Layne spojrzał na Merry’ego - Czy ktoś pilnował Rutledge’a?

- Dochodzenie trwa, ale dobiega końca, ponieważ nie mamy wystarczająco dużo. Po prostu gówniana policyjna praca, więc nie dostanie dobrej oceny wydajności, ale wygląda na to, że zostanie oczyszczony. Nie uciekł, co wyglądało dla niego dobrze. Kapitan odwołał jednostkę na ogonie – wyjaśnił Merry.

- Musisz to zgłosić. Kieruje się do Indy, wygląda na to, że 74. Po drodze musi dostać ogon. Właśnie z kimś rozmawiał, próbując przekonać ich, że jest za gorąco, a potem wyszedł – powiedział im Layne, a Sully wyjął telefon, zanim Layne skończył mówić.

Sully odsunął się i Layne usłyszał dzwonek telefonu Jaspera. Odwrócił się i omiótł swojego syna spojrzeniem, by zobaczyć, że Jasper wciąż trzyma się w tyle, z ciałem częściowo odwróconym, oczami wbitymi w ziemię i jest intensywnie skupiony.

Zanim zdążył ustalić, co robi Jasper, wyczuł, że Ryker jest w ruchu i odwrócił się, by zobaczyć, jak Ryker kieruje się w stronę swojego motocykla.

– Ryker – zawołał Layne, idąc za nim.

– Jadę na I-74 – mruknął Ryker.

– Ryker – Layne położył dłoń na jego dużym ramieniu, ale Ryker otrząsnął się i ruszył dalej.

– Zadzwoń, kiedy dowiesz się, dokąd jedzie – Ryker przerzucił nogę przez motocykl i usadowił się, wkładając kluczyk do stacyjki.

Ręka Layne’a wystrzeliła i wyrwał kluczyki swojemu przyjacielowi.

Ryker odwrócił głowę do Layne’a i miał ten przerażający wyraz twarzy.

- To nie jest dobry pomysł, bracie – warknął.

– Wsiadanie na motocykl nie jest dobrym pomysłem, kiedy jesteś wkurzony i chcesz wyrządzić szkody. Możemy mieć nadzieję, że jeszcze nic się nie stało. Czy tak jest, czy nie, Alexis i Lissa będą cię potrzebowały właśnie tutaj, nie muszą znajdować czasu, aby cię odwiedzić i porozmawiać z tobą przez szybę – odpowiedział Layne.

– Ona ma moją dziewczynę – warknął Ryker.

- Wiem i to nie pomaga, kiedy spędzamy czas na tej rozmowie. Zsiadaj z motocykla – rozkazał Layne.

Ryker spojrzał na niego.

- Tato – zawołał Jasper.

Layne zaryzykował i odwrócił się plecami do przerażającego, wkurzonego Ryker’a, by zobaczyć Jaspera biegnącego do niego.

– Tiffany nie odbiera telefonu – powiedział Jasper, kiedy się zbliżył.

Kurwa!

- Dostałem jej numer po tamtej ostatniej rzeczy i dzwoniłem do niej. Znam kogoś, kto ma numery niektórych jej znajomych i numer domowy i oni dzwonili. Nie ma jej w domu. Rodzice powiedzieli, że będzie spędzać czas z niektórymi swoimi dziewczynami. Żadna z jej przyjaciółek nie miała od niej wiadomości i nie miały planów.

– Zajmę się tym – mruknął Colt, wyciągając telefon.

- Tato – zwrócił na siebie uwagę Jasper.

– Co, kolego?

Jasper wyglądał dziwnie, a Layne znał ten wygląd. Nie widział tego od Jasa od lat. Był on wahający się, niepewny, tak jak wyglądał Tripp, kiedy musiał powiedzieć coś, co jego zdaniem mogłoby zabrzmieć głupio.

Jasper wciągnął go i powiedział cicho - Dobra, tato, słuchaj mnie uważnie, tak?

– Słucham cię – odpowiedział cicho Layne, gdy poczuł, że Ryker zsiada z motocykla, a Tripp, Devin i Merry zbliżyli się.

- Wiem, że nie mamy dużo czasu, ale czy pozwolisz mi to omówić? – zapytał Jasper, a Layne skinął głową.

- Okej - wyszeptał Jasper, po czym wziął głęboki oddech - Myślałem o tym wszystkim i coś nigdy nie pasowało mi w myślach, bo ten facet z Grupy Młodzieży jest tutaj od wieków, jakieś miesiące, prawda?

– Racja – zgodził się Layne.

- Więc nie wiem, jak oni myślą ani jak pracują, ale praca z trzema dziewczynami nie wydaje się być warta tej inwestycji, biorąc na to tyle czasu - ciągnął Jasper, a oczy Layne’a przeniósł się do Devina, którego szczęka była zaciśnięta.

Jego oczy wróciły do syna – No, dalej – ponaglił Layne.

- Więc wydawało mi się to dziwne, ale nie wiem, jak działają, więc nie myślałem o tym zbyt wiele, dopóki nie kazałeś nam pojechać do domu Giselle i zdobyć listę jej przyjaciół. Przebrnęliśmy przez to i żadna z jej przyjaciółek nie wiedziała zbyt wiele, ale jednym z nazwisk było Tara Murdoch. Pomyślałem, że to dziwne, bo Giselle nie trzyma się z Tarą, nikt nie trzyma się z Tarą. Jest dziwna, Gotka, mnóstwo kolczyków, czarna szminka, totalna postawa i niezbyt dobra. Tato ma czternaście lat i tatuaże.

Kurwa.

Layne spojrzał na Trippa – Tara Murdoch była Gotką w zeszłym roku?

Tripp pokręcił głową.

– Była blisko Giselle w zeszłym roku? - Layne kontynuował.

- Tak, tato - szepnął Tripp - Były najlepszymi przyjaciółkami.

Kurwa!

– Giselle powiedziała ci, dlaczego nie jest już przyjaciółką Tary? - Layne kontynuował.

- Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale Tara została Gotką. To nie jest coś, co lubiłaby Giselle. Takie rzeczy zdarzają się dziewczynom cały czas. Jednego dnia są blisko, a następnego nie - odpowiedział Tripp.

– Rozmawialiście z nią, kiedy robiliście obchód? – zapytał Layne Jaspera.

– Nie, poszliśmy do jej domu i… - pokręcił głową - Była tam, stała we frontowym oknie i obserwowała nas z tym dziwnym wyrazem twarzy. Po prostu stała tam, obserwując nas. Zadzwoniliśmy i zapukaliśmy, ale ona się nie poruszyła. Po prostu stała tam, obserwując nas. Myślałem, że to jakieś gotyckie gówno i wiedziałem, że nie była blisko Giselle, więc pomyślałem, że nic dla nas nie ma, więc odeszliśmy.

Layne skinął na Jaspera – Masz coś jeszcze?

Jasper skinął głową, wciągnął powietrze i odpowiedział - Summer Collins i Hannah Blair. Mitch namierzył je obie na przyjęciu pod koniec szkoły w zeszłym roku. Giselle, Tara, Summer i Hannah były znane jako piękności przechodzące z gimnazjum. Wszyscy faceci o nich wiedzieli. Giselle była nieśmiała. Tara zmieniła się w Gotkę. Summer jest bardziej nieśmiała niż Giselle, nie chodzi na mecze, nie wychodzi na pizzę, po prostu chodzi do szkoły, nie ma znajomych, których znam, i wraca do domu. Czasami też nie myje włosów. Po prostu próbuje zniknąć, wiesz? – zapytał Jasper, ale nie czekając na odpowiedź, kontynuował - Ale to Hannah. Hannah zniknęła.

Layne zwrócił się do Merry – Dostałeś raport o zaginięciu Hannah Blair?

Merry potrząsnął głową, ale Tripp się odezwał – Ona jest w szpitalu, tato. Wszyscy o tym wiedzą. Od tego lata. Mówi się, że jest w katatonii. Nie rozmawia z nikim. Nawet nie z rodzicami, jej przyjaciele przestali ją odwiedzać. Ona po prostu… odeszła.

Kurwa, kurwa, pieprzone piekło. Devin miał rację. Coś przeoczyli.

Nicolette Towers już urządziła imprezę.

- Wszystkie należały do Grupy Młodzieży? – zapytał Layne Trippa.

- Nie wiem na pewno, ale tak myślę. Wiem, że Tara to należała — odpowiedział Tripp.

- Brunetka, blondynka, ruda? – zapytał Layne.

- Tara była blondynką, ale teraz jej włosy są czarne – odpowiedział Tripp. – Ale tak, Summer ma rude włosy, a Hannah była ciemna.

Layne spojrzał na Merry’ego, ale on już wyciągał telefon, mrucząc - Mam to.

– Rozumiem, to nie było głupie – wymamrotał Jasper, a Layne spojrzał na swojego chłopca, by zobaczyć, że nie wyglądał dobrze. Wyglądał na chorego. Myślał, że spieprzył.

– Jasper, otrząśnij się z tego. Nie mogłeś ich uratować, ale teraz możemy być w stanie uratować Alexis i Tiffany. Skup się na tym. Tak?

- Powinienem był coś powiedzieć – wciąż mamrotał, ale robił to, wyglądając gorzej.

- Otrząśnij się Jasper, musisz pomyśleć - skierował wzrok na Trippa – Potrzebuję, żebyście obaj pomyśleli. Jakieś inne dziewczyny? Trio. Blondynka, brunetka, ruda. W zeszłym roku były normalnymi, atrakcyjnymi dziewczynami i zrobiły zwrot w lecie. Mogą być uczennicami pierwszej lub drugiej klasy. Należały do Grupy Młodzieży, ale teraz nie chodzą.

Tripp pokręcił głową. Jasper myślał.

– Jas – podpowiedział Layne.

- Nie - odpowiedział - Ale żeby być pewnym, potrzebuję moich roczników.

- Gdzie są, u nas czy u waszej mamy?

- U mamy – odpowiedział Jasper.

- Jak pomyślisz o kimś, od razu dzwoń do Merry’ego; nie do mnie, Merry. Tak? - Jasper skinął głową, a Layne spojrzał na Devina - Zabierz chłopców do ich mamy - Devin skinął głową, podchodząc do Calais, a Layne spojrzał na Trippa – Ty też, kolego. Siódma i ósma klasa w zeszłym roku, tak?

– Tak – mruknął Tripp i pobiegł za Jasperem i Devin’em.

Merry i Sully podeszli do Ryker’a i Layne’a.

– Tennessee potrzebuje telefonu, Sul, muszą szarpnąć Gouldinga – powiedział Layne – Ukrył przed nami informacje. Dostarczył na imprezę co najmniej trzy dziewczyny, może więcej. Jeśli ich nie dostarczył, przygotował je. Musimy dowiedzieć się wszystkiego, co wie. Musimy wiedzieć, czy jest więcej dziewczyn. Potrzebujemy go złamanego.

Sully skinął głową i ponownie odsunął się, spoglądając na swój telefon.

Merry powiedział - Muszę dostać się na komisariat.

– Dobrze – odparł Layne, ale Merry już był w ruchu.

– Jak myślisz, co możesz uzyskać od tych dziewczyn? - zapytał cicho Ryker ze strony Layne’a, a Layne spojrzał na niego.

– Może lokalizację, choć wątpię, żeby ją zdublowała. Zdecydowanie powód do nakazu – odpowiedział Layne.

- Oczywiście, żadna z nich nie mówiła – zauważył Ryker.

– Prawdopodobnie zbyt przestraszone – odparł Layne.

– Więc może teraz też nie będą mówiły – zauważył Ryker, z napiętą twarzą i ciałem. Był człowiekiem, który lubił być w ruchu, w wirze wydarzeń. Kiedy Alexis była na linii, to go zabijało.

- Marissa Gibbons była twarda jak stal, Ryker, a mówiła, bo nie chciała, żeby inna dziewczyna musiała stawić czoła temu, co jej się przydarzyło. Będą mówiły.

- To zajmie trochę czasu. One… – zaczął Ryker.

– Cierpliwości, bracie – szepnął Layne i Ryker znów stał się przerażający.

– Twoja dziewczyna nie dotrzymuje teraz towarzystwa czystemu złu, bracie – odszepnął.

Layne wytrzymał jego spojrzenie - Trzymaj się mnie, wielkoludzie.

Ryker spojrzał mu w oczy, a na policzku zadrgał mu mięsień. Potem spojrzał na dom i wymamrotał - Muszę sprawdzić, co u mojej małej.

Potem poszedł do domu.

Layne spojrzał na swoje buty, myśląc, kurwa, coś nam cholernie umknęło.

Spojrzał w górę, gdy Joe Callahan zatrzymał swojego pickupa przed domem, Mustang Vi wjechał za nim. Patrzył, jak Vi wysiadała, odsunęła swoje siedzenie, by dostać się do dziecięcego fotelika Angeli z tyłu. Cal zeskoczył i podszedł do Layne’a ze skupionym wyrazem twarzy.

Właśnie dotarł do Layne’a, kiedy VW Beetle Feb Colton wjechał za Mustanga.

To były kobiety z miasteczka. Jak nadchodziły kłopoty, one zwierały szeregi.

Cal zatrzymał się przy nim.

– Mów do mnie – rozkazał.

Layne spojrzał na niego i zaczął mówić.

Vi z Angelą u jej biodra i Feb ze swoim synem Jackiem wpadły do domu.

*****

Kiedy Layne nie mógł już dłużej tego znieść, oderwał oczy od Tary Murdoch, jej płaczącej matki, jej ojca o kamiennej twarzy, cicho mówiącego Patricka Sullivana, czujnego psychologa dziecięcego i wyszedł z pokoju obserwacyjnego.

Cal ruszył z nim.

Layne wyciągnął telefon z kurtki, przewinął w dół i wcisnął przycisk start, idąc do bzyczącej sali głównej.

- Co? - Ryker szczeknął mu do ucha.

– Spotkajmy się w mieszkaniu Towers w Brendel – rozkazał Layne.

- Będę tam wczoraj - odpowiedział Ryker, a potem była martwa cisza.

– Tanner – mruknął Cal.

Layne zatrzymał się i odwrócił do niego.

- Możesz tu zostać lub jechać ze mną – stwierdził Layne.

– Jestem z tobą – odparł natychmiast Cal.

- Tanner! - Sean O’Leary podbiegł do niego.

Layne zwolnił i skręcił i spojrzał na Seana.

- Tak?

– Złe wieści i w pewnym sensie dobre wieści – powiedział Sean, a kiedy Layne tylko gapił się niecierpliwie, Sean kontynuował – Rutledge nie zaprowadził nas na miejsce, ale zaprowadził nas prosto do czterech członków jej armii. Policjant na jego ogonie wezwał wsparcie. Przybyli szybko, ale czekali i byli tam, gdy Rutledge albo naciskał zbyt mocno, albo się niecierpliwił. Bez względu na przyczynę oddano strzały, chłopcy weszli.

– Rutledge? – zapytał Layne.

- Oberwał. Nadal żyje, choć jest źle i jest w drodze do szpitala – odpowiedział Sean.

- Kurwa, Sean, to nie jest dobra wiadomość – uciął Layne.

- Nie, dobra wiadomość jest taka, że Rutledge powalił jednego z jej armii, gliniarze zdobyli pozostałych trzech, wszyscy byli uzbrojeni i, człowieku, jest bardzo prawdopodobne, że dostaniemy balistyczne dopasowanie na kulach, które wyciągnęli z ciebie – odpowiedział Sean.

Sean miał rację, to była w pewnym sensie dobra wiadomość.

- Ktoś z jej załogi wie, gdzie ma odbyć się przyjęcie? – zapytał Layne.

- Teraz z nimi pracują – odpowiedział Sean.

Layne skinął głową i ruszył się, Cal poruszał się razem z nim. Rozdzielili się na parkingu, oboje szli do swoich samochodów, Cal jechał blisko, gdy Layne jechał do Brendel.

Motocykl Ryker’a stał u podnóża schodów prowadzących do mieszkania Towers. Layne nie zawracał sobie głowy znalezieniem miejsca, podobnie jak Cal, zaparkowali przy krawężniku. Obaj wysiedli i zaczęli biec po schodach, gdzie czekał Ryker.

– Rozwal to – rozkazał Layne, odwracając głowę do tyłu, by spojrzeć na Ryker’a, który nie zwlekał. Cofnął się o krok, podniósł swój wielki motocyklowy but i drzwi mieszkania wpadły do środka.

Alarm natychmiast się włączył, Ryker i Layne zignorowali go i obaj weszli w przestrzeń. Cal podszedł do panelu alarmowego, oderwał przód, skręcił ze sobą kilka przewodów i alarm się zatrzymał.

– Cholera, dziecinna zabawka – mruknął, przenosząc wzrok na Layne’a - Rocky tu mieszka. Dodaj to do listy zadań, stary.

Layne nie musiał zastanawiać się nad bezpieczeństwem Roc. Rocky oficjalnie nie mieszkała od tej nocy w Pieprzonym Brendel.

– Czego szukamy? – zapytał Ryker.

– Czegokolwiek – odpowiedział Layne - Rozejrzyj się.

- Devin przejrzał to miejsce, bracie, i odnoszę wrażenie, że jest dobry w tym, co robi – zauważył Ryker, zdejmując poduszki z kanapy.

Layne podniósł poduszkę, którą zdjął Ryker, wyszarpnął z dżinsów scyzoryk i spojrzał na Ryker’a.

– On musiał postępować delikatnie – powiedział cicho Layne - My nie musimy.

Potem rozciął poduszkę nożem.

Ryker uśmiechnął się swoim brzydkim uśmiechem. Był pozbawiony humoru, ale wypełniony czymś innym, co czyniło go brzydszym i o wiele bardziej przerażającym.

Potem gołymi rękami rozerwał poduszkę na pół.

*****

Mieszkanie Towers było czyste, więc przenieśli się do Rutledge’a.

Słysząc to, Cal i Ryker rozdzierali na dół. A przynajmniej robił to Ryker.

Layne pracował w sypialni, kiedy podniósł materac na łóżku, jego oczy spoczęły na spodzie materaca, aby przejść do sprężyn na skrzyni, a potem jego oczy odskoczyły.

Szwy.

Gówno.

Zajął się materacem, przykucnął do szwów i ostrożnie wsunął nóż. Odrywając materiał, sięgnął i poczuł to. Znalazł krawędź, wyciągnął dużą, szarą kopertę, a jednocześnie wciągnął powietrze.

Wiedział, że nie chce zobaczyć, co jest w środku. Mimo to ostrożnie otworzył kopertę, wytrzepał zdjęcia osiem na dziesiątki na materac i użył noża, żeby je przesunąć, gdy żołądek mu ściskał.

Rutledge. Rutledge i Towers. Towers z dziewczynami z Rutledge’m patrzącym w kadrze. Rutledge z dziewczynami, których Layne nigdy nie widział. I także Rutledge z Tarą Murdoch.

Stał, odrywając oczy, patrząc na ścianę, poświęcając chwilę na zebranie swojego gówna.

Potem wyciągnął telefon i zadzwonił do Merry’ego.

– Mam nadzieję, że to dobre, duży człowieku, bo ja…

- Właśnie znalazłem dowody na to, że Harrison Rutledge jest pedofilem – powiedział mu Layne.

Cisza wtedy - Gdzie jesteś?

– Mieszkanie Rutledge’a.

– Człowieku, wciąż mamy nakaz przeszukania – warknął Merry.

- Dobrze, w takim razie pomogliśmy departamentowi w zaoszczędzeniu czasu – odparł Layne - Skończymy, zostawimy widoczne to, co musisz zobaczyć i wyprowadzimy się. Nikt nie musi wiedzieć, że nie wy zrobiliście ten bałagan, chłopcy.

– Kurwa, Tanner – syknął Merry.

- Merry, wyssij to i pracuj z tym – poradził Layne.

- To nie jest twój ciężar, bracie, nie zawiodłeś tych dziewczyn – powiedział cicho Merry.

– Nie, bracie, wszyscy zawiedliśmy – odparł Layne, rozłączył się i dalej patrzył.

*****

- To bzdura! - Ryker szczeknął - marnowanie czasu.

Oczy Cala spoczęły na Layne. Z telefonem przy uchu wyszedł z biura Layne’a do recepcji, zamykając drzwi. Cal sprawdzał wszystkie numery na rachunku za telefon komórkowy Rutledge’a. Miał połowę.

Dave siedział przy biurku w recepcji z drugą połową. Zrobili w mieszkaniu zdjęcia wielu, mieli nadzieję, przydatnych dokumentów i poszli do biura Layne’a, żeby je wydrukować.

Ryker i Layne przeglądali wyciągi z kart kredytowych.

– Skup się, Ryker – poradził Layne.

- Każda sekunda, którą marnujemy… - warknął Ryker.

- Chcesz trzymać się za ręce i medytować, mając nadzieję, że jej lokalizacja pojawi się w głowie jednego z nas? - Layne odwarknął – A może chcesz zbadać tego skurwiela i mieć nadzieję, że potknął się i zaprowadzi nas do twojej dziewczyny?

Ryker spojrzał na niego. Layne powstrzymał jego spojrzenie, po czym spojrzał z powrotem na wyciągi.

Jego oczy przesunęły się po tym, który trzymał w dłoni, w dół i z powrotem.

Potem się zatrzymał.

Miał wyciągi z sierpnia. Sierpień był miesiącem, w którym, według tego, co Tara Murdoch powiedziała Sully’mu, odbyła się impreza. Zaczęło się od sesji zdjęciowej, podczas której dziewczętom dali szampana z dodatkiem Rohypnolu lub inne szybko działające pigułki gwałtu. Obudziła się z zawiązanymi oczami. Knebel z kulką z zawiązany miała na ustach. Opisała, że czuła to jak knebel, a on to widział na zdjęciach. Była przywiązana do łóżka. Wzięła pięciu mężczyzn, żadnego z nich nie widziała, jednego znała. Nie miała pojęcia, ile czasu każdy z nią miał, ale poinformowała, że nie spieszyli się. Jednak dziewczynie, która tego doświadczyła, pięć minut mogło wydawać się pięcioma godzinami.

Kiedy to się skończyło, Towers przekazała jej ostrzeżenia i były one dobre. Żadna z dziewczyn nie odezwała się ze strachu, że to się powtórzy. Każda z nich miał młodszą siostrę. Każdej z nich powiedziano, że, jak będą mówiły, wrócą, a siostry będą im towarzyszyć. Alexis nie pasowała do tego profilu, ale Giselle i Tiffany pasowały. Dziewczynom kazano powiedzieć rodzicom, że były ze sobą. Zrobiły to i trzymały swój sekret, dopóki Tara nie wyrzuciła go w pokoju przesłuchań.

Hannah postradała zmysły. Summer zamknęła się w sobie. A Tara zbudowała mur.

A Harrison Rutledge zamówił sobie kilka drinków z baru przed swoją kolejką i ten głupiec zapłacił za nie kartą kredytową.

Layne wstał, chwytając kurtkę i warknął - Chodźmy.

Głowa Ryker’a wystrzeliła, gdy wstał z Layne’em - Co dostałeś?

Layne nie odpowiedział. Wyjął komórkę i był za drzwiami. Oczy Cala powędrowały do niego, gdy Layne przyłożył telefon komórkowy do ucha.

Skinął głową w stronę drzwi, Cal odjął komórkę od ucha i ruszył z nimi. Dave nie przegapił ani chwili i rozmawiał przez telefon.

Merry odpowiedział - Masz coś, Tanner?

- Poproś Departament Policji Indianapolis, aby wysłali jednostki do każdego ekskluzywnego hotelu w Indy, zaczynając od Townsend. I powiedz im, żeby weszli po cichu - rozkazał Layne.

- Okej - odpowiedział Merry i rozłączył się.

Layne poprowadził Ryker’a i Cala po schodach.

*****

– Trzymaj się mnie – mruknął Layne, jadąc przez parking podziemny.

– Powinniśmy wejść do środka – syknął Ryker.

– Trzymaj się mnie – powtórzył Layne.

- Cholera, to jest gówno. To bzdura - mruknął Ryker.

- Taka kobieta nie wróci na miejsce swojej zbrodni – wyjaśnił Layne - Rutledge miał swoją chorą zabawę w Imperial. Drugie miejsce w Indy to Townsend. Ona tam jest i jest typem kobiety, która potrafi wyczuć zagrożenie. Ucieknie. Musi zejść, bracie.

Potem to zobaczył i zahamował.

Nie srebrne BMW, jej sportową czerwoną Mazdę.

Przestawił samochód na neutralny, włączył hamulec i zwrócił się do Ryker’a.

- Nóż - warknął.

Ryker nie wahał się; jego ręka powędrowała do paska. Wcisnął guzik na swoim wielkim nożu, wyrwał go i podał.

Layne otworzył drzwi, rozkazując - Zostań tutaj.

Pobiegł szybko do mazdy, machając palcami i komunikując się z Calem. Cal skinął głową przez przednią szybę i minął Suburban’a.

Layne nie patrzył, żeby zobaczyć, dokąd pojechał Cal. Przykucnął przy tylnej oponie, wbijając nóż Ryker’a w gumę. Ruszył do przodu i przebił przednią oponę. Pobiegł wokół samochodu i zrobił to samo po drugiej stronie. Potem pobiegł z powrotem do swojego SUV’a.

Wskoczył do środka, wręczył Ryker’owi nóż, wyciągnął komórkę, wrzucił bieg, zwolnił hamulec, zlokalizował wejście dla pieszych do parkingu i wyszukiwał miejsce z dobrą widocznością, a jednocześnie przewijał w telefonie.

Wcisnął Dzwoń i przyłożył go do ucha.

- Yo - powiedział cicho Merry.

– Jesteś w Townsend? – zapytał Layne. Widząc wolne miejsce, zaczął manewrować do tyłu swoim olbrzymem, wciąż mówiąc.

– Tak, właśnie tu przyjechałem. To jest to, bracie. Dyrekcja mówi, że trzy tygodnie temu mieli niezwykłą rezerwację. Jednego dnia dla wielkich pieniędzy, całe piętro apartamentów opróżnione. Musieli żonglować, ale zrobili to. Jestem w pokoju ochrony. Mają kamery na korytarzach. Ma wartowników. Dwóch przy windach. Jeden na zewnątrz każdego pokoju. Trzy pokoje. Dwóch przy wyjściu awaryjnym. Hotelowi powiedziano, że jest to VIP z rygorystycznymi zabezpieczeniami i że potrzebuje poufności i dyskrecji, co hotel im zapewnił. Więc mamy tam siedmiu chłopców, z tego co widzę po wybrzuszeniach w ich marynarkach, ciężko uzbrojonych. Nie wiemy, czy jest ich więcej w pokojach, a hotel ich nie liczył, biorąc pod uwagę obietnicę dyskrecji i tak dalej. Tutejsza policja zbiera zespół, aby zdobyć piętro bez dodatkowych szkód.

- Trzy pokoje? – zapytał Layne, ustawiając ciężarówkę w położeniu neutralnym, wciskając hamulec i wyłączając zapłon.

- Niedobre wieści, bracie - odpowiedział Merry, a kark Layne’a zesztywniał.

- Co?

- Dokądkolwiek szła Tiffany, zabrała ze sobą siostrę. Ma trzynaście lat, Tanner.

Jezu, Jezu, kurwa.

Nie chciał pytać z Ryker’em u boku, ale musiał zapytać.

- Czy imprezy się rozpoczęły?

– Ryker jest z tobą? – zapytał Merry.

– Tak – odpowiedział Layne.

- W takim razie nie odpowiadam na to pytanie w tej chwili – odpowiedział Merry.

Layne zacisnął zęby i zacisnął się w piersi. Alexis McGraw była w jego domu. Ryker i Lissa siedzieli z Layne’m i Rocky przy stole w jadalni, popijając piwo i strzelając gówno, gdy Alexis i Seth, Keira i Jasper, Tripp i Giselle wylegiwali się na kanapie, strzelając gówno dzieciaków. Alexis była pełna charakterku, dobrego, choć miał przewagę. Ale pod tym była słodkim dzieciakiem.

– Masz na nią oko? – zapytał Layne.

Merry wiedział, o co pytał Layne – Wszędzie ubrani po cywilnemu, wielkoludzie, ale nikt nie widział Towers. Może jest w jednym z pokoi. Skanują teraz nagranie z monitoringu, żeby sprawdzić, czy weszła do hotelu.

- Ona gdzieś jest. Obserwuję jej samochód. Czerwona Mazda na parkingu, ale nie hotelowym, po drugiej stronie ulicy i na południe. Unieruchomiłem samochód. Jesteśmy na trzecim poziomie.

– Zadzwonię.

– Merry, ona nie ucieknie – ostrzegł Layne.

– Jak narobisz bałaganu, Tanner, ja to posprzątam – odparł Merry.

Layne usłyszał rozłączenie i zamknął telefon.

- Powiedz mi - szepnął Ryker tonem złamanego mężczyzny.

Oczy Layne’a powędrowały na niego.

– Nie każ żałować mi, że jesteś u mego boku – ostrzegł cicho Layne. Ryker wpatrywał się w niego i powietrze w kabinie stało się duszne.

- Rozwalę to, żeby cię chronić - szepnął Layne - Nie pomyl się co do mnie, Ryker. Zrobię, co będę musiał, żebyś był bezpieczny, abyś mógł się nią zaopiekować, bo bracie, ona cię teraz potrzebuje. Nie spieprz tego.

Oddech Ryker’a zaczął być wyraźnie ciężki, a jego ogromna klatka piersiowa poruszała się wraz z nim.

– Nie mogę tego zamknąć, bracie – wyszeptał.

- Tak, możesz.

– Nie, Tanner.

- Skup się, bracie.

– Lexie – wyszeptał.

Skup się – warknął Layne.

- Nie mogę.

- Bądź jej bohaterem, Ryker. Nie każ jej i jej matce stracić więcej, niż dzisiaj straciły.

Patrzyli sobie w oczy, a Ryker nadal ciężko oddychał.

- Głęboko, Ryker, oddychaj głęboko, nie płytko, wciągnij powietrze, zatrzymaj je - nalegał Layne.

Ryker skinął głową i wziął głęboki oddech, odwrócił się twarzą do przodu, nie odrywając oczu od mazdy i zaciskając pięści na udach.

Layne odetchnął, pochylił się, opuścił drzwiczki do schowka i wyciągnął swoją trzydziestkę ósemkę.

– Jak będzie szła do samochodu, ja wkroczę. Ty zadzwonisz do Merry’ego. Cal zapewnia osłonę. Jesteś ostatnią deską ratunku. Masz to?

– A jeśli nie będzie sama?

- To nie jest sprawa najpierw strzelaj, a później zadawaj pytania, Ryker. Nie jesteśmy funkcjonariuszami prawa. Stąpamy tu po cienkim lodzie, robimy tylko tyle, żeby Merry mógł nas kryć. To jest sprawa ubezwłasnowolnić i uwięzić, tak? – rozkazał Layne.

Ryker ponownie skinął głową.

- Więc skoro zapewniasz schronienie, masz swoją czterdziestkę piątkę? - zapytał, chociaż wiedział. Ryker nigdzie się nie ruszał bez swojej czterdziestki piątki.

Ryker pochylił się i wyciągnął zza pasa swoją czterdziestkę piątkę. Potem skinął głową do Layne’a.

Layne zadzwonił do Cala.

– Yo – odebrał Cal - Domyślam się, że Mazda jest ważna.

- To jej. Masz na to oko?

- Tak.

- Jak podchodzi, ja wchodzę, ty i Ryker chronicie mi tyły. Masz broń, czy potrzebujesz, żebym ci ją zdobył?

- Moja żona została porwana i prawie postrzelona w głowę, stary. Wszędzie mam broń.

- Przyjmuję to za tak.

- Dobry wybór, bo to było tak.

– Racja, skończyliśmy – stwierdził Layne i zamknął telefon.

Potem sięgnął w górę, zgasił wewnętrzne światło kabiny, wyciągnął kluczyki ze stacyjki, rzucił je Ryker’owi, który je złapał, a jego wzrok powędrował do drzwi prowadzących na schody.

Layne miał rację, czuła zagrożenie. Nie czekali nawet pięć minut, a drzwi na schody się otworzyły i pojawiła się Nicolette Towers, ubrana w chory, pieprzony strój hostessy na imprezę gwałtu zbiorowego na nastolatkach, w fantazyjnej sukience i szpilkach na wysokich obcasach, z włosami do góry, z twarzą umalowaną do perfekcji. Miała ochroniarza, ale, dzięki Chrystusowi, tylko jednego.

Ryker otworzył telefon i Layne nie patrzył na niego. Otworzył drzwi, prześlizgnął się wokół nich, nie zamknął ich, pobiegł szybko i cicho, poruszając się za zaparkowanymi pojazdami, nie spuszczając oczu z Towers i jej zbira.

Szli szybko, ale byli zaangażowani w intensywną rozmowę, co było błędem. Przynajmniej ochroniarz powinien być czujny. Musieli namierzyć intensywność operacji szykującej się w hotelu.

Ona wyglądała na wkurzoną. On wyglądał na nakręconego.

Layne przesunął się po boku Pathfindera, ustawiając się przy masce. Szli w jego stronę. Pochylił się z ciałem schowanym za pojazdem, wycelował broń i oparł ręce na masce.

- Ręce tak, bym mógł je zobaczyć - warknął, gdy byli dwa samochody od Mazdy.

Zbir nie zawahał się. Wyciągnął broń z kabury na ramieniu i zaczął strzelać. Towers rzuciła się do Mazdy.

Kule uderzyły w Pathfindera i odbiły się rykoszetem. Layne odpowiedział ogniem prawie na oślep, po czym uchylił się. Więcej ognia oddano w jego stronę, ale także od Cala strzelającego z przeciwnego kierunku.

Pathfinder przestał przyjmować trafienia, a Layne poderwał się i zobaczył, że zbir był obrócony, odpowiadając na ogień Cala. Layne wycelował i wystrzelił, trafił kulę w łydkę i facet upadł na kolano. Cal dalej strzelał, a do gry wkroczyło więcej wystrzałów. Ryker wykonał swoją akcję i włączył się.

Mazda cofnęła się z miejsca, Towers skręciła kierownicą i jechała na felgach. Albo nie wiedziała, albo nie obchodziło jej to, że jej mężczyzna był za nią, bo Mazda wjechała w niego. Layne nie był w stanie zobaczyć, jak go trafiła, ale usłyszał jego wycie agonii. Wrzuciła jedynkę, a Layne wyszedł z ukrycia, przykucnął i rzucił się na maskę jej samochodu.

Znalazł oparcie na krawędzi maski przy przedniej szybie jedną ręką, brzuchem do metalu, z oczami utkwionymi w jej oczach.

Przekręciła kierownicę i ciało Layne’a poślizgnęło się. Uderzyła w jakiś samochód i przejechała szurając o niego, a potem następny, wciąż się jadąc.

Potem skręciła kierownicę w drugą stronę, aby skręcić przez parking, Mazda była prawie niekontrolowana, jadąc na felgach, a ciało Layne’a poleciało razem z samochodem. Jego chwyt ześlizgnął się, ale trzymał się palcami.

Wyprostowała samochód, a on podniósł broń, celując w jej ramię.

Pociągnął za spust w chwili, gdy ponownie skręciła kierownicę, jego strzał ześlizgnął się, podobnie jak jego ciało. Tracił uchwyt. Nie byłby w stanie dłużej wytrzymać. Prześlizgiwali się po samochodach, metal o metal, iskry latały wokół jego nóg. Layne podciągnął się z powrotem na maskę, uniósł broń i wycelował, gdy usłyszał syreny.

Przecięła kolejny przejazd i zmieniła kierunek, ale Layne oddał dwa strzały przez przednią szybę, po czym puścił się, tocząc się wraz z ruchem samochodu. Miał szczęście i wtoczył się prosto na maskę innego pojazdu, zamiast upaść na ziemię i wpaść pod jej koła lub zostać roztrzaskanym między Mazdą a innym samochodem.

Przetoczył się przez przednią szybę i opuścił na nią plecy. Zwinął się do siadu w samą porę, by zobaczyć, jak Towers przejeżdżała przez dwa puste miejsca, uderzyła w bok samochodu i zatrzymała się.

Layne ześlizgnął się z samochodu i podniósł się na nogi, biegnąc w chwili, gdy dotknęły ziemi.

Otworzyła drzwi na oścież i wypadła, czołgając się. Podniósł broń, wycelował i krzyknął - Nie ruszaj się!

Przewróciła się na plecy, podnosząc w jego kierunku dwudziestkę dwójkę, a krew plamiła przód jej sukienki.

Ryker nadszedł z prawej. Przepychając swoje wielkie ciało przez otwór, spadł między poziomami, jego nogi jak pnie drzew uderzyły w beton, a potem wstał i wycelował w nią swoją czterdziestkę piątkę.

- Daj mi powód – warknął.

Cal wpadł za Layne’a, po czym zwolnił z wyciągniętą bronią, wycelował i przechylił głowę w stronę celownika. Przesunął się do przodu obok Layne’a.

Jej oczy okrążyły mężczyzn, po czym jej ręka opadła. Nie żeby się poddawała. Nie mogła już tego utrzymać. Layne wiedział o tym, ponieważ jej ciało też opadło płasko na plecy na beton w parkingu.

Bańka krwi uciekła z jej ust i zsunęła się po wargach.

Wszyscy zbliżyli się powoli, z wyjątkiem Ryker’a, który dotarł tam szybko i wyrzucił jej broń z ręki.

Słyszeli jej sapanie, a potem krew zabulgotała jej w gardle.

Ryker przykucnął obok niej, a Layne i Cal napięli się.

– Bracie – szepnął Layne, gdy jednostki ślizgały się wokół parkingu, z piskiem opon zatrzymując się, wyły syreny i migały światła.

Było dużo hałasu, ale mimo to Layne usłyszał, jak Ryker wciągał flegmę do gardła.

Potem pochylił się i splunął, a oślizgły, żółty glut trafił ją w kość policzkową, rozpryskując się w jej oku.

– Cipa – syknął i wyprostował się.

- Stój - rozkazał mundur i wszystkie oczy przeniosły się na zbliżających się gliniarzy.

Layne opuścił rękę z pistoletem, tak samo Cal. Ryker wsunął swój za pasek z tyłu.

Gliny musiały się być poinformowane przez w Merry’ego. Natychmiast stracili zainteresowanie Layne’m, Calem i Ryker’em i wycelowali broń w Towers.

– Chooolera – warknął powoli Cal, a Layne spojrzał na niego i zobaczył, że patrzył na Layne’a. Potem uśmiechnął się równie wolno – Jesteś szalonym sukinsynem. Pieprz mnie, wskoczyłeś na jej samochód, człowieku.

Ryker podszedł bliżej, nie odrywając oczu od Layne’a.

Potem powiedział dwa słowa.

- Epickie, bracie.

*****

Layne, Cal i Ryker weszli do foyer Townsend, gdy Merry przechodził przez nie.

W chwili, gdy Merry ich zobaczył, uśmiechnął się szeroko, przyspieszył krok, a pięść, która ściskała pierś Layne’a, rozluźniła się.

Nie było powodu do uśmiechu.

Chyba że zdarzył się cud.

- Wieści się rozeszły, wielkoludzie, pamiętaj o nas, maluczkich, kiedy będziesz się wygrzewał w słońcu LA w blasku supergwiazdy – zauważył Merry po dotarciu.

- Co? – zapytał Layne przy tym nieoczekiwanym rozpoczęciu.

– W garażu są kamery z obsługą, Tanner. To gówno lata tak szybko…

- Zechcesz uciąć te bzdury i opowiedzieć mi o mojej dziewczynie? - Ryker warknął, a Merry spojrzał na niego, wciąż uśmiechając się.

– Tak, stary – powiedział bez wahania - Zajęli piętro. Jedyną przelaną krwią była krew, która zasługiwała na przelanie. Zespół, który stworzyli, był na najwyższym poziomie. Kiedy weszli do pokoi i wszyscy klienci byli w środku. Szampan i przystawki. Dobra wiadomość dla ciebie, bracie, jest taka, że Alexis i inne dziewczyny nie odzyskały jeszcze przytomności. Są nie tylko nietknięte; nawet nie wiedzą, gdzie są – Merry spojrzał na Layne’a – Najwyraźniej czekali, aż się obudzą. Każdy apartament miał dwie sypialnie i salon. W każdym apartamencie w jednej sypialni były nasze dziewczyny, w salonie były drinki i przekąski, w ostatniej sypialni dziewczyny z jej stajni. Zapowiedzi ostatniego aktu, ale nie dostali finałowego aktu. Niektórzy z nich zostali złapani na gorącym uczynku. Zboczeńcy są wypieprzeni, każdy z nich, bez spodni, czy w spodniach.

– Nic jej nie jest? - Ryker warknął.

- Jest absolutnie w porządku. Jest z kobietą oficerem i wciąż jest nieprzytomna – odpowiedział Merry.

I wtedy Ryker upadł. W jednej sekundzie stał, w następnej jego tyłek był na podłodze, kolana zgięte do sufitu, przedramiona na kolanach i głowa pochylona między nogami. Merry, Cal i Layne spojrzeli z góry na wielkiego mężczyznę, którego ten cud powalił.

Kiedy ramiona Ryker’a zaczęły się trząść, Cal odsunął się, Merry spojrzał na swoje buty, ale Layne przykucnął obok swojego przyjaciela.

Owinął dłoń wokół jego grubego karku i podszedł bliżej.

- Colt powiedział mi, że skoro używali Boga, może On byłby zmotywowany do pomocy - Layne mruknął, nacisnął szyję Ryker’a i puścił go – Najwyraźniej był zmotywowany.

Ryker skinął głową w swoje kolana.

Layne wyprostował się, a Merry przesunął się o dwa kroki do Cala, dając Ryker’owi czas.

- Nic nowego? – zapytał Layne.

- Rutledge nadal jest na operacji. Towers jest przewożona, nie mam pojęcia dokąd, ale mamy ją za kradzież tożsamości, wiele przypadków prostytucji nieletnich, wiele przypadków gwałtu, szantażu, porwania, a broń jej chłopców pasuje do kul, które cię trafiły, bracie, bronią się i mówią, że kazała zabić, więc dochodzi spisek w celu popełnienia morderstwa. Jak przeżyje po tym, jak trafiłeś ją dwa razy w klatkę piersiową, już nigdy nie weźmie wolnego oddechu.

– A co z innymi jej dziewczynami? – zapytał Layne.

- Za wcześnie, by o tym mówić, bo są przewożone na komisariat na przesłuchanie. Chociaż określono lokalizację co najmniej jednej z jej stajni. Teraz szykują nalot. Może być więcej. W każdym z tych pokoi były trzy lub więcej dziewczyn, Tanner, a wczesne informacje mówią, że te dziewczyny to nie wszystko, co ona miała – odpowiedział Merry – Trochę zostawiła.

– Jezu – wymamrotał Cal, słowo pełne obrzydzenia - Jak było to takie duże, jak to możliwe, że było poza radarem Policji Indianapolis?

Merry potrząsnął głową - Nie wiem, poza tym suka była sprytna. Ale myślę, że się dowiemy.

- Moje źródło twierdzi, że pracowała jako opiekun zastępczy – Layne przypomniał Merry’emu.

– Tak, sprawdziliśmy to. Zrobiła to, ale podobnie jak z Grupą Młodzieży, rekrutowała przez podstawionego faceta, lub w tym przypadku kobietę, do upadku. Kobieta, która działała jako jej agent, obecnie jest w areszcie tymczasowym, ale Towers nigdy nie pozwoliła jej podejść wystarczająco blisko. W rzeczywistości kobieta nigdy nie widziała Towers. Przekazywała je członkowi załogi Towers, który zniknął po tym, jak Opieka Społeczna zaczęła węszyć i rozpoczęła śledztwo i nigdy nie został zlokalizowany. Dziewczynki nigdy nie zostały odzyskane, chyba że później pojawiły się jako prostytutki, gwiazdy porno, suki motocyklistów i równie ograniczające zawody. Ten sposób umarł siedem lat temu.

Ryker dotarł do ich grupy.

– Chcę zobaczyć Alexis – oznajmił.

Merry spojrzał na niego i skinął głową. Odwrócił się do mundurowego, który stał z oficerem w cywilu i gwizdnął.

Kiedy zwrócił na siebie uwagę mundurowego, skinął głową w stronę Ryker’a.

- Ten facet jest opiekunem Alexis McGraw, rudowłosej dziewczyny w pokoju dwanaście zero trzy. Chce zobaczyć swoją dziewczynę.

Mundurowy omiótł wzrokiem Ryker’a od stóp do głów, a potem spojrzał zmarszczony na Merry’ego. Ryker wyglądał jak strażnik bram piekieł, a nie strażnik ładnej, czternastoletniej rudowłosej.

– Jest spoko – zapewnił Merry.

– Merry, porozmawiasz teraz z dziewczynami, czy mogą wrócić do domu? – zapytał Layne i Merry odwrócił się do niego, gdy zbliżał się mundurowy.

- Jak się obudzą, będą zdezorientowane, a ponieważ prawdopodobnie były pod wpływem narkotyku, niewiele będą pamiętać. Możemy z nimi porozmawiać rano - odpowiedział Merry.

Ryker odchodził za mundurowym, z ręką w motocyklowej kurtce, ale zawołał do Layne’a - Jesteś naszą podwózką, bracie.

– Nigdzie się nie wybieram – odkrzyknął Layne.

- Wiem, ale idziesz czy co? - Ryker wrócił.

Layne spojrzał na Merry’ego i Cala, skinął głową i poszedł za Ryker’em. Wydawałoby się duży, przerażający, zły, wyglądający-jak-szalony-wariat Ryker potrzebował swojego najlepszego przyjaciela.

Kurwa.

Usłyszał Ryker’a mówiącego przez telefon, kiedy zatrzymał się obok niego przy windzie – Liss, kochanie, nic jej nie jest. Jest okej. Znaleźli ją. Z nią wszystko w porządku. Idę do niej teraz. Niedługo będziemy w domu. Wszystko jest dobrze.

Winda otworzyła się i wyszedł Colt z różnymi glinami. Colt klepnął Ryker’a w ramię, kiedy zamieniali się miejscami, ale jego ręka podniosła się do Layne’a. Layne wziął ją i spojrzał Coltowi w oczy.

– Cal dzwonił, opowiedział trochę. Pamiętaj o nas, kiedy będziesz wielką hollywoodzką gwiazdą kina akcji – zauważył Colt.

Layne puścił jego rękę i wymamrotał „Ugryź mnie” poprzez swój uśmiech.

Następnie udał się do windy.

*****

Layne wjechał na podjazd Lissy McGraw i frontowe drzwi domu zostały otwarte, zanim całkowicie się zatrzymał.

Lissa biegła, ale Layne zobaczył Jaspera, Trippa, Keirę i Setha Cosgrove stojących na podwórku, każdy z puszką napoju w dłoniach.

Seth oderwał się i powoli zbliżył do Suburban’a, gdy Ryker zeskoczył na dół. Layne wysiadł z drugiej strony i patrzył, jak Rocky szła za Lissą z Devin’em depczącym jej po piętach. Zanim Layne okrążył maskę, Ryker miał w ramionach Alexis. Nie spała, ale nie była sobą. Wsunęła swoje chude ramiona wokół jego ogromnych ramion w chwili, gdy zderzyła się z nimi Lissa. Objęła ramionami ich oboje i wybuchła płaczem.

Rocky podeszła do niego i wzięła go za rękę.

- Jakoś Seth usłyszał wieści. Paige też jest w środku. Jasper próbował go nakłonić, by odszedł, ale nie zrobił tego – wyszeptała, pochylając się blisko.

– To dobry dzieciak – odszepnął Layne, wpatrując się w Setha, który trzymał się z tyłu, ale jego spojrzenie było skupione na Alexis.

- Lissa powiedziała nam, że nic jej nie jest. Czy z nią wszystko w porządku? – zapytała Rocky, a Layne spojrzał na nią.

– Jest okej – odpowiedział Layne.

- Całkowicie okej? - Rocky naciskała, jej oczy były tak intensywne jak Setha i trzymała swoje ciało w dziwny, ostrożny i czujny sposób.

– Nic jej nie jest, kochanie, obudziła się wtedy, kiedy do niej dotarliśmy. Nawet nie wie, co się stało, ale nikt nie miał szansy jej dotknąć.

– Tiffany?

– Tiffany też, wszystko w porządku - Pochylił się i położył rękę na jej szyi. – Całkowicie dobrze, Rocky.

Rocky skinęła głową, a jej oczy przeniosły się na Ryker’a, który popychał Lissę, niosąc Alexis do domu. Layne i Rocky ruszyli razem z nimi. Layne skinął głową Devin’owi, po czym jego wzrok skierował się na synów.

Wreszcie spojrzał na Setha i zatrzymał się – Dobrze, że tu jesteś, Seth, ale pozwól, że się tym zajmę, tak? Zostań tu z Jasem, Keirą i Tripp’em.

Seth skinął głową. Layne kiwnął głową w odpowiedzi, omiótł wzrokiem swoich chłopców i razem z Rocky weszli do środka.

Były tam Vi, Feb, Josie i Paige. Kubki po kawie były wszędzie, ale Vi je zbierała. Angela spała w ramionach Paige. Jack siedział na tyłku na podłodze, ssąc coś fioletowego i jadalnego, którym pokrył sobie twarz, co świadczyło o tym, że było lepkie. Layne widział przez szeroki otwór, że Feb była w maleńkiej kuchni i robiła coś przy zlewie. Josie wycierała blaty. Lissa, Ryker i Alexis zniknęli, prawdopodobnie w tylnym korytarzu.

Layne podszedł do wyjścia z korytarza i czekał.

Ryker wyszedł pięć minut później, podszedł do Layne’a i zatrzymał się.

- Twój wybór, bracie, jak chcesz towarzystwa, są tu na dłuższą metę. Jak nie, pozbędę się ich – zaproponował Layne.

Ryker spojrzał na niego, nie powiedział ani słowa, po czym odwrócił się i zniknął w pokoju, z którego wyszedł. Dwie minuty później wrócił.

– Liss lubi słyszeć ludzi w swoim domu. Alexis pyta o Setha. Twoja załoga posiedzi tu na dłuższą metę.

- Racja - Layne skinął głową – Zadzwonię do Reggie's i zamówię pizzę.

Layne odwrócił się, by wejść do salonu, ale odwrócił się, gdy Ryker powiedział - Bracie.

- Tak?

– Obudziła się, kiedy do niej dotarliśmy.

- Tak stary, byłem tam.

- Obudziła się, kiedy do niej dotarliśmy – powtórzył Ryker.

Miał coś do powiedzenia, więc Layne czekał, aż to powie.

Ryker wreszcie się odezwał - Miała mniej niż godzinę.

– Ryker… – zaczął Layne.

– Jakbyś nie określił tej lokalizacji, bracie… – urwał i urwał.

– No cóż, zrobiłem to.

Ryker spojrzał mu w oczy.

Potem wyszeptał - Tak, zrobiłeś.

Potem odwrócił się i zniknął z powrotem w pokoju.

Layne poszedł do salonu, patrząc na Rocky.

- Wpuśćcie dzieci. Musimy zamówić pizzę – powiedział do pokoju.

Oczy Rocky spotkały się z jego.

Następnie dała mu dołeczek.

*****

Layne obudził dzwonek jego komórki i Rocky przyszpilała go do łóżka.

Natychmiast podniosła głowę.

Sięgnął do telefonu, jego oczy przeszukały zegar. To była trzecia czterdzieści dwie. Spojrzał na wyświetlacz, na którym było napisane „Nieznany rozmówca”. Połączył się i przyłożył telefon do ucha.

– Layne – odebrał.

- Usłyszałam wiadomość od twojego mężczyzny, że bezpiecznie do ciebie zadzwonić – odpowiedziała kobieta. Zajęło mu chwilę, zanim skojarzył głos, a potem to zrobił.

Wspiął się na łóżku, a Rocky poszybowała razem z nim.

– Marissa – powiedział, ściskając Rocky, który odwzajemniła uścisk i przycisnęła się mocniej.

– Nie przeżyła – stwierdziła Marissa.

Marissa miała rację. Nicolette Towers nie żyła po przyjeździe. Layne nie miał z tym żadnego problemu.

Jeremy Goulding załamał się i został przyznał się do Tary, Summer i Hannah, ale nie było innych dziewczyn z miasteczka. Wiedział jednak o operacjach w innych kościołach małych miast w dwóch lokalizacjach. Towers często urządzała te imprezy, a dziewczyny sprzedawała po najwyższej cenie. Jeremy zataił te informacje, ponieważ wiedział, że miał przerąbane i nie chciał mieć bardziej przerąbane. Pomyślał, że skoro dziewczyny nie mówiły od miesięcy, ta wiedza nigdy nie ujrzy światła dziennego. Na szczęście się mylił.

Towers miała dwie stajnie i rekrutowała inne dziewczyny spoza stanu. Niektóre były uciekinierkami. Niektóre zostały sprzedane do jej działalności. Niektóre zostały zatrzymane w poprawczaku i zgarnięte, gdy wyszły, a ich zniknięcie przypisywano ucieczkom, żadnej z nich nie szukano. Żadna z nich nie pochodziła z Indiany, a więc nie zostały zauważone przez Policję Indianapolis.

Zaangażowanych było tak wielu ludzi, od alfonsów, przez rekruterów, po ochronę, że rozmontowanie całej operacji zajęłoby Policji Indianapolis trochę czasu, ale już się rozpadała. Niektórzy z mężczyzn, których zabrali, byli bogaczami, ważniakami, bogatymi maklerami, również nie wszyscy byli lokalni. A wszyscy gadali jak przekupki.

Rutledge przeżył i był obecnie przykuty kajdankami do łóżka szpitalnego. Cal i Ryker odkryli, gdzie w swoim mieszkaniu ukrył gotówkę z wypłat i zostawili ją policji z miasteczka. Było wysoce nieprawdopodobne, żeby zaproponowano mu kaucję. Było też bardzo mało prawdopodobne, że przeżyje wyrok więzienia.

Balistyka dopasowała trzy pistolety, którymi strzelano do Layne’a. Dwie kule trafiły w Rutledge’a, jeden znaleziono obok człowieka, którego Layne postrzelił w łydkę, a następnie Towers przejechała mu po nogach. Ponieważ jeździła na felgach, odcięto mu jedną nogę.

– Nie, nie przeżyła – potwierdził Layne, a Roc ponownie go uścisnęła.

– Słyszałam od twojego mężczyzny, że to ty ją załatwiłeś.

- Zgadza się.

Zapadła cisza.

Następnie - Czy to źle, że się teraz uśmiecham?

Layne poczuł, jak drgają mu usta - Nie.

Potem więcej ciszy - Cieszę się, że nie umarłeś.

Zanim Layne zdążył odpowiedzieć, miał martwą ciszę.

Rzucił telefon na szafkę nocną. Potem wsunął się do łóżka, zabierając ze sobą Rocky.

– Wszystko z nią w porządku? – zapytała Rocky.

– Tak, biorąc pod uwagę, że powiedziała mi, że się uśmiecha.

Rocky wepchnęła jej twarz w jego klatkę piersiową i nie był pewien, co oznacza ta odpowiedź, dopóki nie uniosła głowy, a potem przesunęła swoje ciało tak, aby było na jego, z twarzą na jego szyi.

– Pączuszku – mruknął, wsuwając rękę w jej włosy.

Jej usta powędrowały do jego ucha - Nigdy nie robiłam loda bohaterowi.

Layne zaczął cicho się śmiać.

Poruszyła głową, a jej usta zbliżyły się do jego.

– Albo… może robiłam – szepnęła.

- Cóż, kochanie, na co czekasz? Nie zamierzam cię zatrzymywać – odszepnął.

Poczuł jej uśmiech na ustach.

Potem nie spieszyła się, przesuwając się w dół jego ciała, zanim zrobiła mu naprawdę, zajebiście świetnego porannego lodzika o czwartej rano.

 


 

3 komentarze: